"Pomagam, bo wiem co to bieda" - mówi mistrzyni świata w siłowaniu na rękę, opiekunka bezdomnych

bielskobiala.wyborcza.pl/ ed
data12.03.2019 17:39

(fot. depositphotos.com)

Sama żyje ze skromnej renty, zdobyte medale przekazuje na cele charytatywne, pomaga bezdomnym - częstuje herbatą, dzięki możliwościom Facebooka załatwia dla nich buty i kurtki. Poznajcie panią Marię z Cieszyna.

 

Jak dowiedzieliśmy się z reportażu "Gazety Wyborczej" pani Maria Juroszek jest dobrze znana mieszkańcom Cieszyna. Ostatnio ktoś na klamce jej drzwi zawiesił reklamówkę z herbatą i cukrem.  - Na pewno to któryś z sąsiadów - mówi kobieta. Krąg pomagających zwiększa się z każdym dniem. 

 

Walka z chorobą

 

Sama nie miała łatwego życia. Gdy miała 40 lat, dowiedziała się, że ma nowotwór piersi. Po dwóch latach walki z chorobą doszło do niedokrwiennego udaru mózgu i lewostronnego niedowładu. Choć stała się osobą niepełnosprawną, nie poddała się. 

 

- Jestem dowodem na to, że wytrwałość, systematyczna rehabilitacja i ciężka praca naprawdę przynoszą efekty. Dzisiaj na krótszych dystansach potrafię się poruszać już bez kuli - cieszy się pani Maria. 

 

Mistrzostwa w siłowaniu na rękę

 

Sześć lat temu wzięła udział w lokalnych mistrzostwach w siłowaniu na rękę. Zawody odbywały się w Ustroniu, pani Maria nie dała rywalkom żadnych szans! 

 

Rok później już nikt nie musiał jej namawiać do zawodów. Juroszek pokonała siłaczkę - mistrzynię Polski, a następnie sama została mistrzynią Polski w kategorii debiuty. Ma na koncie o wiele więcej sukcesów. 

 

Wiem, jak to jest nie mieć pieniędzy

 

Dlaczego pomagam? Bo wiem, jak to jest nie mieć pieniędzy, sama nie jestem zamożną osobą, utrzymuję się z niewysokiej renty - opowiada. I wspiera jak tylko może i potrafi miejscowych bezdomnych. Przyznaje, że zanim, zaczęła ich poznawać, nie spodziewała się, jak wiele osób potrzebuje pomocy.

 

Wszystko zaczęło się od przygotowania wielkiego termosu z gorącą herbatą, który ustawiła na Rynku. Częstowała nią zmarzniętych bezdomnych. Zaprosiła do zaangażowania się w pomoc dwie koleżanki. 

 

- Okazało się, że chętnych na herbatę nie brakuje, mimo że przecież nie jesteśmy jedyni, bo dostają też m.in. gorącą zupę. Niektórzy potrafią nam towarzyszyć tak długo, jak siedzimy na Rynku, dolewają sobie herbaty. Myślę, że w wielu przypadkach to jest przede wszystkim chęć rozmowy, opowiedzenia komuś o swoich kłopotach - mówi Juroszek.

 

Swoim bezdomnym przyjaciołom organizuje buty i ciepłe kurtki, prosi o pomoc w tej sprawie społeczność facebookową. Pisze na Facebooku na przykład tak: "Witam was moi kochani, chciałam prosić w imieniu potrzebujących o zimowe buty, jakieś używane numer 41, 42, 43 oraz 45, męskie, stan w miarę dobry, kurtki zimowe męskie, termosy małe, jak ktoś ma na zbyciu. Ktoś prosił o grzejnik elektryczny do gotowania, jednopalnikowy, bardzo proszę, nie wyrzucajcie, tylko oddajcie potrzebującym". 

 

Więcej o niezwykłej osobowości i złotym sercu pani Marii przeczytacie tutaj >>