Depresja i samobójstwa księży to temat tabu w Kościele

natemat.pl / kk
data11.07.2019 11:50

(fot. Josh Applegate / Unsplash)

"Nie ma żadnych oficjalnych danych - nie wiadomo, ilu duchownych w Polsce popełniło samobójstwo" - pisze Daria Różańska na łamach natemat.pl. Depresja wśród duchownych to temat, który jest wypierany.

 

Niedawne doniesienia o przypadkach samobójstwa wśród duchownych ponownie przywołują pytanie o zdrowie psychiczne księży i oczekiwania, które mają względem nich wierni. Wypalenie czy problemy osobiste bywają tematami pomijanymi, a nawet odrzucanymi przez wiernych i przełożonych.

 

"Ksiądz, który się modli, żyje w przyjaźni z panem Bogiem, więc nie powinien mieć depresji" - mówi Paweł Gużyński OP. "Od wieków ludzie tłumaczą sobie samobójstwa obecnością zła (…), depresję próbuje się wytłumaczyć wręcz demonicznym podłożem", a nie bierze się pod uwagę faktycznych problemów, z którymi mierzą się księża.

 

Zakonnica i depresja? Siostry też chorują >>

 

"Ludzie znaleźli sobie proste wytłumaczenie samobójstw duchownych i winowajcę - «diabła», który zadomowił się na terenie tak bogobojnej diecezji" - pisze Różańska i cytuje wypowiedź mieszkańca Podkarpacia, która pojawiła się w kontekście fali samobójstw w roku 2012. "Łazi po okolicznych kościołach i zabiera nam księży. Przed naszym proboszczem wziął trzech, a po nim jeszcze czterech" - mówiła osoba.

 

"Takie pogłoski pojawiały się zwłaszcza wśród starszych osób. Oni twierdzili, że to demony, duchy kuszą księży i zabierają ich z tego świata. To jest tak bzdurne, zabobonne i niekorespondujące z prawdą, że tym bardziej domaga się jakiegoś wyjaśnienia ze strony Kościoła" - odpowiada na łamach natemat.pl ojciec Krzysztof Mądel SJ.

 

Zdaniem jezuity problem leży w pewnej "dysfunkcji", która polega na brakach w komunikacji emocjonalnej. Ta wychodzi często z domu, a potem utrwala się w trakcie formacji seminaryjnej.

 

Grzegorz Kramer SJ: powiesił się kolejny młody ksiądz. Skąd to się bierze? >>

 

Na drugi czynnik zwraca uwagę Jacek Prusak SJ, gdy mówi, że księża "traktowani są w taki sposób jakby nie mogli mieć swoich słabości, problemów albo nawet jeśli je mają, to muszą je ukrywać przed wiernymi". O depresji księdza się nie dyskutuje, bo nawet nie jest do pomyślenia.

 

"W Polsce nie mamy badań, które pomogłyby odpowiedzieć na pytanie, co jest najczęstszą przyczyną samobójstw wśród księży. Wygląda na to, że najczęściej są one spowodowane leczonymi lub nieleczonymi problemami natury psychicznej" - dodaje ojciec Prusak.

 

"Pytanie, skąd ta depresja. Czy to wynik tego, że ksiądz się zakochał, czy ma trudności w utrzymaniu celibatu. Czy to wynik ogromnej samotności, a może przeciążenia fizycznego: bo albo w niezdrowych warunkach pracuje, albo jest pod silną presją społeczną, taką negatywną" - dopytuje jezuita, ale te pytania często pozostają bez odpowiedzi.

 

"Latami próbowałam leczyć depresję modlitwą. Byłam ślepa" [ŚWIADECTWO] >>

 

W artykule pojawia się wątek księdza Jana, rozmówcy Magdaleny Mieśnik, który sam mówił, że "depresja była jednak tak silna, że wygrała z wiarą". Pogłębiał się u niego kryzys wiary i powołania. Pojawiły się uczucia, które nie mogły się spełnić, a na to dołożyło odosobnienie. Po pomoc zwrócił się do przełożonych, ale usłyszał tylko, że "każdy przechodzi kryzys" i skierowano go na urlop. Taka praktyka i przemilczanie problemów jest zresztą częsta.

 

Od księży oczekuje się, by byli "doskonali jak anioły". "To dla niejednego duchownego jest wyniszczające. Każde jego potknięcie rodzi stres i coraz bardziej zamyka go w sobie. W tych samobójcach mógł być wielki lęk przed ujawnieniem swoich słabości. Sama świadomość, że o ich wadach mogliby się dowiedzieć przełożeni, parafianie i rodzina, prawdopodobnie dla niektórych była nie do zniesienia" - dodaje cytowany przez autorkę materiału anonimowy duchowny spod Tarnowa.

 

"Nie skoczyłem, po latach cieszę się życiem. Jednak ten moment na parapecie dał inne spojrzenie na wszystko, co dzieje się dziś. Nie pozwalam sobie na to, by dołączać do tych, dla których coś takiego staje się powodem do żartów i cynicznych uwag typu: «trza się brać do kupy, bo życie to nie je bajka»" - pisał kilka lat temu Grzegorz Kramer SJ.

 

"Proszę, nie bójmy się - kiedy widzimy, że ksiądz z naszej parafii, szkoły, studiów ma się gorzej - zapytać, być trochę «wścibskim» tak po ludzku. Serio to nie jest tak, że kiedy nosi się sutannę to nie ma się problemów psychicznych czy fizycznych, a jedynie jest się pod szczególnym obstrzałem złego ducha" - apelował jezuita.

 

***

 

Depresję można leczyć, samobójstwo nie jest jakimkolwiek wyjściem. Jeśli masz takie myśli lub nie możesz sobie poradzić z chorobą, a może jest w twoim otoczeniu osoba, której chcesz pomóc - skorzystaj z tych źródeł, szukając pomocy: