Stopy muzułmanki

Piotr Nowina-Konopka Piotr Nowina-Konopka
data13.04.2017 09:00

(fot. youtube.com)

Wiadomo, do czego przede wszystkim służą stopy: do chodzenia! Jednym z ulubionych czasowników papieża Franciszka jest "camminare" - czyli chodzić, wędrować, pielgrzymować. On sam zużył pewno niejedne buty chodząc po swoim Buenos Aires.

 

W rzymskim kościele św. Augustyna wisi jeden z najbardziej znanych obrazów Caravaggia - "Madonna pątników". Matka Boska jest tam przedstawiona jak najpiękniejsza modelka - młoda, smukła i wręcz elegancka w ruchu z pięknie wyrzeźbioną twarzą. Natomiast pątnicy - szkoda gadać. Starsza już kobieta prosta i surowa, choć trzeba przyznać, że z pięknymi staro-rzymskimi rysami -  prawdziwa "vecchia Romana". Mężczyzna znacznie gorzej - ma stopy nie tylko schodzone, ale wręcz brudne, po prostu nieprzyzwoicie brudne. Musiał ich od dawna nie myć, a przecież nawet w polskiej najbiedniejszej tradycji wkładało się buty choćby u progu kościoła, żeby było schludnie i czysto.

 

W katolickiej tradycji wielkoczwartkowej mycie nóg stało się czynnością liturgiczną i co roku kapłan lub biskup klęka przed dwunastoma mężczyznami (zazwyczaj starszymi, którzy zapewne wcześniej obficie korzystają z wody i mydła), umywając im stopy oraz całując je na wzór Pana Jezusa. Pamiętamy ten tekst z Ewangelii: "Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty."

 

I oto w ten dostojny ryt wkracza papież Franciszek. Rezygnuje z celebry w katedrze św. Piotra (dyplomaci tracą tym samym jeden ze swych wielkotygodniowych przywilejów) i od razu w pierwszy papieski Wielki Czwartek idzie do Casal del Marmo - zakładu dla młodocianych przestępców. Taki wybór miejsca liturgii Wieczerzy Pańskiej był jego zwyczajem już od czasów kardynalskich, kiedy w Buenos Aires sprawował liturgię wielkoczwartkową w więzieniach, szpitalach lub przytułkach. Warto zauważyć, że jest spora różnica między lokatorami więzień oraz szpitali czy przytułków. Czy można powiedzieć o tych pierwszych, że są "cali wykąpani", a więc czyści? Musieli przecież wcześniej nieźle narozrabiać…

 

Mało tego. Łamiąc starą tradycję, papież nie tylko umył nogi młodych kryminalistów, ale także znajdującej się wśród nich młodej kobiety, do tego - pech chciał - muzułmanki! Che orrore!!! Krytycy natychmiast podnieśli wrzask, że nie wolno kapłanowi ani biskupowi myć nóg kobietom (może przełknęliby to, gdyby chodziło o pobożną staruszkę z Caravaggia), a bardziej radykalni krzyczeli jeszcze głośniej wskazując na bardzo nieodpowiednią denominację religijną tej dziewczyny. Katolicki papież myje nogi muzułmance…!

 

Po blisko trzech latach gniewnych okrzyków ze strony skrupulatnych przestrzegaczy prawa liturgicznego Franciszek doszedł do wniosku, że zamiast bezustannie tłumaczyć i wyjaśniać, po prostu zmieni prawo. W Missale Romanum na stronie 300 pod numerem 11 znajdowało się "ordo" pochodzące z VII wieku i potwierdzone w XII w., w którym określono, że należy myć nogi wyłącznie osobom duchownym płci męskiej. W 1600 r. wprowadzono zmianę, dopuszczając 13 zamiast 12 i wskazując "duchownych lub ubogich", ale zastrzegając zarazem, że całowanie nóg należy stosować zwłaszcza wobec ubogich. W XX wieku rozpoczęły się spory. Pius XII wrócił do 12 wybranych "mężów" i zniósł całowanie. "Mężowie" zamiast "kleryków" zostali oficjalnie potwierdzeni w liście kongregacji Kultu Bożego w 1987 r., kiedy pod paragrafem 51 swego dokumentu kongregacja wskazała, że liturgia dotyczy "wybranych mężów, czyli mężczyzn wybranych w sposób nie budzący wątpliwości co do ich płci". Niestety, jasny prawniczy błogostan został zakłócony przez arcybiskupa Sean’a O’Malley (to ten kardynał we franciszkańskim habicie z purpurową piuską), który w swojej diecezji w Bostonie machnął ręką na kongregację i w 2005 r. dopuścił do rytu kobiety (ach, ten amerykański liberalizm…). Żeby sprawę załagodzić, kongregacja wyjaśniła, że lokalny biskup ma prawo robić to po swojemu, jeśli tylko takie są potrzeby duszpasterskie.

 

A zatem w styczniu 2016 papież Franciszek postanowił "uregulować" prawnie swe własne postępowanie i sporządził list, na podstawie którego kongregacja Kultu Bożego musiała wydać dekret: "Grupa taka może składać się z mężczyzn i kobiet, najlepiej z młodych i starych, zdrowych i chorych, duchownych, osób konsekrowanych i świeckich". Papieska argumentacja opierała się na liczbie 12 (odpowiadającej ilości Apostołów) oraz na zasadzie reprezentacji Ludu Bożego, składającego się przecież z wielu kategorii. A więc Roma locuta, causa finita.

 

Pozostaje jednak inny problem. Co myślała sobie ta muzułmańska dziewczyna w ośrodku odosobnienia Casal del Marmo, gdy rzymski papież, a więc niewierny, dotykał i mył oraz całował jej stopy? Czuła skrępowanie, niepewność, a może doznała pociechy lub nawet radości? Osobiście stawiam na poczucie wdzięczności i bliskości. Uczeni w piśmie stanęli w tej sytuacji wobec dylematu. OK, dopuśćmy też kobiety jeśli tak postanawia papież i kongregacja, nadając swemu życzeniu czarno na białym postać normy prawnej- ale muzułmanka - to już gruba przesada!?

 

Mam w tej sprawie dwie uwagi. Pierwsza, to przekonanie, że nic i nikt nie może odebrać muzułmance (choćby i kryminalistce) prawa do uczestnictwa w "Ludzie Bożym". Druga, to moje domniemanie odnośnie tego, co sobie myśli pątnik Caravaggia (ten z brudnymi stopami), kiedy klęczy przed piękną i nieskalaną Madonną z Dzieciątkiem. O. Tomasz Dostatni OP, który zorganizował rzymskie rekolekcje tym razem śladami Caravaggia właśnie, zwrócił naszą uwagę na światło i ciemność istniejące w każdym człowieku oraz na piękno natury - takiej jaka jest. To niech każdy sobie teraz sam dośpiewa, co myśli pątnik z brudnymi nogami - i muzułmanka... Wesołych Świąt!

 

*  *  *

"W kręgu Franciszka" to nowy cykl felietonów autorstwa Piotra Nowiny-Konopki. Kolejne części tylko na DEON.pl

 

Moje 3-letnie ambasadorowanie przy Watykanie było niespodziewanym przywilejem i okazją do codziennego śledzenia niezwykłego pontyfikatu sprawowanego przez jezuitę "z drugiego końca świata". Niemal każdego dnia patrzyłem na zwierzchnika Kościoła, który postanowił pozostać "zwykłym człowiekiem", jak każdy z nas. Od 13 marca 2013 roku Franciszek zaskakuje, a nawet szokuje, wciąż przecież gromadząc wokół siebie osoby i grupy znajdujące w nim inspirację, autorytet i wzór pasterza na nowe czasy. Chcę Państwu o tym opowiadać w sposób w miarę możności regularny, odwołując się do słów Papieża i pokazując ludzi, o których można powiedzieć, że znalazły się "w kręgu Franciszka". Stąd nadtytuł mojej pisaniny.

 

*  *  *

 

Piotr Nowina-Konopka - działacz katolicki, w latach 1980-1989 w opozycji demokratycznej, w latach 1991-2001 poseł, kilkukrotny minister, negocjator członkostwa RP w UE, przewodniczący Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana, były ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej, obecnie na emeryturze.