Tutorial z życia. Z listów do Róży

Maja Sowińska Maja Sowińska
data27.06.2018 08:00

(fot. shutterstock.com)

Wiele jest na świecie spraw zaczętych. Ludzie całymi latami potrafią marzyć o bankiecie, nie chcąc nawet zaparzyć herbaty. Nie chcą pracy, karmi ich sama wizja. Dlatego modlę się o upór dla ciebie. 

 

Zdradzę ci sekret: Wszystko dzieje się tylko j e d e n  r a z. I tylko Bóg trwa ciągle. I przyjdzie ponownie. 

 

Wiele jest na świecie spraw zaczętych. Wiele jest odpieczętowanych pragnień, do których po miesiącu ktoś się już nie przyznaje, bo wymagają wysiłku. Ludzie całymi latami potrafią marzyć o bankiecie, nie chcąc nawet spróbować zaparzyć herbaty. Nie chcą pracy, karmi ich sama wizja. Dlatego modlę się o upór dla ciebie. Żebyś potrafiła kochać otrzymane pragnienia aż do końca, i siebie w nich z uczciwością, lecz nigdy pobłażliwie. Chcę cię nauczyć znajomości rzeczy, sztuki wyboru i odpuszczania; urzeczywistniania. Apatia i zniechęcenie to straszny kornik, a my budujemy przepiękny gmach z ciepłego drewna. Nigdy nie odpuszczamy, ale nie dlatego, że jesteśmy trudni - to dlatego, że płoniemy i mamy chwałę do oddania. I chcemy zawsze móc uczciwie śpiewać, nigdy nie gasnąc.

 

Wdzięczny najemca żyje pełnią życia, pamiętaj. Nie wolno ci się nigdy zaplątać na tyle, żeby myśleć, że coś jest twoją własnością, że ci się należy, że masz prawo denerwować się utratą albo brakiem. Rzeczywistość będzie chciała nakłonić cię do dochodzenia swego, roszczeń i pretensji. Ale nie po to tu jesteś. Ty będziesz żyć pełnią życia, będziesz wdzięcznym najemcą. Trudno jest tańczyć z Bogiem, myśląc, że na cokolwiek się zapracowało. Trzeba po prostu codziennie siadać, wyciągać ręce i przyjmować. Potem iść w dzień i dać z siebie wszystko i być strasznie lekkim. Kiedy robi się ciężko, to sygnał, że uzbierało ci się za dużo mniemań. Wtedy po prostu siadaj, wyciągaj ręce i oddawaj. Jezus cię tak kocha, że opłacił z góry każdą z tych fuzji. Tylko bądź zawsze drożna. Pretensje zamieniają w cień. A ty jesteś promieniem.


W czasach kompulsywnego mnożenia aktywności i natręctwa orientowania się we wszystkim, odpuszczanie sobie urasta do rangi sztuki. Nigdy nie wiń się za to, że musisz z czegoś zrezygnować. Nie wstydź się tego, że musisz wybrać. To nie jest słabość skupić się na kilku rzeczach, a resztę odpuścić. Wybierz i dochowaj wierności. A zobaczysz, ile się naraz zrobi zadowolenia, spełnienia i odpoczynku w twoim życiu. To się nazywa sztuka odpuszczania. Z Jezusem nigdy nie zagrozi ci żadna postmodernistyczna degrengolada woli. Pozostaniesz lekka i prosta. Bo sięgniesz po mądrość, która przewyższa ten świat.

 

Albo jest też tak, że ktoś urzeczywistnia coś w swoim życiu do tego stopnia, że staje się to większe niż on sam. Że go definiuje i nim rządzi. I każdy wokół to czuje, jak bardzo on doprowadził rzecz do końca i trzeba go tak traktować, jakby pić przez słomkę, nie bezczeszcząc ścianek szklanki. Myślę sobie wtedy, co by się stało, gdyby nagle świat zamienił się w wielkie, płaskie pole, na którym nic nie ma, tylko ty i tętno dudniące w twoich uszach. Bez fizjologii, potrzeby noclegu, fizycznych wymogów. Żadnych budynków, miejsc, w których można spędzić czas, kawiarni, bibliotek, sklepów, nic. Tylko równina, ty i twoje serce. Trzeba zawsze żyć tak, żeby - gdyby do tego doszło - nie czuć się niezręcznie. Wiesz, jak to się robi? Żyje się sercem i Tym, który Tam mieszka. Prawda jest taka, że każdy z nas ma takie pole na sercu i jeśli nauczy się od początku w nim żyć i o nie dbać, nie spłoszy go, gdy kiedyś wszystko stanie się takim polem. Może dlatego Duch Święty nazwał cię Różą: będziesz rosnąć wprost ze swojego serca, tak ślicznie pachnąc.

 

Wszystko będzie pierwsze i jedyne. Uczę się myśleć o twoim życiu właśnie w ten sposób: że wszystko wydarzy się tylko raz, wszystko będzie jedyne. Każdy dzień, każda noc, każda pielucha. Monotonia to tylko pozór. Każdy uśmiech i całus. Nawet teraz mam cię w sobie tylko ten jeden raz. I dlatego już za wszystkim tęsknię, chociaż dopiero się wydarzy. Będę cierpliwa i zachowam wierność wobec każdej chwili.

 

mama

 

Maja Sowińska - absolwentka judaistyki i lider uwielbienia, pasjonatka architektury modernizmu i reportaży. Na co dzień wraz z mężem i córką celebruje życie w Skierniewicach