Przełożony bogiem nie jest! Pamiętaj!

Józef Augustyn SJ / slo
data25.06.2012 08:34

(fot. Kiluka / flickr.com)

Rozmowa w podróży. Mój rozmówca uskarża się, że jego szef w pracy mocno naciska na większą wydajność, grozi ograniczeniem zarobków, wyrzuceniem itp. "Takie zachowanie rodzi moje zniechęcenie, zniesmaczenie. Jestem na skraju depresji" - mówi. "Jak mam na to patrzeć? Jak to ocenić? Czy mam się zbuntować?" - pyta bezradnie.


Podstawowym błędem szefa, który wpędza ludzi w stany zniechęcenia, wypalenia i depresji, jest brak szacunku dla pracowników, poniżanie ich, lekceważenie, niesprawiedliwe manipulowanie, wyniosłość. Ludziom pracującym nie chodzi przecież jedynie o pieniądze, ale także o uszanowanie, ludzką życzliwość, proste uznanie dla wykonywanej pracy. Im człowiek jest bardziej ubogi, tym wyżej ceni szacunek swojego przełożonego.

 

Kiedy szef swoim zachowaniem daje podwładnym do poznania, że od jego władzy wszystko zależy - czy oni będą mieli pracę; na jakim stanowisku będą pracować; ile zarobią - ci czują się poniżeni i upokorzeni. Pracownicy wielu firm dobrze wiedzą, że jest kryzys i godzą się na pewne ograniczenia, ale muszą być one uzgodnione we wzajemnym dialogu. Nie tylko pracownicy zawdzięczają pracę i pieniądze szafowi, ale i on wiele zawdzięcza swoim podwładnym.


- Do jakiego stopnia człowiek ma akceptować niesprawiedliwe traktowanie szefa? - pyta dalej mój rozmówca. Kiedy powiedzieć: dość? Jak wyczuć taki moment?


Każdy ma swoją miarę. Podstawowa zasada: za otrzymywane pieniądze nie wolno płacić własną godnością i rezygnacją z szacunku. Życie jest ważniejsze od tego, co się ma - mówi Jezus (por. Łk 12, 15). Gdy ktoś pyta wprost: "Mam szefowi powiedzieć, czy nie?" - nigdy nie daję rad. Każdy musi podjąć decyzję sam, bo sam ponosi konsekwencje swego zachowania. Styl "otwartego" mówienia i asertywności w wielu sytuacjach jest dwuznaczny. Można przyjąć inny styl. Można znosić cierpliwie.

 

Psychologiczna asertywność różni się od ewangelicznej. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące - doradza Jezus (Mt 5, 41). Gdy jednak sługa najwyższego kapłana uderzył Go w policzek, Chrystus zaprotestował. Kiedy ktoś przyjmie ewangeliczny styl, może znieść wiele niesprawiedliwości, ale nie musi tego robić. To jego wybór. Każdy ma prawo powiedzieć szefowi, co czuje i myśli, zakładając, że poniesie konsekwencje swojego wyboru.


Szef bogiem nie jest. Ma tylko firmę, w której ludzie pracują, i trochę więcej pieniędzy, ale nic więcej.
Ludzie wpadają w zniechęcenie, wypalenie, depresję, gdy uzależniają się od szefa, od jego pracy, pieniędzy, kaprysów, chorych ambicji czy jego erotomanii. Jeżeli ktoś ma trochę inicjatywy i nie boi się szukania nowej pracy, nie warto znosić stresu związanego ze złym klimatem stwarzanym przez chciwego czy nieuczciwego szefa.

 

Więcej w książce: Aby nas bolało cierpienie innych - Józef Augustyn SJ