Ks. Jacek Wiosna Stryczek: ogłaszam święto singla. Robimy to!

ks. Jacek WIOSNA Stryczek
data11.06.2018 08:45

(fot. youtube.com)

Papież Franciszek martwi się o Kościół. Nie dość, że ludzie nie chcą się żenić, to jeszcze część z nich potem stara się o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Dyskusje o "Amoris Laetitia" często idą w stronę szukania kontrowersji. A ja jestem pozytywistą: zróbmy z tym coś dobrego.


Dlatego ogłaszam Święto Singla.

 

17 czerwca w Kościele św. Józefa w Rynku Podgórskim w Krakowie. Msza o 20.00, a po Mszy szybka randka, po niej okazje do długich rozmów.

 

Nie ma w tym żadnych ukrytych intencji. Chodzi o jedno. O poznanie kogoś odpowiedniego i zbudowanie związku. Mamy w tym dość duże doświadczenie, bo robimy to od kilku lat. Choć, do tej pory zachęcaliśmy raczej do niezobowiązujących rozmów i poznawania się. Tym razem cel jest jeden - matrymonialny.

 

Kiedyś trzeba zacząć. 

 

TUTAJ możecie dołączyć do wydarzenia na Facebooku >>


"Amoris Laetitia" zaczyna się od słów: Jak wskazali Ojcowie synodalni, pomimo licznych oznak kryzysu małżeństwa, "pragnienie rodziny jest stale żywe, zwłaszcza wśród ludzi młodych i motywuje Kościół". Czuje się zmotywowany. Od dawna uważam, ze w Kościele należy sprzyjać związkom. Mam też świetne wyniki: setki małżeństw, jeszcze więcej dzieci. I praktycznie nie ma rozwodów.

 

Moje środowisko kipi miłością i związkami

 

I to nie wszystko: większość tych małżeństw jest w super kondycji. Ludzie się rozwijają, lubią się, ciągle robią coś nowego. Choć musiałem się tego uczyć. Odkryłem np. że jeśli jestem celibatariuszem w sercu wspólnoty, to ludzie, którzy się na mnie patrzą i mnie naśladują, nie będą rozwijali swoich umiejętności związkowych. Uważam, ze to jest dużym problemem wielu wspólnot, zwłaszcza młodzieżowych.

 

W konsekwencji, ludzie, którzy wchodzą w związek, zwykle z takich wspólnot odchodzą. W moim przypadku manewr był prosty: przestałem być w centrum. Mam wokół wielu ludzi, którzy są wzorami dla innych. Mają kochające się rodziny, dzieci. Temat związków przestał być tabu. Również o seksie rozmawiamy dość otwarcie. W praktyce więc moje środowisko aż kipi miłością i związkami. W dobrym guście jest mieć kogoś, być w związku. Potem są śluby i dzieci, czyli też seks. Wszystko jest na swoim miejscu.

 

Predyspozycją do małżeństwa jest praca nad sobą


W "Amoris Laetitia" papież mówi dalej: Ojcowie synodalni stwierdzili, że "jedną z największych bied obecnej kultury jest samotność, owoc braku Boga w życiu ludzi i kruchości relacji. Dla mnie to jest jasne i oczywiste. Trzeba obecnie ludziom pomagać w tym, aby budowali związki.

 

Podstawową predyspozycją do małżeństwa jest umiejętność pracy nad sobą. Życie jest długie i wciąż wszystko się zmienia. Ślub, dzieci, choroby, praca. Bez umiejętności pracy nad sobą - nie ma szans na udane małżeństwa. Drugim problemem jest to, że teraz ludzie nie chcą się żenić. Dlaczego? Bo dzisiaj najbardziej popularna przysięga małżeńska brzmi: ślubuję, będę z tobą tak długo, jak będzie mi dobrze.

 

Ludzie w związkach kwitną

 

Po co formalizować związek, skoro jak jest dobrze, to jesteśmy razem. A jak będzie źle - nie ma sensu się męczyć. Znam sporo chłopaków i dziewczyn, którzy szukają kogoś na całe życie, ale nawet nie wiedzą, gdzie kogoś takiego można znaleźć. Święto Singla to idealne miejsce. Wiadomo, o co chodzi.


Radość związkowa - to klimat społeczności, w  której jestem. To pewnie ponad 300 osób. Związki i ludzie w związkach kwitną. To niesamowite. Przychodzą nowi i mówią: ja też chcę. Entuzjazm wokół "Święta Singla" jest duży. Tym bardziej, że nie zamierzamy się cieszyć z tego, że ktoś jest singlem, ale że może przestać nim być.

 

W Kościele mogą spotkać się fajni ludzie


Dla mnie kościół (budynek) i Kościół (wspólnota) to miejsce, w którym mogą spotykać się fajni ludzie. Jeśli chcemy mieć w Kościele udane małżeństwa, to musimy sprzyjać związkom. Ja odebrałem wezwania Papieża osobiście. A nawet więcej: ja już to wiedziałem! A teraz to w nas dojrzało.


W niedzielę o 20.00 odprawiam Mszę z kazaniem o związkach. Potem krótki kurs podrywu. Szybkie randki, by się poznać. I potem czas wokół kościoła, by pogłębić znajomość. Będzie pięknie.