Bóg odchudza

Anna Browarczyk
data18.07.2017 16:14

(fot. prywatne archiwum autorki)

Dziewczyna z depresją, zaburzeniami lękowymi, nerwicą i otyłością (w czasie przyjmowania leków psychotropowych i antydepresantów bardzo dużo przytyłam), smutna dziewczyna. Tak jeszcze niespełna rok temu opisałabym samą siebie.

 

Nie byłam blisko Boga. Był dla mnie bardzo odległy i obcy. Większość życia musiałam o coś walczyć. Sama wydzierać światu to, co moje. Sama, sama, sama... Aż przyszedł dzień, kiedy dotarło do mnie, że sama to ja nie mogę już nic. Byłam w totalnej rozsypce.

 

Oddałam Mu wszystkie beznadziejne sprawy

 

Czułam się nierozumiana, choć najbliższa rodzina, w szczególności mama, była przy mnie, w tych trudnych dla nas wszystkich chwilach. Doskonale pamiętam dzień pełen wewnętrznej walki, która toczyła się we mnie. Wychodząc temu na przeciw pierwszy raz od bardzo dawna wsiadłam w samochód i zaczęłam szukać księdza, który mnie wyspowiada. Czułam ogromną potrzebę spowiedzi.

 

Choć akurat ta spowiedź była chyba moją najtrudniejszą w życiu... Przez lata bowiem nosiłam w sobie nieuzasadniony żal do Boga o niepełnosprawność mojego syna. Jednak piękniejszej spowiedzi nie pamiętam.

 

Oddałam tamtego dnia Bogu każdą beznadziejną sprawę, każdy problem. "W Twoje święte ręce Ojcze" - mówiłam. I zabrał wszystko! To był dla mnie dzień przełomowy. Poczułam niewyobrażalną ulgę, a lęki i depresja odeszły. Tak poprostu. Odeszły!

 

Kiedy iść na terapię i jak dobrze wybrać terapeutę >>

 

Biegałam "na ilość różańców"

 

A ja zaczęłam szukać pomocy w walce o samą siebie. Razem z mężem, za co jestem mu niewyobrażalnie wdzięczna, modliliśmy się o spokój ducha dla mnie nowenną pompejańską. I to właśnie wtedy nieśmiało poprosiłam Boga o pomoc w utracie kilogramów. Wiedziałam, że sama nie dam rady, wiele razy próbowałam... 

 

Nie miałam na to zwyczajnie sił. I wiecie co? Udało mi się w towarzystwie męża ukończyć moją pierwszą Ekstremalną Drogę Krzyżową. Kiedyś, z tak duża otyłością był to cel nie do zrealizowania.

 

Zaczęłam regularnie biegać, a w słuchawkach o. Szustak modlił się ze mną różańcem (brałam udział w internetowym projekcie, który polegał na wspólnym odmawianiu nowenny pompejańskiej). Uśmiecham się teraz do siebie na wspomnienie o tym, że ilość przebiegniętych kilometrów przestała mieć dla mnie znaczenie, zaczęłam biegać na ilość różańców.

 

W Post Daniela weszłam bardzo radykalnie


Usłyszałam od siostry Beaty o poście dr Dąbrowskiej/ Daniela. Weszłam w post bardzo radykalnie,bez ustępstw,bez oszukiwania samej siebie. O dziwo to nie było bardzo trudne. Po pierwszym poście i pozbyciu się przeszło 30 kg wiedziałam, że mam po swojej stronie Ojca, który nie da mi zginąć!

 

Czułam, że Bóg troszczę się o mnie, że mnie kocha, że jestem dla Niego ważna, że wie o moim istnieniu. Pewnym dla mnie stał się fakt, że pomaga mi wyplątać się z koszmaru, jakim była dla mnie depresja i lęki.

 

I wiecie co?

 

Chwała Panu, bo jest dobry, bo troszczy się o swoje dzieci. Chwała Panu, bo jest przy nas i pomaga nawet wtedy, gdy my sami nie jesteśmy w stanie palcem ruszyć! Tylko On potrafi tak subtelnie wskazywać mi drogę.

 

A potrzebowałam tylko poprosić i mam co chciałam!


Dzięki Ci Boże! Twoja Ania