Trzy historie, które pomagają w osiągnięciu porozumienia

Norbert Lechleitner
data08.04.2019 07:00

(fot. Joshua Ness / unsplash.com)

Komunikacja polega na właściwym odczytywaniu znaków. Jeśli ktoś z jakiegoś powodu nie potrafi lub nie chce tego robić, rodzą się napięcia i nieporozumienia. Przeczytaj trzy krótkie opowiadania i wyciągnij z nich wnioski.

 

***


I "Pisemna komunikacja"


Każde słowo druga strona brała za obwinianie, a każde usprawiedliwienie rozumiała jako zarzut. Jakiekolwiek porozumienie między małżonkami wydawało się niemożliwe. Dlatego też nie rozmawiali już ze sobą i ograniczyli kontakty do komunikowania się na piśmie.


"Obudź mnie jutro o siódmej!" - napisał mąż na kartce i położył ją przed żoną.


Gdy się obudził, było wpół do dziewiątej. Przerażony wyskoczył z łóżka. W tym momencie przeciąg zdmuchnął z nocnego stolika w jego stronę kartkę z napisem: "Siódma godzina, wstawaj, już czas".


Teraz uczą się od nowa ze sobą rozmawiać.

 

***


II "Antycypacja"


Dwie leciwe przyjaciółki były zbyt próżne, aby się przed sobą nawzajem przyznać, że niedowidzą. Zamiast tego wychwalały swoje dobre oczy i żadna z nich nie mogła się zdobyć na zakup okularów.


Właśnie usłyszały, że na sąsiednim domu ma zostać umieszczona tablica upamiętniająca wielkiego muzyka, który mieszkał tam przez trzy lata jako student. Aby się przed sobą nawzajem nie zblamować, każda z osobna zasięgnęła języka, jakie to słowa będą widniały na tablicy.


Mijając ów dom w drodze do pobliskiej parkowej kawiarni, gdzie spotykały się regularnie na kawie, obie panie zatrzymały się, niby to czytając znajdujący się na tablicy napis.


- Tu mieszkał sławny muzyk... - przeczytała na głos pierwsza, a druga uzupełniła:


- Poniżej, o wiele mniejszymi cyframi, podany jest rok urodzin i rok śmierci, a w prawym dolnym rogu widnieje jeszcze napis: "Burmistrz" i nazwa naszego miasta.


Obu paniom przysłuchiwała się ze zdziwieniem dziewczyna z sąsiedztwa i zawołała ze śmiechem:


- Cóż tu jest do czytania, skoro jeszcze wcale nie ma tablicy!

 

***


III "Równa waga"

 

Chłop i piekarz zawarli umowę: chłop nabywał u piekarza chleb, a piekarz u chłopa masło. Produkty miały być dostarczane w trzyfuntowych kawałkach. Ten handel wymienny funkcjonował od lat bez zakłóceń.


Po czym ni z tego, ni z owego piekarz nie mógł pozbyć się podejrzenia, że osełki masła nie ważą już tyle, co dawniej. Położył więc jedną sztukę na wagę i co stwierdził? Brakowało przynajmniej pół funta. I to nie tylko w przypadku tej jednej, lecz wszystkich trzech sztuk z ostatniej dostawy.

 

Rozgniewany udał się do chłopa i oskarżył go o oszustwo. Chłop jednak nie poczuwał się do winy, mówiąc, że od lat wszystko robi tak samo.


- Spotkamy się w sądzie! - zawołał z wściekłością piekarz i czym prędzej pospieszył do sędziego, by złożyć na chłopa skargę.


Sędzia kazał sprowadzić oskarżonego na przesłuchanie.

 

- Cieszy mnie twoje opanowanie - powiedział do chłopa - ale z oskarżeniem piekarza nie ma żartów. Ta oto waga wskazuje jednoznacznie, że twoje osełki masła ważą tylko dwa i pół funta, a nie, jak to ustaliłeś z piekarzem, trzy funty.


- Mnie to również zaskakuje - odrzekł chłop - ale przysięgam, że naprawdę od lat robię wszystko dokładnie tak samo, a piekarz nigdy się nie skarżył.


- Faktem jest jednak, że w każdej sztuce brak pół funta. Może twoja waga jest zepsuta albo wziąłeś złe odważniki?


- Moja waga jest wprawdzie stara, ale zbudowana tak prosto, że z pewnością bym zauważył, gdyby jakaś część się zepsuła. Zaś odważników nigdy do ważenia masła nie używałem.


- Tu więc tkwi przyczyna. Jak chcesz dokładnie odważać piekarzowi masło, skoro nie używasz odważników? Może na wyczucie?


- Nie, w żadnym wypadku - odparł chłop, trochę już poirytowany. - Mówiłem przecież wielokrotnie, że zważyłem masło dokładnie tak samo jak zwykle, i skoro wcześniej było dobrze, to teraz też musi się zgadzać.


- W takim razie jak ważysz masło, nie posiadając odważników?


- Na jedną szalę wagi kładę jeden z trzyfuntowych chlebów piekarza, a na drugą tak dużo masła, aż waga się wyrówna. Cóż w tym jest nieprawidłowego?


- Nieprawidłowa jest waga chleba - powiedział sędzia i kazał aresztować piekarza.

 

***

 

Chcesz przeczytać więcej historii? Wszystkie opowiadania pochodzą z książki Norberta Lechleitnera "Witaminy dla duszy".