Te cuda eucharystyczne miały miejsce w Polsce

adoremus.pl / adonai.pl / sz
data15.06.2017 11:05

(fot. youtube.pl/mikaelfilms)

Dzisiaj szczególny dzień, gdy czcimy Najświętsze Ciało i Krew Pańską. Uroczystość ta ma nam uzmysłowić, jak ważna jest Eucharystia, podczas której chleb i wino realnie przemieniają się w ciało i krew Jezusa. Historia pokazuje, że w chwilach, gdy wierni wątpili w tę przemianę, działy się niezwykłe rzeczy, aby tę wiarę im przywrócić. Działy się cuda eucharystyczne.

 

Cuda te, to nie tylko momenty, w których hostia lub wino widocznie i bezsprzecznie przemieniają się w ludzką krew i ciało. To też tajemnicze pojawienia się i zniknięcia hostii lub nadprzyrodzone wydarzenia związane z jej konsekracją. W Polsce doszło do co najmniej 8 takich wydarzeń na przestrzeni ośmiuset lat. Do najbardziej znanych należą te ostatnie: z Sokółki i z Legnicy, których autentyczność potwierdził Kościół.

 

Przybliżamy wam dzisiaj cuda eucharystyczne, które miały miejsce w Polsce.

 

Sokółka:

 

12 października 2008 roku, podczas porannej Mszy Świętej w parafii św. Antoniego Padewskiego, kapłanowi upada Komunia na posadzkę. Jedna z klęczących kobiet wskazuje dyskretnie na ten fakt. Kapłan - zgodnie z zaleceniami w takich przypadkach - postanawia odłożyć hostię do naczynia zwanego vasculum, by ta się rozpuściła. Po tygodniu jedna z sióstr zakrystianek otwiera sejf i stwierdza, że na hostii pojawiły się krwawe ślady. O sprawie zostaje poinformowany lokalny ordynariusz, bp Edward Ozorowski. Zaleca on, aby czekać dalej. 29 października ze zdumieniem stwierdzono, że hostia wciąż nie uległa rozkładowi, a ślady są jeszcze bardziej widoczne.

 

(fot. youtube.com/mariafides)

 

W tym momencie biskup postanowił zlecić badania. Poproszono prof. Marię Sobaniec-Łotowską z Zakładu Patomorfologii Lekarskiej UM w Białymstoku o pobranie próbek do badania. Pani profesor była już znana ze współpracy z kurią białostocką. Drugą próbkę przesłała do prof. Stanisława Sulkowskiego, nie informując go o szczegółach, aby skonfrontować z jego badaniami swoje wyniki.

 

Oboje doszli do jednakowych wniosków. Fragmenty hostii są bezsprzecznie pochodzenia ludzkiego, ich cechy morfologiczne najbardziej wskazują na podobieństwo do komórek mięśnia sercowego, z centralnie ułożonymi jądrami komórkowymi. Próby zostały przeprowadzone z użyciem mikroskopii elektronowej i barwienia tkanek różnymi metodami.

 

Zmiany, jakie zaszły w tej tkance mówią o tym, że jest to mięsień w stanie agonalnym. Naukowcy nie potrafią wyjaśnić, jak to możliwe, że czas nie ma wpływu na rozkład tkanki i jest ona cały czas w procesie przedśmiertnym - jest żywa. Również stopień zespojenia tkanki z materiałem hostii jest niewytłumaczalny. Wygląda na to, że są one połączone w sposób fizjologiczny - tkanka wyrasta bezpośrednio z hostii. Zaprzeczyli, by mogło dojść do ludzkiej ingerencji.

 

Ekspertyza patomorfologów przyczyniła się do uznania przez Kościół nadprzyrodzoności wydarzenia z Sokółki. 2 października 2011 roku, czyli trzy lata po stwierdzeniu śladów krwi, wystawiono hostię na widok publiczny. Przeniesiono ją w relikwiarzu podczas uroczystej procesji. Decyzją bpa Ozorowskiego zezwolono na kult i oddawanie czci.

 

Legnica:

 

Tutaj sytuacja była podobna. W Boże Narodzenie, 25 grudnia 2013 roku, na posadzkę kościoła św. Jacka upadła hostia. Kapłan podniósł ją i włożył do naczynia z wodą. Po pewnym czasie zauważył na niej krwawe ślady. Ówczesny ordynariusz, bp Stefan Cichy, zdecydował powołać specjalną komisję, która miała obserwować i zbadać całe zjawisko.

 

(fot.http://www.jacek-legnica-sanktuarium.pl/info/wydarzenie-eucharystyczne)

 

Zakład Medycyny Sądowej przeprowadził na zlecenie hierarchy badania w 2014 roku, z wyodrębnionych fragmentów. W opisie stwierdził, że zaobserwowano w obrazie histopatologicznym fragmenty tkankowe, charakterystyczne dla serca w agonii. Świadczyć miały o tym wszystkie zmiany i procesy, jakie odkryto podczas badania w komórkach tkanki na hostii. Sprawa była badania przez długi czas z najwyższa starannością.

 

(fot. http://www.jacek-legnica-sanktuarium.pl/info/wydarzenie-eucharystyczne)

 

Biskup Zbigniew Kiernikowski, obecny ordynariusz, wydał w 2016 r. specjalny komunikat, w którym uznaje zjawisko za nadprzyrodzone i zaleca kult oraz szacunek względem najświętszych relikwii:

 

KOMUNIKAT

 

w sprawie Wydarzenia Eucharystycznego w parafii św. Jacka w Legnicy

 

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu!

 

Jako Biskup Legnicki podaję niniejszym wiadomość o wydarzeniu, jakie zaszło w parafii św. Jacka w Legnicy i które ma znamiona cudu eucharystycznego. Na Hostii, która 25 grudnia 2013 roku przy udzielaniu Komunii świętej upadła na posadzkę i która została podniesiona, i złożona do naczynia z wodą, po pewnym czasie pojawiły się przebarwienia koloru czerwonego. Ówczesny Biskup Legnicki Biskup Stefan Cichy powołał Komisję, której zadaniem było obserwowanie zjawiska. W lutym 2014 roku został wyodrębniony fragment materii koloru czerwonego i złożony na korporale. W celu wyjaśnienia rodzaju tej materii Komisja zleciła pobranie próbek i przeprowadzenie stosownych badań przez różne kompetentne instytucje.

 

Ostatecznie w orzeczeniu Zakładu Medycyny Sądowej czytamy: "W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. (…) Całość obrazu (…) jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego" (…) ze zmianami, które "często towarzyszą agonii". Badania genetyczne wskazują na ludzkie pochodzenie tkanki.

 

 W styczniu br. przedstawiłem całą tę sprawę w Kongregacji Nauki Wiary. Dziś, zgodnie z zaleceniami Stolicy Apostolskiej, polecam Księdzu Proboszczowi Andrzejowi Ziombrze przygotowanie odpowiedniego miejsca dla wystawienia Relikwii tak, aby wierni mogli oddawać Jej cześć. Proszę też o udostępnienie przybywającym osobom stosownych informacji oraz o prowadzenie systematycznej katechezy, która pomagałaby właściwie kształtować świadomość wiernych w dziedzinie kultu eucharystycznego. Polecam nadto założenie księgi, w której byłyby rejestrowane ewentualne uzyskane łaski oraz inne wydarzenia mające charakter nadprzyrodzoności.

 Mam nadzieję, że wszystko to posłuży pogłębieniu kultu Eucharystii i będzie owocowało wpływem na życie osób zbliżających się do tej Relikwii. Odczytujemy ten przedziwny znak jako szczególny wyraz życzliwości i miłości Pana Boga, który tak bardzo zniża się do człowieka. Polecam się Waszej modlitwie i Wam błogosławię

 

+ Zbigniew Kiernikowski

 BISKUP LEGNICKI

 

 

Głotowo:

 

Podczas najazdu Litwinów i Prusów na wschodnie tereny Polski, proboszcz parafii Dobre Miasto postanowił ukryć cyborium pełne konsekrowanych hostii, zakopując je w ziemi. Kilka lat później, w 1290 roku, odnajduje je pewien chłop, który orał tam pole. Woły ciągnące pług znieruchomiały. Z potężnej grudy ziemi bił blask. Świadkowie mówili, że chociaż dzień się już kończył, nagle zrobiło się zupełnie jasno. W kielichu była nienaruszona śnieżnobiała hostia. Z całego regionu zaczęli ściągać wierni. Biskup postanowił, aby w uroczystej procesji przenieść cyborium do lokalnego kościoła. Jednak ono wtedy zniknęło i pojawiło się z powrotem w polu. Ten znak odebrano jako pragnienie, aby to właśnie tam stanął kościół, w którym one pozostaną.

 

Kraków:

 

Jest 1345 rok. W wigilię Bożego Ciała do kościoła pw. Wszystkich Świętych włamali się złodzieje. Rozbili oni tabernakulum i zabrali puszkę z konsekrowanymi hostiami. Spostrzegli jednak, że nie jest ona zrobiona ze szlachetnych materiałów i porzucili ją za granicami ówczesnego miasta. Przez trzy kolejne noce ludzie widzieli w tym miejscu świetlistą łunę. Obawiali się, że to zły znak, a lokalny biskup nakazał post. Po jakimś czasie odkryto w błocie cyborium z komunikantami. W katedrze krakowskiej odbyło się nabożeństwo wynagradzające, a król Kazimierz Wielki nakazał, aby w tym miejscu powstał kościół Bożego Ciała. Wokół niego zaczęli zamieszkiwać ludzie i tak powstała osada, która jest dzisiaj dzielnicą Kazimierz.

 

 

Jankowice Rybnickie:

 

Na Śląsku trwa konflikt z husytami. W 1433 r. jeden z kapłanów, imieniem Walenty, zmierza konno z Najświętszym Sakramentem, do umierającego we wsi chłopa. Postanowił wybrać się dłuższą drogą, aby uniknąć husyckich bojówek. Niestety natknął się na nie w lesie, będąc już blisko Bijasowic. Zaczął uciekać, ale bandyci dogonili go, rozebrali do naga i powiesili na drzewie. Po latach w okolice dawnej wioski, która już nie istnieje wraca młody zakonnik - Paulin. Okazuje się, że jest on synem owego umierającego mężczyzny, do którego jechał wtedy ksiądz. Był on jako dziecko świadkiem tych wydarzeń i postanowił odwiedzić również miejsce, gdzie zamordowano kapłana. Od spotkanego mężczyzny dowiaduje się, że jest w lesie taki dąb, który został zamieszkany przez agresywne pszczoły i bije od niego światło nocą. Zakonnik rozpoznaje w pamięci to miejsce. Po drodze zaczyna się zastanawiać, co stało się z bursą księdza Walentego? Gdzie podział się Najświętszy Sakrament? Na miejscu zauważa pszczoły, które gromadzą się w dziupli, do której zakonnik wkłada rękę. Wyjmuje z niej ogromny plaster miodu, który w środku okazuje się być zaginioną bursą. Znajduje w niej nienaruszoną hostię, święte oleje i patenę. W tym miejscu powstaje z czasem kościół pw. Bożego Ciała.

 

Poznań:

 

Uboga wdowa została skuszona hojnym zarobkiem. Miała wraz z córką ukraść z kościoła dominikanów trzy hostie. Zrobiła to i przekazała je zleceniodawcom, którzy chcieli się przekonać, czy hostie rzeczywiście są ciałem Jezusa. Zebrali się w piwnicy przy ul. Żydowskiej, zaczęli kłuć je i nacinać nożami. Z hostii polała się krew w ogromnej ilości. Przerażeni postanowili utopić je w studni, ale hostie unosiły się na wodzie. Wtedy zapakowali je w chustę i wynieśli nad Wartę, chcąc zakopać w ziemi. Hostie uniosły się nad ziemią i wprawiły w przerażenie świętokradców. Uciekli. Hostie zostały odkryte przez syna jednego z pasterzy. Przekazał on wiadomość o tym kapłanowi, który wraz z ludźmi postawił w tym miejscu drewnianą kaplicę. W mieście działy się wtedy wielkie cuda, o czym donoszą również roczniki historyczne.

 

<<Niezwykły film o cudach eucharystycznych>>

 

Kilka lat później król Władysław Jagiełło funduje w tym miejscu kościół pw. Bożego Ciała oraz klasztor karmelitów trzewiczkowych. Staje się on sławny w całej Polsce. W drugiej połowie XVI wieku karmelici zaczęli zabiegać, aby również w miejscu profanacji powstał kościół. Na ruinach kamienicy, w której doszło do świętokradztwa, zbudowano kościół pw. Najświętszej Krwi Pańskiej. W podziemiach odkryto również ową studnię z czystą wodą. Liczne świadectwa mówią, że picie tej wody połączone z wiarą czyni cuda.

 

Bisztynek:

 

Do tej warmińskiej wsi w roku 1400 udał się bp Henryk Sorbom, aby konsekrować nowo wybudowany kościół. Podczas Mszy Świętej jeden z koncelebrujących kapłanów zaczął się zastanawiać, czy w hostia rzeczywiście przemienia się ciało. Dopadło go zwątpienie. W tym momencie po rękach biskupa podnoszącego hostię pociekła krew i splamiła korporał. Wszystkich ogarnął lęk, a biskup zarządził wspólną modlitwę. Materiał wysłano na badania do Rzymu skąd już nie wrócił. Jednak pamięć o cudzie wciąż pozostała żywa, a wieś wielokrotnie została cudownie uratowana. Dziś pamiątką tych wydarzeń pozostał dziś jedynie drewniany fragment ołtarza z krzyżem ze spalonego kościoła, w którym doszło do cudu.

 

Dubno:

 

Wydarzyło się to w bardzo trudnym czasie dla Polaków, krótko po powstaniu styczniowym. Kościół katolicki na terenach zaboru rosyjskiego doznawał szczególnych prześladowań. W małym miasteczku, które dziś należy terytorialnie do Ukrainy, mieszkańcy zorganizowali czterdziestogodzinne nabożeństwo adoracji. Podczas modlitwy z hostii zaczął bić nadnaturalny blask, który jednak nie oślepiał wiernych. Pojawiła się na niej twarz Jezusa. Wizja trwała do końca nabożeństwa i wszyscy zebrani potwierdzali, że widzieli to samo. Widzenie to dodało otuchy wiernym. Pod groźbą zamknięcia kościoła zakazano mówić o tym ludziom. Jednak o cudzie usłyszała cała Polska i do dzisiaj jest to ważne miejsce dla wierzących.