Wiesz, do czego służy ta kieszeń? Znaleźliśmy dla niej idealne zastosowanie!

Kamil Nietrzeba / pk
data31.10.2017 07:00

(fot. shutterstock.com)

Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, do czego służy mała kieszonka w jeansach? Jest bardzo wiele teorii, jedne bardziej, drugie mniej praktyczne. Dziś przedstawię ci chyba najlepszy pomysł na wykorzystanie tej kieszonki przez katolika.


Na początku należy wspomnieć, do czego ta kieszeń pierwotnie została zaprojektowana. Prawdopodobnie mała kieszonka w jeansach pojawiła się już w 1873 roku. W XVIII wieku wielu kowbojów nosiło czasomierze na łańcuszkach, trzymając je w kieszeniach kamizelek. Było to rozwiązanie jednak dość niepraktyczne, ze względu na ryzyko wypadnięcia zegarka podczas jazdy konnej. Pierwotnie ta dodatkowa przestrzeń wykorzystywana była do przechowywania kieszonkowego zegarka na łańcuszku. Dlatego też Levi Strauss oraz jego wspólnik Jacob Davis stworzyli małą kieszeń, w której można było bezpiecznie przechowywać odmierzacz czasu.

 

(fot. shutterstock.com)


W dzisiejszych czasach nie wykorzystujemy już takich zegarków, dlatego też ta mała kieszeń często znajduje inne zastosowania lub zwyczajnie pozostaje pusta. Wiele osób wykorzystuje ją np. do noszenia drobniaków. O ile łatwo jest tam wrzucić bilon po zakupach, o tyle bardzo często trudno jest go potem stamtąd wydobyć. Młodzież z kolei wykorzystuje tę przestrzeń do noszenia słuchawek lub odtwarzacza muzyki. Pomysł dobry i przyjemny, czasem jednak sprawia kłopot, jeśli np. kieszonka jest za płytka, a odtwarzacz wypada lub uwiera podczas siedzenia. W znaczącej większości jednak jest to niewykorzystana powierzchnia.


Zastanawialiście się jako katolicy, co może znaleźć się w waszej codzienności i co warto mieć zawsze przy sobie? Ja jeszcze do niedawna byłem katolikiem "półpraktykującym". To znaczy niby chodziłem w niedzielę do kościoła, niby się modliłem. Ale to wszystko. Nigdy nie zastanawiałem się, co jeszcze mogę zrobić, aby zbliżyć się do Boga. Do czasu, gdy moje życie przewróciło się o 180 stopni. Odkryłem wtedy różaniec. Od tamtej pory jest dla mnie dużą pomocą. Stało się też tak, że i od tamtej pory mam go zawsze ze sobą, choć dotąd przez wiele lat leżał zakurzony gdzieś na półce.


Gdy zacząłem go nosić, spotkałem się z problemem: GDZIE?


Po "przetestowaniu" kilku opcji, tj. kieszeń razem z kluczami, portfel, kieszonka wewnętrzna w marynarce, doszedłem do wniosku, że żadna nie sprawdziła się, ponieważ: noszenie różańca razem z kluczami skutkowało plątaniem się go i częstymi uszkodzeniami, portfel zwyczajnie jest niewygodny, a z marynarki różaniec często wypadał. Wobec tego zacząłem zastanawiać się nad kolejnymi rozwiązaniami. Przejrzałem jeszcze raz moje jeansy i zauważyłem tę jedną malutką kieszonkę.

 

I wiecie co? To najlepsze miejsce, jeśli zawsze chcecie mieć przy sobie "krótkofalówkę" do Maryi. Podręczne, łatwo dostępne i wygodne.


A wy korzystacie już z tej kieszonki do noszenia ze sobą różańca? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach.

 

Kamil Nietrzeba - z wykształcenia dziennikarz; próbuje wrócić do Boga po przewrocie w życiu o 180 stopni.