Zmusić do nieuczciwego działania

Posłaniec Paweł Adamczyk SJ / Posłaniec Seca Jezusowego / slo
data16.10.2011 16:16

Jakiś czas temu prasa relacjonowała sprawę “oszusta stulecia". Uznano za niego potężnego niegdyś amerykańskiego inwestora Bernarda Madoffa, któremu klienci powierzali ogromne pieniądze, a on zamiast je inwestować, zwyczajnie roztrwonił.
(fot. Omar_Gurnah / flickr.com)

Wykorzystywanie siły na niekorzyść innych ma w biznesie miejsce dość często. Na krótką metę może być skuteczne, jednak w długiej perspektywie doprowadza do ruiny. Alternatywą jest uczciwość - cecha tych, którzy myślą perspektywicznie i trwają mocno przy swoich zasadach.


W czasie kryzysu ekonomicznego o tak szerokim zakresie, jak obecny, wszyscy wydają się lub są ofiarami. Potężne banki upadają lub proszą o rządową pomoc. Kraje, które były gwiazdami rynków finansowych, stają na skraju bankructwa. Jest to jednak sytuacja wyjątkowa. W normalnych warunkach podział na silniejszych i słabszych, na tych, którzy dyktują warunki i tych, którzy im podlegają, jest wyraźny. Niemniej jednak nawet ci najsilniejsi podlegają i ulegają potężnej, bezosobowej sile, którą jest pragnienie zysków i sukcesu.

 

Kazus Madoffa


Jakiś czas temu prasa relacjonowała sprawę “oszusta stulecia". Uznano za niego potężnego niegdyś amerykańskiego inwestora Bernarda Madoffa, któremu klienci powierzali ogromne pieniądze, a on zamiast je inwestować, zwyczajnie roztrwonił. Nieco wcześniejsza historia to sprawa potężnej firmy WorldCom i jej prezesa Bernarda Ebbersa, który kilka lat temu zmuszał swoich księgowych do fikcyjnych wpisów, by ukryć pogarszające się wyniki firmy. Na tych dwóch przykładach przyglądnijmy się kwestii przemocy i wykorzystywania słabszych przez silniejszych w biznesie.


Zacznijmy od Madoffa i tych, których wykorzystał. Zachęcani jego sławą i obiecanymi zyskami indywidualne osoby, instytucje charytatywne, uniwersytety, a nawet banki wpłacali na jego fundusz pieniądze. Nikt oczywiście w tej wymianie nikogo do niczego nie zmuszał. Obietnica zysku i reputacja inwestora były wystarczająco silnymi motywami, by przyciągnąć klientów. Przez kilkanaście lat wszystko zdawało się funkcjonować dobrze. Jedni wpłacali, inni swobodnie wypłacali pieniądze z funduszu z obiecanym zyskiem. Dla uwiarygodnienia swojej działalności Madoff regularnie przedkładał klientom zestawienia rzekomych transakcji. Wszystko do czasu, gdy w wyniku kryzysu nowi klienci przestali wpłacać pieniądze i już nie było z czego wypłacać. Prosty schemat łańcuszka, który przerabialiśmy w Polsce wielokrotnie, udał się dzięki wykorzystaniu braku przejrzystości w działalności funduszu i niewiedzy klientów. Na tym przykładzie widać wyraźnie, jak bez żadnego przymuszania ten, który jest silny swoją reputacją, potrafi wykorzystywać innych dla własnej korzyści, ale również, że tego typu wykorzystywanie często doprowadza do upadku.


Spróbujmy też spojrzeć na sprawę ze strony samego Madoffa. Wydaje się, że nie zakładał on swojego funduszu od początku z myślą o oszukiwaniu klientów. Już po ogłoszeniu go winnym zarzutów Madoff opowiedział, jak to się zaczęło. Klienci chcieli wypłacić obiecane im pieniądze, więc on je wypłacił z konta firmy, mimo że nie zrealizował zysków, które by tę wypłatę pokrywały. Myślał, że to tylko jeden raz, ale na jednym razie się nie skończyło. Inwestor uległ dwóm presjom: presji klientów, którym należały się obiecane zyski oraz, co ważniejsze, presji swojej własnej chciwości do dysponowania coraz większymi sumami.

 

Presja sukcesu


Tutaj odsłania się nam jedna z podstawowych cech gry sił w biznesie: presja zysków, sukcesu, działająca wręcz jak przemoc wobec tych, którzy są jej poddani; zaburza racjonalne myślenie i często doprowadza do upadku. Zamiast konkretnej osoby, która zmusza do pewnych działań, mamy bezosobową siłę, presję, przemoc ze strony opinii, rynku, klientów. Madoff uległ tej presji i dlatego zaczął oszukiwać. Była ona tak silna, że wolał jej ulec, chociaż, jak powiedział, od początku wiedział, że skończy się to więzieniem. Presja zysków, generowania większych dochodów niż konkurencja, doprowadziła go do ruiny.


Podobnej presji uległ Bernard Ebbers, który wykorzystując siłę swojego stanowiska, przymuszał swoich pracowników z firmy WorldCom do nieuczciwości. Firma ta bardzo szybko się rozwijała i dlatego była gwiazdą na giełdzie w Nowym Jorku. To stworzyło ogromną presję - zewnętrzną i wewnętrzną - osiągania zysków. Zaczęło się stosunkowo niewinnie od “lekko naciągniętych" wpisów księgowych, do których szefostwo przymusiło księgowych.

 

Obiecywano, że to tylko raz. Oczywiście na jednym razie się nie skończyło, a wywierana presja sprawiła, że nikt nie potrafił przerwać tego cyklu fałszowania wpisów księgowych aż do momentu, kiedy sprawa wyszła na jaw.

 

Docenić uczciwość


Przemoc w tym przypadku polegała głównie na zmuszaniu przez kierownictwo podległych pracowników do nieuczciwości w imię rzekomego dobra firmy. I choć jest to przede wszystkim kwestia uczciwości, to jednak dzieje się to zawsze pod wpływem jakiegoś przymusu (w tym przypadku wewnątrz firmy). Jeśli kultura danego kraju czy danego przedsiębiorstwa stawia na pierwszym miejscu finansową pozycję i zyski, to nic dziwnego, że ludzie łatwiej takiej presji ulegają. Potrzeba ogromnej siły charakteru, by takiej presji, która czasem przybiera formę raczej przemocy, nie ulec.


Przemoc pojawia się, gdy silniejszy wykorzystuje słabszych bądź zmusza ich do nieuczciwego działania. Ale jak wskazują dwa rozważane przykłady ten, kto przymusza innych, by działali na jego korzyść, sam ulega presji ze strony rynku, klientów, i jeśli tę presję postawi ponad uczciwość, to doprowadza firmę i klientów do strat, a nawet upadku. W podobnym tonie wypowiedział się Benedykt XVI pod koniec lutego na spotkaniu z księżmi z diecezji rzymskiej. Papież mówił, że jeśli pozwolimy, by system ekonomiczny opierał się wyłącznie na chciwości i ubóstwianiu pieniądza, to efektem będzie przyćmienie rozumu i w efekcie samodestrukcja. Na poziomie wyborów indywidualnych sprawa - zdaniem papieża - sprowadza się do indywidualnej uczciwości. System, nawet najbardziej zabezpieczony i sprawiedliwy, nie może funkcjonować prawidłowo bez ludzi, którzy są uczciwi i gotowi podejmować odważne decyzje pomimo presji, której podlegają.


Na koniec zaznaczę, że jednak błędem byłoby postrzeganie działalności ekonomicznej wyłącznie przez perspektywę wykorzystywania i przemocy. W swej istocie działalność ekonomiczna jest oparta na wzajemnym zaufaniu, wymianie korzyści, szacowaniu ryzyka, współpracy, pracowitości i pomysłowości. Prawdopodobnie można by znaleźć więcej tego typu przykładów niż skrajnych przykładów wykorzystywania innych.