Kochanie, może zrobimy sobie przerwę? O odpoczywaniu od małżeństwa

TakRodzinie Bogna Białecka
data16.06.2019 08:00

(fot. depositphotos.com)

Jeśli masz ochotę na odpoczynek od małżeństwa, zapytaj siebie o przyczynę. Czy krótka rozłąka dobrze wpływa na małżonków? Czy zawsze muszą być razem? Czy warto czasem za sobą tak zwyczajnie potęsknić? Odpowiedź na te pytania może być tylko jedna: "to zależy".

 

Większość małżeństw tak naprawdę spędza ze sobą niewiele czasu, bo praca wypełnia im większość dnia. A jeśli już są razem, to zajmują się dziećmi, sprzątają, robią zakupy, gotują… Dlatego problemem jest nie tyle wygospodarowanie czasu tylko dla siebie, ile znalezienie go wyłącznie dla męża czy żony.

 

Czas dla mnie i ciebie


Zacznijcie więc od małżeńskiej randki. Wiele osób (zwłaszcza mężczyzn) ma poczucie, że "skoro się nie zepsuło, to nie trzeba naprawiać", i niewiele robią, by pielęgnować miłość. A to bardzo ważne. Zmieniamy się jako osoby. Nasze poglądy, zainteresowania, ulubione formy spędzania czasu też się zmieniają. Randka tworzy dobre warunki, by podzielić się tym, co u nas nowego. W domu rozmawiamy głównie o aktualnych problemach. Innym powodem, dla którego warto randkować w małżeństwie, jest dawanie dobrego przykładu dzieciom, bo pokazujemy im, jak dbać o miłość, i dajemy pozytywny wzorzec tej miłości w związku. Randka przywołuje też dobre wspomnienia.

 

Jest okazją, by wrócić pamięcią do początku znajomości, tych pierwszych wspólnych chwil, kiedy się w sobie zakochaliśmy i dlaczego tak się stało. Z biegiem lat mogliśmy przyzwyczaić się do pozytywnych cech współmałżonka i uznać je za oczywiste. Randka pozwala nam dostrzec te wspaniałości na nowo. W końcu daje pretekst, by okazać, jak bardzo nam na drugiej osobie zależy. Wiele żon narzeka, że z chwilą ślubu kończą się kwiaty i prezenciki. Mąż, zamiast wystroić się dla damy swego serca, oczekuje, by wyprasowała mu koszulę do pracy, a w domu chodzi w przepoconym T-shircie.

 

Bywa też, że kobieta przestaje o siebie dbać i z pięknej, tajemniczej damy zamienia się w chłopczycę w roboczej bluzie i luźnych spodniach, w których łatwo wczołgiwać się pod szafę za raczkującym dzieckiem. A na randkę możemy wystroić się jak za dawnych czasów. Zadbać o siebie bardziej niż na co dzień właśnie po to, by podkreślić, jak bardzo nam na drugiej osobie zależy. Kupić prezencik, kwiatek…


Pamiętajmy jednak, że na randkach nie mówimy o codziennych zadaniach ani o dzieciach. To o czym rozmawiać? O relacji, o tym, co czujemy, o planach na przyszłość, o potrzebach, marzeniach, bo ta umiejętność jest kluczowa dla dobrego małżeństwa. Są kobiety, które z mężem się nie dogadują i cierpią, ale nie chcą rozwodu dla dobra dzieci. Chodzą wypłakiwać się do przyjaciółek i dostają na tyle dobre wsparcie, że potrafią w toksycznej relacji wytrzymywać latami. Ale to nie jest rozwiązanie. Pomaga umiejętność rozmowy. Ogrom problemów małżeńskich daje się rozwiązać właśnie dzięki szczerym dyskusjom. Nie warto z tym czekać, aż coś zacznie się sypać. Miłość małżeńską trzeba pielęgnować nawet wtedy, gdy wszystko się dobrze układa.

 

Czas dla Boga i siebie


Poza pielęgnowaniem więzi małżeńskiej rzeczywiście od czasu do czasu potrzebujemy popatrzenia na siebie i swój związek z dystansu. Nie chodzi jednak o ucieczkę czy odpoczynek od małżeństwa, np. samotny wyjazd, by oddać się swojemu hobby czy przygodom i zapomnieć o małżonku (a tak na marginesie - jedną z rzeczy, które bardzo budują więź, jest wspólna pasja męża i żony). Możliwość spojrzenia z boku na swoje małżeństwo dają rekolekcje, adresowane indywidualnie do mężczyzn i indywidualnie do kobiet. Kiedyś w parafiach często zapraszano na tzw. nauki stanowe - osobno dla żon, osobno dla mężów, osobno dla panien, kawalerów, wdów, wdowców itp. Ten zwyczaj, niestety, powoli zanika. Warto jednak z niego skorzystać, jeśli w czyjejś parafii nadal jest praktykowany.


Osobne rekolekcje dla kobiet i mężczyzn dają jednak coś więcej - człowiek znika z domu na kilka dni po to, by stać się kimś lepszym. Dodatkowo jest to potężnym pozytywnym przekazem dla dzieci i małżonka. Mama lub tata nie ucieka, bo chce od nas odpocząć. Wyjeżdża po to, by po powrocie być jeszcze lepszą osobą. Dlatego w ten typ rozłąki warto inwestować.

 

Czas na poprawę


Jeszcze innym typem rozłąki jest separacja konieczna dla zapewnienia bezpieczeństwa własnego czy dzieci. Piszę o tym, bo przysięga "nie opuszczę cię aż do śmierci" wbrew opinii niektórych nie oznacza przyzwolenie na maltretowanie. Gdy w domu pojawiają się przemoc, poniżanie (często związane z nałogami), żona czy mąż ma obowiązek zadbania o bezpieczeństwo własne i dzieci. Co ważne, taka ucieczka nie oznacza przekreślenia małżeństwa. To nie rozwód. Dobrze przeprowadzonej separacji towarzyszy pokazanie sprawcy przemocy miejsc i osób, które mogą mu pomóc w walce z problemem (zachowaniami agresywnymi czy leżącymi u ich podłoża uzależnieniami).

 

W okresie separacji ważne są: pielęgnowanie dobrych wspomnień związanych z małżonkiem, wyrażanie wsparcia dla jego realnych wysiłków poprawy (utrzymywanie kontaktu z zachowaniem dystansu) i wytrwałość. Nie wystarczą pierwsze oznaki poprawy, co często jest chwilowym przypływem sił, a rzeczywista radykalna zmiana. Z reguły wiąże się to z poddaniem się terapii, a prowadzący proces specjalista doradza obu stronom najlepsze rozwiązania na czas rozłąki. 

 

Rozłąka rozłące nierówna. Niezależnie od wszystkiego, jeśli pojawia się pragnienie odpoczynku od małżeństwa, warto się zastanowić, co jest przyczyną. Może to być oznaka przemęczenia, a nawet zaburzeń - depresji, nerwicy. Może być wynikiem złej komunikacji z domownikami, złego podziału obowiązków domowych, a może czegoś jeszcze innego. Tak naprawdę dopiero odpowiedź na pytanie o przyczyny pragnienia ucieczki daje obraz tego, co jest potrzebne do uzdrowienia sytuacji.