Chciał dla siebie eutanazji, dziś jest magistrem psychologii. Panie Januszu, gratulujemy!

gosc.pl/ Jarosław Dudała/ Barbara Gruszka-Zych/ ed
data18.06.2019 14:50

(fot. facebook.com/janusz.switaj)

Wstanie z łóżka zajmuje mu zwykle około półtorej godziny, w 2007 roku złożył do sądu wniosek o odłączenie od aparatury podtrzymującej życie. W czerwcu obronił pracę magisterską z psychologii. Mówi, że wyznacza sobie cele i przeżywa radość, kiedy je osiągnie.

 

Jak czytamy na stronie internetowej "Gościa Niedzielnego", pan Janusz Świtaj, w 1993 roku, w wieku niespełna 18 lat uległ poważnemu wypadkowi motocyklowemu. W 2006 roku napisał list do prezydenta Lecha Kaczyńskiego z prośbą o zaprzestanie uporczywej terapii, a rok później złożył do sądu wniosek o odłączenie od aparatury podtrzymującej życie. Nie chciał żyć przyktuty do łóżka i respiratora. Wtedy Anna Dymna zaproponowała mu pracę w swojej fundacji. Otrzymał też wózek, dzięki któremu mógł wychodzić z domu. Zaczął studia z psychologiii.

 

Pan Janusz w czasie niedzielnego koncertu Fundacji "Mimo Wszystko"

 

15 - JUBILEUSZOWY KONCERT FZP - FUNDACJI ANNY DYMNEJ "MIMO WSZYSTKO" :)

Opublikowany przez Janusz Świtaj Poniedziałek, 17 czerwca 2019

 

"Wyznaczam sobie kolejne cele, a potem przeżywam radość, gdy zostają osiągnięte" - powiedział w wywiadzie dla "Gościa Niedzielnego". Dodał, że chciałby w życiu spełniać się jako psycholog i wspierać osoby chore oraz te po wypadkach. 

 

Dziś potrafię na wózku przemierzać po kilkaset km

 

W tej samej rozmowie pan Janusz wspomina, że w czasie największego kryzysu pomogła mu fundacja "Mimo Wszystko" Anny Dymnej oraz ludzie o dobrych sercach.

 

"Wielu wspaniałych darczyńców z całego kraju otworzyło wtedy dla mnie serca. Założono mi subkonto, na które wpłacano ofiary na specjalistyczny wózek. Dostałem tyle, że dołożyłem je do dotacji z PFRON-u i kupiłem samochód.

 

Pamiętam, jak pierwszy raz w 2008 r. na wózku, zaopatrzony w aparaturę, przy pomocy asystenta "wyszedłem" do sklepu. To było przeżycie! Dziś, po 11 latach, mój organizm już jest tak przyzwyczajony, że potrafię na wózku spędzić do 14 godzin i przemierzać po kilkaset kilometrów". 

 

Obrona zaliczona na 5 ;)

Opublikowany przez Janusz Świtaj Wtorek, 11 czerwca 2019