Bratysława: beatyfikacja męczennika reżimu komunistycznego

KAI/ ed
data30.09.2017 22:09

(fot. youtube.com)

Męczennikiem za powołania kapłańskie i zakonne można nazwać bł. Tytusa Zemana. Kochał swoje salezjańskie powołanie i kapłaństwo i pragnął, aby także inni młodzi mogli realizować swe marzenia o całkowitym poświęceniu się Panu - powiedział o nowym, słowackim męczenniku prefekt Kongregacji ds. Kanonizacyjnych.

 

Dziś rano w Bratysławie przewodniczył on w imieniu papieża uroczystościom beatyfikacji.

 

Smutne czasy komunistycznej dyktatury

 

Kard. Angelo Amato przypomniał smutne czasy komunistycznej dyktatury, w czasie której żył bł. Tytus Zeman. Prześladowano wtedy przede wszystkim Kościół, który był ostoją słowackiej tożsamości i bronił wolności i godności człowieka. Zdelegalizowano zakony katolickie, mocno ograniczono działalność duszpasterską. Ks. Zeman wiele razy przekraczał nielegalnie granicę, aby odprowadzić do Włoch młodych mężczyzn, którzy chcieli być salezjanami. Przy jednej z takich prób został aresztowany. Skazano go na więzienie i ciężkie roboty.

 

Zapytany o przyczynę śmierci nowego słowackiego męczennika prefekt Kongregacji ds. Kanonizacyjnych odpowiedział: "Został aresztowany ponieważ pomagał kapłanom i seminarzystom przekraczać granicę, aby mogli realizować swoje apostolskie marzenia. Został więc oskarżony o zdradę i skazany na ciężkie roboty.

 

Prawidziwy obóz zagłady

 

M.in. był osadzony w tzw. okrutnej «Wieży śmierci». Był tam zmuszany do ręcznej pracy przy wydobywaniu rud uranu - z którego, jak wiadomo, otrzymuje się uran, metal bardzo toksyczny i radioaktywny. W czasie jednego z badań lekarskich stwierdzono u niego bardzo wysokie radioaktywne napromieniowanie ciała.

 

Dlatego ks. Zeman został przeznaczony do fizycznej eksterminacji. Silne napromieniowanie, zimno, przemoc i świadomość, że jest się człowiekiem przeznaczonym do unicestwienia, jak insekty, sprawiło, że to tzw. miejsce pracy było w istocie prawdziwym obozem zagłady" - powiedział kard. Amato.

 

Poniżej zamieszczamy krótki życiorys nowego błogosławionego

 

Tytus (Titus) Zeman urodził się 4 stycznia 1915 w Vajnorach - obecnie dzielnicy Bratysławy - jako pierwsze z dziesięciorga dzieci. W dzieciństwie często chorował, ale gdy skończył 10 lat, został uzdrowiony, co wszyscy przypisywali wstawiennictwu Matki Bożej po Siedmiokroć Bolesnej - patronki Słowacji. On sam postanowił wówczas zostać księdzem, co jednak wiązało się z dużymi wyrzeczeniami ze strony rodziny, która m.in. sprzedała niewielkie pole koło domu, aby mógł się uczyć.

 

Młody Tytus wybrał Towarzystwo Salezjańskie, w którym 6 sierpnia 1932 złożył pierwsze śluby zakonne. Studiował potem teologię w Rzymie i w Chieri koło Turynu, gdzie również przyjął święcenia kapłańskie 23 czerwca 1940. Po powrocie do ojczyzny podjął studia z chemii i nauk przyrodniczych, a następnie uczył w różnych instytutach salezjańskich. Jako nauczyciel przeżył II wojnę światową.

 

Po jej zakończeniu bardzo szybko zderzył się z nową, brutalną rzeczywistością. Komuniści, którzy weszli wtedy w skład rządu (choć formalnie objęli władzę w ówczesnej Czechosłowacji dopiero w lutym 1948), już w 1946 zażądali usunięcia krzyży z sal lekcyjnych. Wzbudziło to ostry sprzeciw ks. Zemana, którego natychmiast pozbawiono pracy w liceum w Trnawie. Był to dopiero początek prześladowań Kościoła i religii w tym kraju.

 

Po tzw. "barbarzyńskiej nocy" w kwietniu 1950, gdy władze państwowe zamknęły wszystkie klasztory oraz internowały zakonników i zakonnice, o. Tytus Zeman pomagał młodym pragnącym poświęcić się kapłaństwu w ucieczce przez Austrię do Włoch. Dwukrotnie - latem i jesienią 1950 - udało mu się przeprowadzić w ten sposób kilkunastu przyszłych kapłanów i kilku księży diecezjalnych, ale podczas trzeciej próby w kwietniu 1951 on i kilkunastu kleryków zostali aresztowani, oskarżeni o szpiegostwo i zdradę.

 

Głównym oskarżonym był 36-letni wówczas o. Tytus. Po ciężkim śledztwie, w czasie którego był okrutnie torturowany, w lutym 1952 usłyszał wyrok: kara śmierci, którą ostatecznie zamieniono mu na 25 lat ciężkiego więzienia i utratę praw obywatelskich. W więzieniu przeżył 13 lat, był torturowany, wyśmiewany, poniżany, choć jednocześnie nierzadko pomagał współwięźniom, np. dzieląc się z nimi głodowymi porcjami żywności, jakie otrzymywał. Postępowanie władz wskazywało jednoznacznie, że był przeznaczony do likwidacji, choć nie chciano go od razu zamordować. Na przykład w kopalniach w Jáchymovie musiał ręcznie kruszyć radioaktywny uran. Kilkakrotnie odmówiono zwolnienia go mimo ogłoszonej amnestii.

 

W końcu 10 marca 1964 - po upływie połowy orzeczonej kary - odzyskał warunkowo wolność, ale nadal był dręczony, inwigilowany przez tajną policję i poddawany eksperymentom medycznym. Nie mógł też pełnić posługi kapłańskiej. Dla upamiętnienia swych przeżyć z czasów śledztwa już na wolności zrobił z chleba i drutu oryginalny różaniec z 58 paciorków, symbolizujących liczbę dni jego przesłuchań i tortur. Zmarł 8 stycznia 1969 r. w Vajnorach na skutek doznanych cierpień i więzienia.

W 1991 przeprowadzono rozprawę rehabilitacyjną, która ostatecznie orzekła jego niewinność. W 2010 salezjanie słowaccy rozpoczęli jego proces beatyfikacyjny, którego uwieńczeniem była dzisiejsza beatyfikacja w stolicy Słowacji.