Rekolekcje w restauracji

Wojciech Żmudziński SJ
data02.04.2017 09:00

Wojciech Żmudziński SJ

- Dlaczego te rekolekcje odbywają się w restauracji? - pyta mnie dziennikarka z Polskiego Radia Białystok.

- Pan Jezus mówiąc o Królestwie Bożym, mówi o wielkiej uczcie - odpowiadam. Dlaczego więc nie czekać na tę Bożą ucztę w restauracji? Myślę, że to najlepsze miejsce.

 

Nadejście nowego nieba i nowej ziemi nie oznacza zniszczenia tego nieba i tej ziemi, które powstały w dniach stworzenia, opisanego w Księdze Rodzaju. Wszystko to co żyje, nie zostanie zniszczone, ale będzie odnowione. Spojrzymy na to wszystko, co Bóg stworzył i człowiek zbudował, oczyma pełnymi miłości. Na ludzi i zwierzęta, na drogi i restauracje.

 

Już od dawna Bóg wszystko odnawia, jak sam mówi słowami proroka Izajasza: "Bo oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię" (Iz 65,17a). Coraz mniej będzie narzekania i coraz więcej radości, coraz więcej ludzi zobaczy owoce swojej pracy, a Pan będzie błogosławił swoim wiernym we wszystkim ukazując im sens tego, czego dzisiaj nie mogą zrozumieć. Jeśli nie widzimy tej cudownej przemiany świata, tej głębokiej przemiany ludzkich serc, oznacza to, że wciąż mamy oczy zamknięte.

                                               

Dziękuję Bogu za ten czas Wielkiego Postu, który pomaga mi, w konfesjonale i w rozmowach podczas rekolekcji, dostrzec piękno i pokorę człowieka wierzącego w Bożą miłość. Mimo wielu ran i trudów, mimo słabości i żalu, jakie przynosi ze sobą na czas sakramentalnej spowiedzi, jest w nim tak wiele nadziei, że oto zaczyna się nowe, że od tej pory będzie się innym żyło z nim lepiej, piękniej i bezpieczniej. Zapowiadał to już prorok Izajasz wołając w imieniu Boga: "Zła czynić nie będą ani działać na zgubę na całej świętej mej górze" (Iz 65,25b).

 

Podczas rekolekcji, jakie głosiłem w tym roku w jednej z białostockich restauracji, zaraz po pierwszej konferencji dwie kobiety zaczęły się szykować do wyjścia.

- Już panie wychodzą? - spytałem. Jeśli nie mogą panie być do wieczora, to proszę zostać przynajmniej na obiedzie.

- Gdy mówił ojciec o adoracji Chrystusa obecnego w chorych, ubogich, samotnych...

Tu głos jednej z nich się załamał i dodała:

- Teraz rozumiem czym jest prawdziwa adoracja. Nasz znajomy umiera w pobliskim szpitalu i nie ma nikogo prócz nas. Idziemy do niego.

 

Te dwie pobożne kobiety otrzymały od Pana nowe serca zdolne objąć umierającego w samotności człowieka. Czy można zobaczyć większe owoce głoszonego Słowa? Czy wobec takiego świadectwa można nie wierzyć, że Bóg kończy swoje dzieło stwarzania nowego nieba i nowej ziemi?

 

Podczas drugiej konferencji, gdy mówiłem o próbie, przez jaką musiał przejść Abraham prowadzący Izaaka na górę Moria, właścicielka restauracji została wezwana do klientów. Przy stoliku siedziała zapłakana młoda kobieta, której 28-letni syn niespodziewanie zmarł zeszłej nocy. Przyszła zamówić salę na stypę.

 

Gdy uczestnicy udali się na krótką przerwę, właścicielka restauracji i zrozpaczona matka siedziały objęte i razem płakały. Prawdziwy Bóg nie daje odpowiedzi na trudne pytania, próbuje nas nieraz w ogniu, ale nigdy nie zostawia nas samych. Stwarza wrażliwe serca, otwiera ludziom ramiona, błogosławi naszymi dłońmi i pozwala, by innym było z nami lepiej. Nowa ziemia już istnieje i my nią jesteśmy, a przynajmniej możemy nią być dla wielu ludzi, którzy są spragnieni miłości.

 

Dzisiaj Kościół ponownie odkrywa chrześcijaństwo bliskie ludziom i nie chce zamykać się w budynkach z krzyżem na wieży. Pragnie iść tam, gdzie ludzie żyją i pracują, by wszystkie te miejsca stawały się nowe, otwarte na Boga i piękne ludźmi.

 

 

Wojciech Żmudziński SJ - dyrektor Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe, redaktor naczelny kwartalnika o wychowaniu i przywództwie "Być dla innych"