Jak mądrze zarządzać gniewem?

Krystyna Dajka, ks. Łukasz Piórkowski
data22.03.2017 09:00

(fot. shutterstock.com)

Boimy się go u innych, boimy się własnego. Odcinamy się od niego albo przeciwnie - wybuchamy z byle powodu. Jak sprawić, aby gniew działał na naszą korzyść? Jak sobie z nim radzić? 

 

Co krok znajdujemy powody, by się złościć, gniewać. Gniew jest mieczem trzymanym za klingę. I choć bez gniewu zmiany społeczne nie byłyby możliwe, to w życiu codziennym ta emocja bywa  również destruktywna. 

 

Coraz więcej jest osób ze zbyt krótkim lontem - impulsywnych, drażliwych, wybuchowych. Ludzie ci nieoczekiwanie często (także dla siebie) eksplodują. Skąd ta łatwopalność? Powodem wydaje się powszechne dziś poczucie przeciążenia. Wielu ludzi jest skrajnie obciążonych pracą, zadaniami. System, w którym żyjemy, domaga się od nas szybkości, wydajności. Zestresowani i przeciążeni stajemy się podatni na gniew.

 

Post Daniela. Sposób na uzdrowienie duszy i ciała >>

 

Gniew bardzo często jest wtórną emocją, która przykrywa niepokój czy lęk. Obie te emocje są dzisiaj bardzo powszechne. Niejeden patrzy w lustro i mówi: "Boje się, czy sobie poradzę, czy zarobię na kredyt, czy nie zostanę wyrzucony z pracy, czy dobrze wychowam dzieci". Dominuje niepokój o przyszłość, brakuje poczucia bezpieczeństwa. Ten lęk przykrywamy irytacją, parskaniem na osoby w punktach usługowych. Udowadniamy sobie, że jednak jesteśmy silni i potrafimy pokłócić się ze sprzedawcą w odwecie za wszystkie codzienne krzywdy albo zwyczajnie dbając o dobrą jakość kupowanych produktów.


Destrukcyjny gniew daje nam złudne poczucie siły. Złość towarzyszy nam od zarania dziejów, pomogła nam przeżyć. Pełni dwie funkcje: informacyjną i energetyczną. Z jednej strony sygnalizuje, że dzieje się coś niepożądanego, z drugiej zaś dostarcza energii do zmiany tego stanu. Gniew z natury nie jest zły, jest po prostu narzędziem do osiągania celów, naszą bronią. Dlaczego zatem Kościół umieszcza go wśród siedmiu grzechów głównych? Bo jak każda broń, i on niesie z sobą zagrożenie. Trzeba się nim posługiwać roztropnie, a na to nie zawsze starcza nam rozwagi. W gniewie padają słowa, których żałujemy, dochodzi do przemocy. Gniew niesłusznie utożsamiany jest z agresją, w praktyce jednak jedno często przechodzi w drugie. Im gorzej radzimy sobie z gniewem, tym częściej kończy się on agresją.

 

Z badań CBOS-u wynika, że w minionym roku co drugi badany Polak był wielokrotnie rozdrażniony i zdenerwowany. Benjamin Franklin powiedział kiedyś, że nigdy nie złościmy się bez powodu, ale rzadko jest to właściwy powód. Powody do gniewu często wymyślamy sami. Złości nas nie to, co się aktualnie dzieje, ale wyobrażenia i czarne scenariusze, jakie snujemy. Wystarczy wyobrazić sobie, że moglibyśmy stracić pracę, albo przypomnieć stłuczkę sprzed roku - od razu wszystko się w nas gotuje. Naszemu mózgowi jest po prostu wszytko jedno, czy to dzieje się naprawdę, czy tylko o tym myślimy.

 

Co robić, żeby mieć dobre relacje z ludźmi? >>

 

Raz wzbudzoną złość trudno zatrzymać, zaczyna żyć własnym życiem. Zmienia naszą percepcję i myślenie. Jest soczewką, przez którą dostrzegamy jedynie zagrożenie naszych interesów. Gniew, gdy już się pojawi, może uderzyć w każdego, rzadko zaś trafia w tego, kto go wywołał. W ten sposób ofiarami złości padają często najbliższe nam osoby. To w nie trafiają nałożone na siebie fale złości, które wywołał ktoś inny.

 

Badanie opinii publicznej w Polsce pokazuje, że co trzeci Polak twierdzi, iż wściekłość jest mu obca. Każdy, oczywiście, odczuwa czasami gniew. Każdy, ale nie ja. Jeśli nie odnajdujemy gniewu w sobie, to znaczy, że gdzieś go ukryliśmy. Gniew jest maskowany częściej niż inne emocje. Ukrywamy go, bo nie mieści się w naszym obrazie własnej osoby. Chcemy wierzyć, że jesteśmy spokojni i szlachetni. Ale frustracji uniknąć nie sposób. Próbujemy mu zaprzeczać, mówimy, że to nie gniew, tylko oburzenie na niesprawiedliwość. Czy można gniew ukryć, zamieść go pod dywan? Można. Ale i tak wszyscy wiedzą, gdzie on jest. Ukryty pod dywanem, zaprzeczony, tłumiony w sobie albo wyrażany pokrętnie gniew nie znika. Gromadzi się, podnosi napięcie i zawsze znajduje ujście. Panowanie nad złością to wyzwanie. Ze wszystkich emocji ta bywa najbardziej nieustępliwa. Co nie znaczy, że nie możemy nauczyć się nad nią panować.

 

Grzeszymy gniewem, bo nie umiemy używać broni, którą dysponujemy od kołyski. Biblijny trening radzenia sobie z gniewem zaczyna się od jego dostrzeżenia. Należy dopuścić go do głosu, dostrzec w sobie, wysłuchać, co nam mówi, na co reagujemy gniewem. Być może są to korki uliczne, teściowa pouczająca, jak wychowywać dzieci, szef, który nas nie docenia. Wielu z tych sytuacji można uniknąć. Taka kontrola nazywana jest antycypacyjną - możemy np. przesiąść się na rower, by nie stać w korkach. Nie wszystkich sytuacji da się jednak uniknąć. Co zrobić, kiedy gniew już się pojawił? Trzeba go wyrazić, znaleźć dla niego odpowiednie słowo. Opowiedzieć, co czujemy, nie oskarżając drugiej osoby, nie przesuwając na nią odpowiedzialności. Służy temu komunikat "ja": złości mnie, przeszkadza mi, denerwuje mnie, zamiast komunikatu "ty": ty mnie denerwujesz, ty mi przeszkadzasz. Dzięki komunikatowi "ja" nie atakujemy drugiej osoby.

 

Regulujemy w ten sposób bieg naszej emocjonalnej rzeki, nie tłumimy, nie zaprzeczamy, ale zyskujemy nad gniewem kontrolę. Zdarza się jednak, że choć powiemy o swoim gniewie, wyrazimy go nieinwazyjnie, to mąż, żona czy dziecko nie zmieniają swojego postępowania. Co wtedy? Sposobem jest przepracowanie własnych przekonań. One często są mylne. Na złość nie mamy wpływu, ale to, w jaki sposób myślimy czy działamy, zależy od na s. Po pierwsze, zauważ, że to, co cię irytuje, to nie koniec świata. Ludzie, opowiadając mi o swoich problemach, często mówią: "nie zniosę tego". Odpowiadam im wówczas: "Rozumiem, ale nie zniesiesz tylko jajka". Po drugie, nie nadużywaj słów odwołujących się do tego, co ktoś inny powinien twoim zdaniem zrobić, nie skupiaj się na tym, na co nie masz wpływu (jak klimat czy decyzje sąsiadów).

 

Jeśli twoje oczekiwania dotyczą spraw, których nie możesz zmienić, to zawsze coś będzie od nich odbiegać. Po trzecie, daj sobie oraz innym prawo do pomyłek, błądzenia. Gdy jako dziecko złościłem się, że coś mi nie wyszło, moja mama zwykła mówić: "Dziecko, a który raz ty żyjesz? Skąd miałeś to wiedzieć?". Powtarzam sobie to często i dzięki temu doświadczam mniej frustracji.

 

Ta biblijna strategia zarządzania gniewem przekonuje, że można uwolnić się od jego dyktatury. Przepustką do tej wolności jest jego wyrażanie oraz przepracowanie, czyli próba zmiany swoich myśli i przekonań, które stoją między faktami i gniewem. Nasze przekonania są często irracjonalne i dlatego warto się im przyglądać. Są w życiu sytuacje, których nie zmienimy, możemy jednak zmienić swój stosunek do nich. Krótko mówiąc: nie tłum gniewu, ale nie działaj pod jego wpływem.

 

*

 

Przez najbliższe tygodnie, w każdą środę, na DEON.pl znajdziecie zaproszenie do postu Daniela - jadłospis i/ albo medytację na konkretny dzień. Będą to specjalnie dla was wybrane fragmenty książki "Post Daniela", która zawiera 14-dniowy program oparty na diecie warzywno-owocowej dr Ewy Dąbrowskiej, duchowe rozważania ks. Łukasza Piórkowskiego i niezbędne informacje potrzebne do rozpoczęcia postu.