Jak zachować pogodę ducha, gdy jest naprawdę ciężko? Trzy krótkie wskazówki

Czwórka / Strefa Prywatna / df
data08.06.2019 08:56

(fot. shutterstock.com)

Stan pogody może być różny - a pogoda ducha jest szczególnie zmienna. Jak sobie z radzić, gdy jest trudno? Odpowiada Maja Komasińska-Moller.

 

Nie bądź idealna

 

Czy pogoda ducha jest możliwa, kiedy mamy się źle? Jak radzić sobie ze zmiennymi emocjami? Jak się modlić, gdy jest nam ciężko? Na te i inne pytania w audycji Strefa Prywatna, autorka książki "Pogoda ducha. Pełna uczuć jesteś boska!", Maja Komasińska-Moller z bloga Chrześcijańska Mama.

 

Od czego warto zacząć? Zachowywanie pogody ducha "to zadanie na całe życie - a pierwszym krokiem jest zdjęcie z pleców poczucia, że wszystko muszę robić idealnie".

 

Szukaj przyczyn

 

Najważniejsze to znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy - tłumaczy Maja Moller. - Czasem to zwykła chandra, a czasem coś głębszego… Warto się temu przyjrzeć, bo to może być stan alarmowy.

 

Czasem wydaje nam się, że złościmy się bez powodu - tymczasem powód jest zawsze. Być może kumuluję w sobie różne trudne wydarzenia, zaciskam zęby, udaję, że nic się nie stało, a później nagle pojawia się burza. Lepiej rozbrajać taką bombę od razu!

 

"Hoduj kwiaty, a nie dramaty". A tego, co smutne, nie zamiataj pod dywan >>

 

Módl się… mądrze!

 

A jak nie stracić relacji z Bogiem, gdy jest nam źle? Okazuje się, że święty Ignacy daje bardzo dobre wskazówki! Chrześcijańska Mama opowiada o kilku sposobach:

 

Na początek przyjmij, że w relacji z Bogiem zawsze jesteś w jednym z dwóch stanów: pocieszenia lub strapienia. Po prostu jest stan, kiedy łatwo nam się modlić, wydaje nam się, że fruwamy nad światem. A jest też stan, kiedy modlitwa idzie gorzej, a życie ze smakiem wydaje się niemożliwe. To normalne! Ignacy, niezależnie od tego, w którym stanie akurat przebywał, zachęcał do stałości i wierności. "Jeśli modlę się codziennie, to nie zakładam, że kiedy jest mi dobrze z Bogiem, modlę się cztery godziny, a kiedy jest źle to w ogóle. Wystarczy kwadrans dziennie, ale codziennie" - tłumaczy Maja.

 

Świetnym narzędziem, żeby poznać siebie jest ignacjański rachunek sumienia. To nie tylko podsumowanie wszystkich upadków i potknięć, ale spojrzenie na to, co działo się w ciągu dnia. Również to, co się udało, co mnie poruszyło i pociągnęło pozytywnie. Zawsze zaczyna się od wdzięczności. "Nawet jeśli akurat nic mi się nie udało, jestem przybita i czuję się kiepsko, to przecież jestem zdrowa, mam męża, dzieci, pracę… To czas, kiedy mogę sobie przypomnieć, co mam. A to z kolei sprawia, że w czasie kolejnych dni, tygodni, miesięcy widzimy coraz więcej powodów do wdzięczności!"

 

Pomocne na pewno będzie Słowo Boże. Maja zachęca zwłaszcza do psalmu 139 i medytacji nad słowami: "dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie" (Ps 139, 14). "Lekarstwem na czarne myśli, które wciągają jak wir, jest próba spojrzenia na siebie jak patrzy na mnie Bóg. Można takie myśli skonfrontować z Bogiem - czy Ty myślisz, że jestem beznadziejna, skoro mi coś nie wyszło? Czy jednak "stworzyłeś mnie cudownie"?" Dobrym pomysłem na spotkanie ze Słowem mogą być rekolekcje ignacjańskie.

 

Całą audycję znajdziecie TUTAJ >>