Jogging to strata czasu. Moja sąsiadka jest "pusta"!

TakRodzinie Joanna Cherek-Kowalewska
data16.08.2017 12:36

(fot. shutterstock.com)

Sąsiadka pani Ani co rano biega po lesie. "Widocznie ma czas na taki luksus. Ja pracuję, cały dom jest na mojej głowie…" - mówi pani Anna. Czuje się lepsza od "pustej sąsiadki". Warto tracić czas na sprawy, które nie "przyczyniają się do rozwoju duchowego"?

 

Żyjemy szybko, niedbale, prowadzimy siedzący tryb życia, coraz częściej bywamy chronicznie zmęczeni, zestresowani, a sport oglądamy głównie w telewizji. Na osoby dbające o siebie, o swój wygląd, zdrowie, wizerunek patrzymy podejrzliwie: czy chrześcijanin powinien tak bardzo zajmować się doczesnością, ciałem, wyglądem?

 

Może lepiej nie tracić czasu na zajęcia, które wydają się nam takie powierzchowne, "nie przyczyniają się do rozwoju duchowego"…

 

Sąsiadka pani Ani co rano przebiera się w wygodny strój do joggingu i biega po lesie. "Widocznie ma czas na taki luksus. Ja pracuję, wracam do domu późnym popołudniem, cały dom jest na mojej głowie…" - mówi pani Ania tonem osoby zmęczonej i obnoszącej się ze swoim cierpiętnictwem. W głębi duszy czuje się lepsza od swojej "pustej sąsiadki".

 

Sąsiad pana Piotra umówił się z grupą kolegów: we wtorki i piątki wynajmują salę gimnastyczną w pobliskiej szkole i grają w siatkówkę. Pan Piotr, sącząc piwo przed telewizorem, komentuje ich zachowanie: "Jak dzieci! Wzięliby się do czegoś pożytecznego!". Pan Piotr do pracy, na zakupy, nawet do kościoła dojeżdża samochodem. Dawno już przestał być dzieckiem i wyznaje zasadę, że "życie to poważna sprawa". Czuje się odpowiedzialny za swoją rodzinę, ciężko pracuje, wszystkie pieniądze oddaje żonie. Nie pamięta, kiedy był na urlopie. "Sport? Nie mam na to czasu". Ostatnie wyniki badań lekarskich mocno go zaniepokoiły, ale nie wiąże swojego stanu zdrowia ze stylem życia. Tym bardziej nie zrozumiał uwagi lekarza rzuconej pod koniec wizyty: "I proszę się tak nie stresować".

 

Stres towarzyszy nam od najwcześniejszych chwil naszego życia. Nie możemy go uniknąć. Sytuacje trudne, niepewne, stresujące spotykają nas codziennie - w domu, w pracy, w społecznościach, w których żyjemy. Jesteśmy sfrustrowani i frustrujemy. Ból brzucha, sztywnienie karku, wzrost ciśnienia krwi, "motylki" w żołądku - tak nasze ciało daje nam sygnały o mobilizacji pod wpływem stresu.

 

Mózg po zarejestrowaniu pobudzenia pompuje do organizmu hormony (adrenalinę, kortyzol), które mobilizują mięśnie, poprawiają pamięć i wyostrzają zmysły. Na tym etapie można mówić o pożytecznej funkcji stresu sprawiającej, że jesteśmy czujni i aktywni, skoncentrowani na radzeniu sobie z trudną sytuacją. Jeśli jednak napięcie trwa zbyt długo, sytuacja stresowa zamiast pobudzać do działania i ekscytować, zaczyna nas przytłaczać i zniechęcać. Tu zaczyna się szkodliwe działanie stresu: destrukcyjne zmiany w komórkach nerwowych (silny lub długotrwały stres zabija komórki nerwowe!), stany depresyjne i lękowe, osłabienie odporności organizmu i idąca w ślad za nim podatność na choroby.

 

Nie da się całkowicie uniknąć stresu, jednak okazuje się, że regularna aktywność fizyczna na miarę własnych upodobań i możliwości sprawia, że potrafimy się uwolnić od szkodliwego napięcia, które zostaje rozładowane w pracy mięśni. Mózg potrafi wydzielać endorfiny zwane hormonami szczęścia, ale trzeba je uaktywnić poprzez regularny, trwający odpowiednio długo wysiłek fizyczny (lekarze są tu dosyć zgodni: pół godziny aktywności fizycznej dziennie). Po porządnym wysiłku (długim szybkim spacerze, biegu, tańcu, pływaniu, jeździe na rowerze itp.) możemy odczuwać zmęczenie, ale będziemy zdziwieni, jak bardzo przestały nas nękać natrętne myśli i negatywne uczucia sprzed "treningu", a w ich miejsce pojawiły się dobre samopoczucie i nowe pomysły na życie.

 

Są wakacje. Przypomnijmy sobie, jak bardzo byliśmy ruchliwi i rozbiegani w dzieciństwie, jak cieszyły nas: pierwszy rower, wrotki, rolki, spacery, wyjazdy, piesze wędrówki na obozach. Załóżmy wygodne buty, zabierzmy ze sobą dzieci, znajomych, kijki, rowery, to wszystko, co mamy, co lubimy, i wyruszmy w plener. Niech mottem zmiany stylu życia staną się dla nas słowa z Księgi Izajasza: "lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą" (Iz 40, 31).