Ks. Jan Kaczkowski o Bogu, który nie istnieje

Piotr Żyłka Piotr Żyłka
data28.03.2017 09:00

(fot. Damian Kramski)

W pewnym momencie wypowiedział słowa, które bardzo mnie poruszyły. Szybko wyciągnąłem z plecaka zeszyt, żeby je zanotować.

 

Niedawno przeglądałem zeszyt z notatkami z okresu, kiedy razem z ks. Janem pracowaliśmy nad "Życiem na pełnej petardzie". Większość naszych rozmów nagraliśmy w Szwajcarii, gdzie Jan poddał się specjalnej terapii. 30 listopada 2014 roku zrobiliśmy sobie przerwę w pracy. Chociaż tak naprawdę przerwę miałem tylko ja. To była niedziela, więc ksiądz tradycyjnie, nie zwalniając tempa ani na chwilę, uskuteczniał swoje ukochane kaznodziejstwo żebracze. Pojechaliśmy do Bazylei, gdzie wygłosił kazanie w polskiej parafii.

 

Siedziałem w ostatniej ławce i słuchałem, co mówi z ambony. Był tego dnia w dobrej formie. A kiedy Jan czuł się na siłach, jego kazania zawsze były mocniejsze, jeszcze bardziej niewygodne niż zazwyczaj. W pewnym momencie wypowiedział słowa, które bardzo mnie poruszyły. Szybko wyciągnąłem z plecaka zeszyt, żeby je zanotować: "Jeśli myślicie, że Bóg chce komuś dowalić, to macie fałszywy obraz Boga. Taki Bóg nie istnieje. Jeśli tak myślicie, to ja już wolę, żebyście byli niewierzący".

 

Do tematu fałszywego obrazu Boga Jan wracał bardzo często. W zasadzie w prawie każdej konferencji. W "Petardzie" rozwinął tę myśl w taki sposób: "Na początku Biblii mamy symboliczny obraz: widzimy, jak szatan, ojciec kłamstwa, idzie do Ewy i pyta ją: czy to prawda, że Bóg zakazał wam jeść ze wszystkich drzew tego ogrodu? Ewa robi podstawowy błąd, wchodzi w dialog ze złem. Chcąc bronić Boga, mówi: «To nieprawda, możemy jeść ze wszystkich drzew tego ogrodu, tylko z jednego, drzewa poznania dobra i zła, nie». Dodaje od siebie, co jest charakterystyczne w kontakcie ze złem - «a nawet go dotykać». Bóg w tym obrazie niczego o dotykaniu nie mówił. To ona chciała wypaść wiarygodniej. Ot, taka niewinna nieścisłość. Na to symboliczny szatan odpowiada: «Na pewno nie pomrzecie», co oznacza: «Nie ufajcie Bogu. Bóg jest paskudnym starcem, który siedzi na chmurze i was nienawidzi. Jest dziadem zazdrosnym o własną władzę, o swą boskość. A jak zjecie jabłko, to będziecie tacy jak On. Na pewno nie pomrzecie, Bóg kłamie, bo nie chce waszego dobra». Jeżeli to przyjmiemy, to cała wiara na nic".

 

Ksiądz Kaczkowski nie przez przypadek podkreślał, jak ważne jest, żeby nie karmić się nieprawdziwymi obrazami Boga. To jest fundamentalna sprawa w życiu wiarą. Jeśli mamy fałszywy obraz Boga i postrzegamy Go jako kogoś, kto chce innym (albo nam samym) dowalić, to istnieje bardzo duże ryzyko, że będziemy też w wypaczony sposób patrzeć na świat. Kościół będzie wiecznie zagrożony, w opozycji do złego otoczenia, które jest zepsute. Ludzie inaczej myślący będą naszymi przeciwnikami albo wrogami.

 

Bóg nikomu nie dowala, więc my też nie powinniśmy nikomu dowalać. I tak już nasze społeczeństwo jest wystarczająco mocno poranione i podzielone. Zarówno na poziomie politycznym, społecznym, jak i kościelnym.

 

Niedługo po śmierci ks. Jana wielu dziennikarzy zadawało w kółko pytanie o jego "testament", o jego główne przesłanie. Wiadomo, że niesłychanie zależało mu na Puckim Hospicjum. Ale równie ważne były dla niego próby przekonywania nas wszystkich, że warto być człowiekiem przyzwoitym i szukać tego, co łączy, a nie dzieli.

 

W jednym z programów powiedziałem w tamtych dniach, że ks. Kaczkowski na pewno by się ucieszył, gdyby zobaczył współpracujące ze sobą Caritas Polska i WOŚP. Niecały rok później okazało się, że jest to możliwe. Myślę, że bez wykonanej wcześniej przez niego pracy, bez wielokrotnych prób przełamywania myślenia, że Kościół ma monopol na robienie dobra, bez jego wizyty na Woodstocku i słynnej obrony Jurka Owsiaka, do wsparcia "złego" WOŚP-u przez kościelny Caritas nigdy by nie doszło.

 

Trochę go brakuje. Ale wielu z nas wychował, wielu poprzewracał życie do góry nogami. Jeśli chcemy mu się odwdzięczyć, to bądźmy po prostu przyzwoitymi ludźmi. I starajmy się dzień po dniu budować porozumienie i współpracę tam, gdzie wydaje się to niemożliwe. 

 

 

Piotr Żyłka - redaktor naczelny DEON.pl, współautor "Życia na pełnej petardzie"