Jak pokonać samotność i odważyć się na bliskość?

Maria Krzemień
data31.03.2018 15:59

(fot. shutterstock.com)

Masz przyjaciół, a w głębi serca czujesz się samotna. Nie radzisz  sobie z kryzysem w związku. Dystans żony albo dziewczyny cię przerasta. To znaczy, że potrzebujesz otworzyć się na bliskość.

 

Ponury jesienny poranek. Budzisz się dosyć niechętnie, a tu z prędkością błyskawicy nachodzi cię myśl, od której bardzo chciałbyś się uwolnić: "czuję się taki samotny…". Bardzo możliwe, że twój dom jest pusty i nie masz nawet z kim zjeść śniadania albo wręcz przeciwnie - w kuchni już krząta się twój mąż, a w pokoju dokazują dzieci. Może mieszkasz ze swoimi rodzicami lub teściami, pokój dzielisz z rodzeństwem czy współlokatorem na studiach. Możliwe, że od rana do wieczora masz do czynienia z ludźmi: w pracy, na spotkaniach wspólnoty, podczas popołudniowej kawy ze znajomymi. Mimo tego w głębi serca wciąż czujesz się tak bardzo samotny…

 

Maile, które docierały do nas w ramach akcji #kawazpsychologiem, w zdecydowanej większości dotyczyły właśnie relacji i różnych form samotności. Jak poradzić sobie z kryzysem w związku? Jak zrozumieć swoją drugą połówkę? Jak uwolnić się od zranień z przeszłości i tworzyć dobry związek? Jak być szczęśliwym małżeństwem? Jak radzić sobie ze statusem singla, kiedy wokół są same rodziny? Zostaliśmy stworzeni do relacji, a jednak to właśnie one są często naszą największą piętą achillesową. Poczucie samotności, niezrozumienia, nieumiejętność dogadania się, ranienie innych… Niestety często tak właśnie wyglądają nasze relacje.

 

Samotność wśród ludzi 

 

Można by powiedzieć, że w dzisiejszym świecie jesteśmy w nieustannym kontakcie z innymi, otoczeni nimi z każdej strony nie tylko w tzw. "realu", ale również w rzeczywistości wirtualnej. Dlaczego więc tak często czujemy się samotni? Jak to możliwe, że w świecie, w którym uczestniczymy w tak wielu wydarzeniach i spotkaniach, tak ogromna część z nas męczy się z dotkliwą samotnością? Co takiego się dzieje, że mimo podejmowanych przez nas prób nawiązania relacji wciąż tak trudno jest nam się zrozumieć, wejść w bliskość, a tak łatwo o zranienia, zaniedbania i właśnie poczucie osamotnienia? Jak to jest, że będąc w relacji z mężem czy żoną, przyjacielem czy przyjaciółką, mamą czy tatą, czujemy raczej niezrozumienie i osamotnienie niż głęboką i satysfakcjonującą bliskość?

 

Dobrze, gdy razem


Ostatnio miałam niezwykłą przyjemność spędzić kilka dni w górach na warsztatach, podczas których razem z innymi ludźmi poszukiwaliśmy spokoju i pokoju. Choć wykonaliśmy wiele ćwiczeń, przeanalizowaliśmy sporo zachowań, przedyskutowaliśmy wspólnie wiele kwestii, nic nie dało nam tak wielkiej radości i właśnie pokoju, jak wspólne przebywanie ze sobą, prowadzenie długich rozmów, dzielenie się nie zawsze łatwymi historiami życiowymi, picie herbaty na ganku i zajadanie się kluskami z serem przygotowanymi przez wspaniałą gospodynię.

 

Choć każdy z nas przyjechał na warsztaty, które miały zmieniać życie, zmiana nie nastąpiłaby, gdyby nie nawiązanie bliskich relacji. Doświadczyliśmy z mocą, że to, co zmienia najbardziej, to miłość, która manifestuje się między ludźmi, gdy tylko odważymy się choć lekko uchylić drzwi naszego serca. Po raz kolejny zrozumiałam, że dobrze jest tylko wtedy, gdy jesteśmy z ludźmi!

 

Problemy z bliskością


Wiele naszych trudności w relacjach wynika z tego, że dystansujemy się do siebie nawzajem. Boimy się bliskości, uciekamy od zależności, gdyż wydaje się nam ona zagrażająca. Niektóre konflikty rodzą się właśnie z tego, że nadmiernie chronimy swoje granice - boimy się, co się wydarzy, gdy dopuścimy kogoś tak blisko siebie. Często ukrywamy trapiące nas problemy lub bolesne wspomnienia, ponieważ nie wiemy, jak druga osoba zareaguje i czy nas nie odrzuci.

 

Wycofujemy się z relacji damsko-męskich, bo wydaje się nam, że z kimś innym będzie nam lepiej - po czasie jednak okazuje się, że ścigają nas dokładnie te same problemy. W relacjach koleżeńskich skaczemy z kwiatka na kwiatek, mając wielu znajomych, ale mało ugruntowanych przyjaźni. W małżeństwach nie raz zdarza się, że żona lub mąż chowają się w swoich światach, coraz bardziej się izolując i nie podejmując prób zrozumienia partnera.Może być również jeszcze gorzej, gdy ktoś ponad rodzinę przedkłada pracę czy alkohol, a nawet posuwa się do zdrady.

 

Zbliż się


Z bliskością wiąże się jeden poważny problem, który być może decyduje o tym, że wielu z nas tak naprawdę nigdy się na nią nie odważa. Wymaga ona bowiem otwarcia się, odsłonięcia swojej słabej czy ciemnej strony, stanięcia niejako w nagości przed drugim człowiekiem. Nie jesteśmy w stanie nawiązać prawdziwie głębokiej i satysfakcjonującej relacji, jeśli nie pozwolimy sobie na taką bezbronność. Stąd może brać się paradoksalny fakt, że mimo iż jesteśmy otoczeni ludźmi, czujemy się samotni - bardzo możliwe, że pozostajemy w kontaktach z tymi osobami na powierzchni spraw, a nigdy nie sięgamy do serca.

 

Kiedy jednak decydujemy się na to, żeby zbliżyć się do kogoś poprzez zaproszenie go do naszego serca, możemy odczuć niebywałą ulgę płynącą z prawdziwej bliskości. W takich momentach znika samotność, bo wchodzimy w jedność z drugim człowiekiem. To właśnie wtedy doświadczamy głębokiej miłości i zaczynamy rozumieć, czym ona w ogóle jest. W bliskiej relacji z drugim człowiekiem wyraźnie czujemy obecność Ducha Świętego, przekonującego nas, że Bóg jest miłością, która ujawnia się między dwojgiem ludzi gotowych na zbliżenie, szczerość czy przebaczenie. Tego typu relacja, zanurzona w Bogu, ma wielkie szanse powodzenia, a żaden konfikt, trudność czy kryzys nie jest jej straszny! Musimy więc pamiętać, że pierwszym krokiem w każdej ważnej dla nas relacji powinna być gotowość do wejścia w bliskość.

 

Jak to zrobić? Poznaj 3 dodające odwagi kroki 


Wszystko to może brzmieć dosyć idealistycznie i mogą się w nas rodzić słuszne pytania, jak osiągnąć relację taką, o jakiej piszę. Jak wejść w bliskość, która da głęboką satysfakcję? Jak przełamać lęk, wstyd, niepewność i otworzyć się na drugiego człowieka? Przede wszystkim musimy pamiętać, że do jedności i bliskości zostaliśmy stworzeni. Jezus wezwał nas do wzajemnej miłości i sam swoim zachowaniem pokazał, na czym może polegać bliskość. Jan leżący Jezusowi na piersi, kobieta cudzołożna obmywająca Mu łzami stopy czy śmierć Łazarza wzruszająca Go do łez… To tylko kilka przykładów tego, że Bóg zaprasza nas do bliskości.

 

Oznacza to więc, że Bóg nas do niej wyposażył i dał nam serca, które są do niej zdolne! Nie musimy się więc bać, że sobie nie poradzimy w zbyt dużej intymności, że coś nas zbytnio przestraszy. Bóg na pewno wesprze nas swoją łaską.

 

Drugą rzeczą, która może nam dodać odwagi, jest to, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że w pewnym sensie wszyscy jesteśmy tacy sami. Przeżywamy podobne lęki, doświadczyliśmy podobnych zranień, mamy zbliżone wątpliwości. Może się okazać, że zupełnie niepotrzebnie odczuwamy wstyd na myśl o jakiejś naszej historii czy słabości, bo druga osoba przeżywa dokładnie to samo. Czy nie lepiej więc przeżywać to wspólnie, w jedności i solidarności? Naprawdę dobrze jest dzielić swoje smutki z drugim człowiekiem.

 

Po trzecie, zdecydowanie lepiej i fajniej żyje się razem niż osobno. Wejście w bliskość wymaga przekroczenia granicy swojego komfortu i skonfrontowania się z różnymi lękami przed relacją, ale owoce takiego działania są naprawdę dobre. Choć przez krótką chwilę możemy doznać uczucia dyskomfortu czy nawet kryzysu, z czasem okaże się, że opłacało się wyjść ze skorupy. Życie w bliskości to coś, co daje głęboką satysfakcję, spełnienie i poczucie szczęścia. Psychologowie są zgodni - tym, co sprawia, że żyjemy długo i w zdrowiu, są głębokie i bliskie relacje. A więc zaangażowanie się w nie jest naprawdę cenną inwestycją w życie. Spróbuj zatem uczynić jakiś krok w kierunku drugiego człowieka i nie czuj się już więcej samotny!

 

Maria Krzemień - psycholog chrześcijański, psychoterapeuta i trener. Prowadzi warsztaty psychologiczne w oparciu o Słowo Boże. Pracuje w poradni psychologicznej Fundacji Chrześcijańskiej Głos na Pustyni. Jej teksty można przeczytać na blogu Żyj po Bożemu.