Spotkanie z Bożym miłosierdziem

Posłaniec Andrzej Batorski SJ / "Posłaniec" marzec 2010
data26.02.2010 17:00

"Spowiedź obok spotkania z Bożym miłosierdziem, aktu pojednania człowieka z Bogiem i ze wspólnotą Kościoła jest niewątpliwie lekcją pokory" (fot.sxc.hu)

W konfesjonale
Wyznanie grzechów. W konfesjonale trzeba mówić prostym językiem. Nie martwmy się, że czymś zaskoczymy księdza, nie chciejmy też być oryginalni w grzechach - tylko w miłości można być pomysłowym, w grzechach człowiek powtarza to, co inni już dawno zrobili, a ksiądz już tyle rzeczy w konfesjonale słyszał, że grzechy nie robią na nim większego wrażenia. Nie używajmy wulgaryzmów - nawet najbrzydsze rzeczy mają swoje odpowiednie nazwy. Nie owijajmy w bawełnę - lepiej mówić po prostu niż uciekać się do elokwentnych ozdobników. Nie ściszajmy głosu, gdy wymieniamy grzechy ciężkie, bo jak ksiądz czegoś nie usłyszy, to będzie się dopytywał, aby zrozumieć, co powiedzieliśmy, i sami postawimy się w niezręcznej sytuacji. Nie usprawiedliwiajmy się, nie mówmy sobie sami nauki, nie wygłaszajmy moralitetów i kazań, nie spowiadajmy się z czyichś grzechów. Nie martwmy się też, czy znamy na pamięć wszystkie formułki - to nie jest najważniejsze, choć warto się tego nauczyć.
Rozmowa z księdzem. Nie zastanawiajmy się, co ksiądz sobie o nas pomyśli. Nie oceniajmy każdej reakcji księdza. Zadawane pytania czy prośby o wyjaśnienie nie są wyrazem jakiejś dziwnej ciekawości, ale służą do ustalenia materii, czyli wagi naszych grzechów i warunków ich popełnienia. Takie dopowiedzenie jest ważne, gdy w wyznawaniu grzechów stosujemy ogólniki lub nieprecyzyjne sformułowania. Także dobitny czy stanowczy głos księdza nie jest od razu krzykiem. Czasami trzeba usłyszeć jasne słowa wzywające do nawrócenia! Spowiedź to nie miejsce na dyskusje czy udowadnianie swoich racji. Na to lepiej chyba znaleźć czas na rozmowę duchową z księdzem poza konfesjonałem.
Spowiedź obok spotkania z Bożym miłosierdziem, aktu pojednania człowieka z Bogiem i ze wspólnotą Kościoła jest niewątpliwie lekcją pokory, a takie doświadczenie nikomu jeszcze nie zaszkodziło.
Na zakończenie spowiedzi ksiądz zaproponuje nam pokutę. To dopełnienie procesu pojednania i znak gotowości człowieka do nawrócenia. Warto pamiętać, że zadanej pokuty można nie przyjąć, gdy uzna się ją za niewykonalną. Wtedy należy poprosić o inną pokutę.

Po spowiedzi
Zachęcam, aby na chwilę jeszcze zatrzymać się i z wdzięcznością spojrzeć na to, co przed chwilą się wydarzyło. Jeśli można, odprawić zadaną pokutę - także po to, by o niej nie zapomnieć.
 
Ks. Andrzej Batorski - jezuita, duszpasterz akademicki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
  1 2