Na czym polega rozgrzeszanie z aborcji?

Marek Blaza SJ Marek Blaza SJ
data23.11.2016 13:39

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Czy rozszerzenie możliwości rozgrzeszania z grzechu aborcji rzeczywiście stanowi wielką rewolucję w dotychczasowej praktyce pokutnej? Na to pytanie odpowiada Marek Blaza SJ.

 

W liście apostolskim Misericordia et misera na zakończenie Nadzwyczajnego Roku Jubileuszowego Miłosierdzia papież Franciszek napisał m.in. takie słowa:

"Z powodu tego wymagania, aby żadna przeszkoda nie stała pomiędzy prośbą o pojednanie a Bożym przebaczeniem, udzielam od tej pory wszystkim kapłanom, na mocy ich posługi, władzy rozgrzeszania osób, które popełniły grzech aborcji. To, czego udzieliłem w sposób ograniczony na okres jubileuszu [por. list, na mocy którego udziela się odpustu z okazji Jubileuszu Miłosierdzia, 1 września 2015], zostaje obecnie przedłużone w czasie, niezależnie od jakichkolwiek przeciwnych rozporządzeń" (nr 12).

 

Czy takie rozszerzenie możliwości rozgrzeszania z tego grzechu stanowi wielką rewolucję w dotychczasowej praktyce pokutnej w Kościele katolickim? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy zapoznać się z praktyką, która panowała przed 1 września 2015 roku.

 

<<Przeczytaj pełny tekst listu papieża Franciszka>>

 

Zanim jednak zajmiemy się kwestią samego rozgrzeszania z grzechu aborcji, trzeba go najpierw zdefiniować i omówić jego aspekty moralny i prawny, ponieważ nie są one tożsame.

 

Otóż Kongregacja Nauki Wiary dokonała rozróżnienia na grzech aborcji, którym jest używanie "środków przechwytujących" i "zapobiegających ciąży", a które jest poważnie niemoralne, oraz na przestępstwo aborcji z konsekwencjami karnymi przewidzianymi przez prawo kanoniczne. Ponadto do zaistnienia przestępstwa aborcji wymaga się pewności dokonania przerwania ciąży (por. Dignitas personae, 8 IX 2008, nr 23).

 

A zatem grzech aborcji to np. zażycie "pigułki dzień po" traktowane jako "antykoncepcja awaryjna" mająca "zapobiegać" niechcianej ciąży. Ponieważ prawo karne interpretuje się ściśle, dlatego w odniesieniu do grzechu aborcji nie ma odpowiedzialności karnej, co nie znaczy, że jest się zwolnionym z odpowiedzialności moralnej.

 

Kongregacja Nauki Wiary nazywa grzech aborcji poważnie niemoralnym, czyli chodzi tu o grzech ciężki. Odpowiedzialność karna dotyczy wyłącznie sytuacji, gdy nie ma żadnych wątpliwości, że nastąpiło przestępstwo aborcji, które polega na działaniu bezpośrednio ukierunkowanym na zabicie płodu ludzkiego niezależnie od tego, czy znajduje się on w łonie matki, czy poza nim, a sam skutek zabicia płodu zostaje osiągnięty.

 

W Kodeksie prawa kanonicznego (KPK) obowiązującym w Kościele rzymskokatolickim (zwanym inaczej łacińskim) za przestępstwo aborcji przewidziana jest kara ekskomuniki wiążąca mocą samego prawa (latae sententiae) (kan. 1398). Karze tej podlegają także ci wspólnicy, bez których to przestępstwo nie mogłoby zostać popełnione (np. lekarz albo osoba, która dała pieniądze na dokonanie aborcji).


Kara wiążąca mocą samego prawa (latae sententiae) polega na tym, że przestępca wpada w nią przez popełnienie tego zabronionego czynu. Niepotrzebny jest wtedy wyrok skazujący sądu kościelnego ani oficjalne orzeczenie biskupa, ani innej kompetentnej władzy kościelnej, aby kara ta nabrała mocy prawnej.

 

Osoba ekskomunikowana zostaje pozbawiona prawa przyjmowania i udzielania sakramentów, jakiegokolwiek udziału w Eucharystii i innych obrzędach kultu, wykonywania jakichkolwiek zadań w Kościele i pełnienia w nim urzędów (por. kan. 1331 KPK). Gdyby osoba ekskomunikowana chciała nawet wziąć udział w jakimś obrzędzie liturgicznym, to powinna zostać usunięta albo czynność liturgiczna winna zostać przerwana, "chyba że przeszkadza temu poważna przyczyna" (kan. 1331 KPK).

 

Z drugiej strony należy podkreślić, że kara wiążąca mocą samego prawa nie działa jak ekspres do kawy: naciskam guzik i automat wydaje mi napój. Prawo kościelne przewiduje w pewnych wypadkach całkowite odstąpienie od kary: gdy przestępca nie ukończył 16. roku życia; gdy naruszył zakaz z ignorancji niezawinionej; gdy działał pod przymusem fizycznym lub z powodu ciężkiej bojaźni; gdy jest osobą niepoczytalną (por. kan. 1323 KPK).

 

Ponadto kara powinna być złagodzona lub zastąpiona pokutą, jeśli przestępca działał pod wpływem środków odurzających (np. był pijany) lub bez pełnej poczytalności, w afekcie; jeśli ukończył 16. rok życia, ale nie zaczął 18.; jeśli działał przymuszony ciężką bojaźnią albo z konieczności; jeśli bez swej winy nie wiedział, że za to przestępstwo przewidziana jest kara (kan. 1324 KPK). W tym ostatnim przypadku nie chodzi o to, że przestępca musi wiedzieć, że za aborcję jest konkretnie kara ekskomuniki, ale przynajmniej ogólnie wie, że oprócz tego, że jest to ciężki grzech, to przewidziana jest jakaś dodatkowa kara kościelna.

 

Jeśli zaś chodzi o katolików obrządków wschodnich (m.in. grekokatolików), to w Kodeksie Kanonów Kościołów Wschodnich (KKKW) nie istnieją w ogóle kary wiążące mocą samego prawa (latae sententiae). Dlatego za przestępstwo aborcji przewidziana jest kara obligatoryjna ekskomuniki większej, którą zwykle nakłada biskup (por. kan. 1450 § 2 KKKW). Skutki ekskomuniki większej odpowiadają karze ekskomuniki w Kodeksie prawa kanonicznego (por. kan. 1434 KKKW). Jednak ekskomunika większa na Wschodzie nakładana jest jedynie wtedy, gdy przestępstwo nabrało charakteru publicznego. Innymi słowy, jeśli kobieta poddała się aborcji, ale w taki sposób, że bardzo niewiele osób o tym wie, wtedy kara nie może być nałożona, gdyż ten, kto może ją nałożyć, nawet nie wie o popełnieniu tego przestępstwa.

 

Z drugiej strony w prawodawstwie katolickich Kościołów wschodnich biskupowi eparchialnemu (czyli diecezjalnemu) zarezerwowane jest rozgrzeszenie z przestępstwa aborcji (por. kan. 728 § 2 KKKW). Skoro jednak papież Franciszek w liście Misericordia et misera udziela "wszystkim kapłanom, na mocy ich posługi, władzy rozgrzeszania osób, które popełniły grzech aborcji", to wynika stąd, że uchyla on rezerwowanie rozgrzeszenia biskupom eparchialnym w Kościołach wschodnich. Wyraźnie bowiem w tym liście podkreśla: "niezależnie od jakichkolwiek przeciwnych rozporządzeń" (nr 12). Papież Franciszek wprost pisze o władzy rozgrzeszania z tego grzechu, a nie o zdejmowaniu kary kościelnej, które dotyczy jedynie Kościoła rzymskokatolickiego.

 

W Kościele rzymskokatolickim także przed 1 września 2015 roku niemało kapłanów miało władzę rozgrzeszania i zdejmowania ekskomuniki zaciągniętej za aborcję. Najczęściej byli to wyżsi przełożeni zakonni (np. generałowie, prowincjałowie), prałaci, kanonicy, dziekani, wicedziekani, proboszczowie, administratorzy parafii.

 

Szczegółowo było to regulowane w ramach prawa diecezjalnego, które w pewnych wypadkach pozwalało rozgrzeszyć z aborcji  każdemu spowiednikowi, np. przy okazji spowiedzi wielkanocnej, w czasie misji, rekolekcji, dni skupienia; w czasie wizytacji kanonicznych lub odpustu parafialnego; przy spowiedzi generalnej z przynajmniej jednego roku; przy spowiedzi więźniów, narzeczonych, żołnierzy, chorych w szpitalach, osób starszych niewychodzących z mieszkania, kobiet ciężarnych; w kościołach mających status sanktuarium.

 

Poza tym zawsze można było zastosować przepis zawarty w kan. 1357 KPK, na mocy którego spowiednik może zwolnić penitenta z kary, która nie została deklarowana (czyli ogłoszona publicznie przez kompetentną władzę kościelną), jeśli penitentowi trudno jest pozostawać w tym grzechu. W takim wypadku od momentu otrzymania rozgrzeszenia penitent ma obowiązek w ciągu miesiąca odnieść się do kompetentnego przełożonego (w wypadku aborcji wystarczyło odnieść się do biskupa) pod sankcją ponownego popadnięcia w karę (por. kan. 1357 KPK). W tej procedurze odniesienia się do kompetentnego przełożonego może pomóc spowiednik, jeśli penitent się na to zgodzi.

 

A zatem tak naprawdę w Kościele rzymskokatolickim rozszerzenie uprawnień spowiedników co do rozgrzeszania i zdejmowania kary kościelnej za grzech aborcji nie uległo drastycznym zmianom. Właściwie ułatwiło ono możliwość doświadczenia Bożego miłosierdzia, zgodnie ze słowami papieża Franciszka: "Chciałbym podkreślić z całą mocą, że aborcja jest grzechem ciężkim, ponieważ kładzie kres niewinnemu życiu. Jednakże z równą siłą mogę i muszę stwierdzić, że nie ma żadnego grzechu, którego nie mogłoby objąć i zniszczyć Boże miłosierdzie, gdy znajduje serce skruszone, które prosi o pojednanie się z Ojcem. Niech więc każdy kapłan stanie się przewodnikiem, wsparciem i pociechą, towarzysząc penitentom na tej drodze specjalnego pojednania" (Misericordia et misera, nr 12).

 

Wydaje się, że to rozszerzenie władzy rozgrzeszania z aborcji bardziej radykalnie wpłynęło na dyscyplinę katolickich Kościołów wschodnich, gdzie dotąd z tego przestępstwa mógł rozgrzeszać biskup eparchialny. Z drugiej strony biskupi eparchialni również w pewnych sytuacjach udzielali kapłanom upoważnienia do rozgrzeszania z aborcji (np. przy okazji rekolekcji czy misji albo wyznaczonym przez siebie kapłanom).

 

Natomiast niezmieniona zostaje praktyka, według której przed rozgrzeszeniem z aborcji spowiednik powinien zobowiązać penitenta do stanowczej poprawy na przyszłość i nałożyć odpowiednią pokutę, a także zobowiązać do zadośćuczynienia za popełnione przestępstwo. Samo zaś rozgrzeszenie sakramentalne w Kościele rzymskokatolickim winno być poprzedzone wypowiedzeniem formuły przez spowiednika: "Na mocy udzielonej mi władzy uwalniam ciebie z więzów ekskomuniki. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego". Penitent odpowiada: "Amen".

 

Wreszcie należy podkreślić, że papież Franciszek w liście Misericordia et misera przedłużył kapłanom Bractwa św. Piusa X upoważnienie do sprawowania sakramentu pokuty "aż do wydania nowych postanowień w tej sprawie, aby nikomu nigdy nie zabrakło sakramentalnego znaku pojednania poprzez przebaczenie Kościoła" (nr 12). Papież Franciszek podkreśla przy tym, że podjął taką decyzję z własnej inicjatywy, "dla duszpasterskiego dobra tych wiernych, [którzy są związani z Bractwem św. Piusa X] i ufając w dobrą wolę ich kapłanów, aby można było odzyskać, z Bożą pomocą, pełną jedność w Kościele katolickim" (nr 12). A zatem papież zastosował tutaj zasadę zawartą w ostatnim kanonie Kodeksu prawa kanonicznego: "Zbawienie dusz najwyższym prawem" (Salus animarum suprema lex) (por. kan. 1752 KPK).

 

Marek Blaza SJ - wykładowca teologii ekumenicznej i dogmatycznej na Papieskim Wydziale Teologicznym, sekcja św. Andrzeja Boboli Collegium Bobolanum w Warszawie.