Mądry człowiek się nie złości?

Michał Borkowski
data03.12.2018 07:00

(fot. shutterstock.com)

"My się złościć nie lubimy, być mądrymi się uczymy". Plakat z takim zdaniem wisi w szatni przedszkola, do którego chodzą moje dzieci. Ludzie! Pomocy! Co z tą złością?

 

Złość - emocja, czyli energia pojawiająca się w momencie, kiedy ktoś albo coś staje nam na drodze do celu. Najkrócej. Jak mi koleś zajeżdża drogę - złość. Jak tracę hetmana w szachach przez swoją nieuwagę - złość. Jak szef bombarduje moje pomysły - złość. Tyle w temacie.


My się złościć nie umiemy - na to się zgodzę. My się złościć boimy - owszem. Boimy się, bo pokutuje niekorzystna konotacja złości ze złem. "Jaki on jest? Zły!" mówimy, patrząc na rysunek twarzy ze zmarszczonymi brwiami i ściągniętymi ustami. Nie, nie jest zły, tylko rozzłoszczony. A jak jest rozzłoszczony, to pewnie nie wie, jak się zachować, bo od przedszkola słyszał: "My się złościć nie lubimy, być mądrymi się uczymy". Zrozumiał więc, że mądry się nie złości, że jak czuje złość, to jest głupi. Mój sześcioletni syn na pytanie: "Co robisz, jak się złościsz?", odpowiedział: "Zatrzymuję złość". Ludzie! Pomocy!

 

Najważniejszy mężczyzna w życiu faceta»

 

Jak nauczyć dziecko dobrze i mądrze przeżywać złość? Jak wychować człowieka, który nie będzie wypierał i tłumił swoich najbardziej naturalnych odruchów życiowych, który nie będzie zabijał życia w sobie? Przede wszystkim, przez przykład. Dziecko musi widzieć we mnie człowieka odważnego, który patrzy w twarz samemu sobie, który reaguje adekwatnie do sytuacji. Oczywiście ważne jest reagowanie bezpieczne, które wymaga ćwiczenia. Cały tzw. trening kontroli złości, z którym możemy spotkać się na warsztatach psychologicznych, streszcza się dla mnie w jednym zdaniu: "zyskaj czas".


Emocje są jak benzyna - wybuchają gwałtownie, płoną bardzo intensywnie, ale także krótko. Pięknie powiedział o tym kiedyś mój dziewięcioletni pacjent z zespołem Aspergera, który miał kłopot z agresją w szkole: "Gdyby inne dziecko dało radę przede mną uciec, to ja bym go już nie uderzył, gdybym po chwili je dogonił". Wystarczy dosłownie kilka sekund, żeby kora mózgowa zaczęła odzyskiwać kontrolę nad reakcjami. Jednak taką "niespieszność" trzeba ćwiczyć, ponieważ jesteśmy od najmłodszych lat przyzwyczajeni do tego, że w relacjach międzyludzkich musi być jak w dynamicznym radiu - żadnych przestojów, szybka riposta, zawsze ostatnie słowo. W takim środowisku wychowują się nasze dzieci - reaguj szybko, od razu, wygraj, bo inaczej przegrasz. To nieprawda. Czasami przegrana oznacza wygraną.


Pamiętam, jak ostatnio wymieniałem zdania z jedną panią i w pewnym momencie mnie zatkało, nie wiedziałem, co jej odpowiedzieć. Bardzo mnie to rozzłościło, miałem poczucie, że przegrałem. Ale po czasie, jak rozmyślałem o tym, zrozumiałem, że nie mówiąc nic, powiedziałem najwięcej. Żałowałbym każdego słowa, które mogłem wtedy powiedzieć. Nie podam tu technik kontroli złości czy emocji w ogóle, bo rynek jest tego pełen. Ale chciałbym zaproponować głęboką refleksję nad sposobem myślenia, ponowne odważne pytanie: "dlaczego?". Dlaczego muszę zajechać drogę temu kierowcy? Dlaczego muszę mieć ostatnie zdanie? Dlaczego? Co jest dla mnie ważne, co jest moją wartością? O co w życiu walczę?

 

Michał Borkowski - człowiek, mąż jednej żony, ojciec dwójki dzieci. Z zawodu psycholog, autor i mówca. Mówi o sobie, że lubi zbierać ludzkie historie, medytować je i potem opowiadać dalej. Autor bloga: bycojcem.pl