Mobbing. Jak stawić czoła mobberowi

Katarzyna Gajdosz
data05.06.2019 12:35

(fot. shutterstock.com)

Zjawisko mobbingu narasta. Coraz więcej firm tworzy zespoły, komisje, które rozpatrują tego typu sprawy. Ofiary mobbingu mogą podejść do problemu w mniej formalny sposób. Szukać wsparcia i pomocy poza firmą i, choć sytuacja temu nie sprzyja - a może właśnie dlatego - powinny zatroszczyć się o siebie.


Rozmowa z Iwoną Ring, psychologiem, terapeutą rodzinnym, szkoleniowcem pracowników firm z zakresu umiejętności osobistych oraz work-life balance, właścicielką Pracowni Psychologicznej Ego w Warszawie.


Katarzyna Gajdosz: Może zabrzmi to kontrowersyjnie, ale kiedy kobieta pada ofiarą gwałtu, musi, niestety nierzadko, odpowiedzieć na  pytanie, czy nie prowokowała swoim ubiorem, zachowaniem sprawcy. Czy zatem pracownik, który pada ofiarą mobbingu, sam nie prowokuje?


Iwona Ring: To bardziej skomplikowane. Nie można powiedzieć, że sam prowokuje, ale być może na początku bagatelizuje problem, pomniejsza znaczenie sytuacji, kiedy jest źle traktowany przez przełożonego lub kolegę w pracy. Mówiąc kolokwialnie - zaciska zęby. I tak powoli staje się ofiarą mobbingu. Nie szuka pomocy, nie decyduje się na zmianę sytuacji. Zwykle z różnych powodów. Czasem nawet czuje się odpowiedzialny za ataki mobbera. 


Czuje się odpowiedzialny za ataki? Czyli z biegiem czasu to ofiara ma poczucie, że prowokuje sprawcę?


Czuje, że być może zachował się niewłaściwie, może źle wywiązał się z jakiegoś zadania, nie ma jasności co do intencji przełożonego lub współpracownika. Może przesadza, podejrzewa niesłusznie. Czasami postanawia naprawić błąd, pracować lepiej…


Nie ma świadomości, że jest ofiarą mobbingu?


Gdybyśmy tak racjonalnie podchodzili do wszystkich spraw! A tak nie jest. Na każdą sytuację reagujemy emocjonalnie. Warto też pamiętać, że działania mobbingowe mogą toczyć się ukradkiem: ktoś pozbawia nas dostępu do ważnych informacji, nie mówi o spotkaniach, rozpowszechnia nieprawdziwe informacje na temat swojej ofiary.


Kiedy zatem ofiara zaczyna mieć świadomość, że jest szykanowana, poniżana i zaczyna reagować?


Bardzo często ofiary mobbingu nie reagują. Na tym polega problem. Kierują nimi silne emocje i trudno im racjonalnie ocenić sytuację. Ich samoocena spada, mają poczucie osaczenia, osamotnienia, bezradności. Skutki funkcjonowania w sytuacji długotrwałego, silnego stresu pogłębiają ten stan i coraz trudniej znaleźć sposób na mobbera. Nasza świadomość to indywidualna cecha. Niektórzy po pierwszej konfrontacji potrafią stwierdzić, że z pewnymi osobami nie chcą pracować i szukają ratunku, inni z wielu powodów wchodzą w te relacje: nie chcą stracić pracy, dobrej pensji, są ambitni - nie chcą się poddać. Z dnia na dzień powtarzają sobie: Jeszcze wytrzymam.


Mobbing trudno udowodnić, a dziś o dobrą pracę również coraz ciężej. Czy istnieją skuteczne sposoby na to, by poradzić sobie z mobberem?


Radziłabym osobie, która jest w takiej trudnej sytuacji, przekierowywać uwagę ze zmagania się z mobberem na poprawę swojego samopoczucia. Ofiara musi zatroszczyć się o siebie. Zacząć szukać pomocy. Zjawisko mobbingu narasta, więc coraz więcej firm tworzy zespoły, komisje, które rozpatrują tego typu sprawy. Należy zastanowić się, czy nie warto zgłosić takiej skargi. Można też podejść do mobbingu w mniej formalny sposób.

Szukać wsparcia i pomocy poza firmą - u znajomych, psychologa, w rodzinie. Ważne, by nie zostać z problemem samemu. Skorzystać ze wsparcia i rady innych, którzy na sytuację spojrzą z boku, bardziej obiektywnie. Choć sytuacja temu nie sprzyja - a może właśnie dlatego - należy, jak wspomniałam, zatroszczyć się o siebie: odpoczywać po pracy, przeanalizować, czy nie wzięliśmy na siebie zbyt wiele obowiązków, przypominać sobie o swoich osiągnięciach, mocnych stronach. Po prostu przeciwdziałać skutkom stresu.  Angażowanie się w wojnę z mobberem, wypala, pozbawia sił.


Mówiąc o wojnie, ma Pani na myśli konfrontację z mobberem, asertywne powiedzenie mu: "Dość tego!"?


Z ofiarą mobbingu rzadko mi się kojarzy spokojna, asertywna rozmowa. Jeżeli człowiek jest w dobrej formie psychicznej, jest zatroszczony o siebie, zareaguje już na pierwszą konfliktową sytuację. Ma bowiem poczucie, że nawet jeśli popełnił w pracy jakiś błąd, nie zasługuje na pewne gesty, słowa. To sygnał dla osoby, która ma skłonności do zachowań mobbingowych: "Nie będę twoją ofiarą". Kiedy jednak już jesteśmy uwikłani w jakiś konflikt, on nas zwykle bardzo angażuje, wyczerpuje emocjonalnie. W takim stanie trudno nam zdobyć się na asertywną rozmowę.


Musimy najpierw odbudować swoją pewność siebie?


Zatroszczyć się o siebie, odbudować poczucie sprawstwa, kontroli, poczucie własnej wartości. Jedynie wówczas możemy konstruktywnie myśleć, szukać rozwiązań, które rzeczywiście poprawią naszą sytuację w firmie, i nie dać się wessać w konflikt do końca.


Każdy z nas może być narażony na mobbing?


Tak.


Nie jest to uwarunkowane naszymi cechami osobowości?


Badania na temat mobbingu wykazały, że każdy może paść jego ofiarą. Nie ma typu osobowości, który jest szczególnie predestynowany do tego, by być mobbingowanym. Jak Pani zauważyła, teraz jest trudno o pracę, ludzie się jej kurczowo trzymają - to sytuacyjny czynnik, który sprzyja mobbingowi.


Czy ten czynnik nie ma wpływu i na to by stać się mobberem? O wielu osobach prywatnie nie powiedzielibyśmy, że mogą nękać i poniżać swoich kolegów w pracy…


Trudna sytuacja życiowa i zawodowa może sprzyjać zachowaniom mobbingowym. Agresja jest częstą reakcją na strach, niepewność, frustrację. Można sobie wyobrazić, że nasz przełożony, który pracuje pod ogromną presją swoich szefów, zachowuje się w sposób agresywny w stosunku do nas.


Efekt domina… Czy jako psycholog coraz częściej spotyka się Pani z ofiarami mobbingu?

 

Bardzo często. W kontaktach z pacjentami nie zajmuję się kwalifikowaniem, czy to już mobbing, czy nie. To zadanie dla komisji antymobbingowych lub sądów. Ale mogę z całą pewnością powiedzieć, że wśród moich pacjentów jest coraz więcej takich, którzy doświadczają skutków złej atmosfery w pracy, trudnych relacji, słabości organizacji pracy i zarządzania.


Nie ma Pani poczucia, że mobbing stał się przereklamowany i pracownicy nadużywają tego słowa, opisując relacje w pracy? Jesteśmy coraz słabsi psychicznie i zbyt emocjonalnie reagujemy, gdy szef podniesie na nas głos…


Mobbing stał się potocznym pojęciem i rzeczywiście jest nadużywany. Nie każde niemiłe potraktowanie w pracy jest mobbingiem. Żeby o nim mówić, spełnione musi być przecież kilka czynników. Sama w swojej zawodowej pracy spotykam się z osobami, które mają niewielką tolerancję na trudne relacje i zachowania innych. Co więcej, oczekują szczególnego traktowania, zwracania na siebie większej uwagi. Nie przyjmują do wiadomości, że są stawiani na równi z innymi. Dla nich na przykład to dowód, że są prześladowani.