Co warto wiedzieć, zanim zrezygnujesz z karmienia piersią?

Joanna Winiecka-Nowak
data10.08.2018 09:00

(fot. shutterstock.com)

Wszyscy wiemy, że mleko matki jest najlepszym pokarmem dla niemowląt. Jednak jakimś cudem rynek modyfikowanych mieszanek od dziesiątków lat prężnie się rozwija.

 

Co warto wiedzieć, zanim zrezygnujemy z karmienia piersią i co mają z tym wspólnego dzieci z wrodzonymi wadami metabolicznymi?

 

Zacznijmy od wyjątków

 

Zdecydowana większość dzieci rodzi się zdrowa. Czasami jednak zdarza się, że już w pierwszych dniach ujawniają się u nich ciężkie schorzenia, które całkowicie zmieniają życie ich rodzin. Przyczyną mogą być wady genetyczne prowadzące do nieprawidłowych przemian metabolicznych. Ludzie obarczeni taką wadą nie są w stanie normalnie przetworzyć i wykorzystać jakiegoś składnika pożywienia. Mogą to być problemy z przemianą konkretnego aminokwasu, cukru lub kwasu tłuszczowego.

 

W niewielkich ilościach związki te są niezbędne dla ich rozwoju, natomiast w większych zaczynają zatruwać organizm. Z tego powodu dzieci te, a później dorośli, żywią się głównie odpowiednio zmodyfikowanymi preparatami medycznymi. Tylko drobną część ich diety mogą stanowić tak zwane produkty naturalne, czyli niezmodyfikowane. Pozwalają one uzupełnić problematyczną substancję do poziomu koniecznego dla wzrostu i funkcjonowania.

 

Dawniej standardowym postępowaniem po zdiagnozowaniu wady metabolicznej u noworodka było automatyczne zaprzestanie karmienia piersią i uzupełnianie preparatu medycznego standardową mieszanką dla niemowląt. Tak było szybciej i prościej - do butelki z wodą wsypywało się dwa rodzaje proszku i  sprawa była załatwiona. Co ważniejsze - lekarze sądzili, że jest to jedyna bezpieczna droga postępowania, umożliwiająca precyzyjne wyliczenie optymalnej diety.

 

Szereg badań i doniesień naukowych dotyczących właściwości mleka ludzkiego sprawił, że lekarze i dietetycy podjęli próby wprowadzenia go do diety swoich małych pacjentów. Zaczęło się od podawania małych ilości odciągniętego mleka, skończyło na wyliczaniu bezpiecznych dawek na podstawie regularnych badań krwi i kontroli czasu ssania piersi.  Obecnie tylko dwa schorzenia znajdują się na liście bezwzględnych przeciwwskazań do karmienia piersią - galaktozemia i niezwykle rzadki pierwotny deficyt laktazy.

 

Trwające jeszcze badania prawdopodobnie uzupełnią list o jeden z bloków w przemianach tłuszczów. W pozostałych jednostkach chorobowych mleko matczyne jest zalecane lub przynajmniej proponowane. Dlaczego lekarze zdecydowali się na podjęcie tak trudnej walki?


Projektowane z myślą o nim


Badania pokazują, że mleko matki idealnie odpowiada na zapotrzebowanie niemowlęcia - zarówno zdrowego, jak i obarczonego chorobami. Zawiera wszystkie niezbędne makroelementy, składniki mineralne, witaminy, przeciwutleniacze, w idealnej formie biologicznej i odpowiednich dawkach (wyjątkiem jest witamina D3, która powinna być suplementowana).


Niezwykłe jest to, że skład mleka zmienia się w czasie życia dziecka - inne produkowane jest dla noworodka, inne dla miesięcznego oseska, a jeszcze inne dla człowieka wchodzącego niepewnym krokiem w drugi rok życia. Odmienną zawartość tłuszczów, białek i innych elementów mają też porcje, które serwuje mama o poranku, po południu i w nocy. Związane jest to konkretnymi potrzebami malucha, które kształtowane są między innymi przez jego wiek i rodzaj bieżącej aktywności.

 

Niezależnie jednak od pory dnia i nocy mleko mamy jest świeże, bezpieczne i ma idealną temperaturę. Jest pierwszej jakości - jego poszczególne składniki nie zostały uszkodzone lub przekształcone w procesie produkcji ani przechowywania, jak ma to miejsce w przypadku modyfikowanej mieszanki. Dodatkowo tworzy się w zasadzie za darmo. Własności te co roku ratują życie setkom tysięcy dzieci w krajach trzeciego świata. Ponad wszelką wątpliwość są też bardzo korzystne w naszym zamożnym społeczeństwie.


Biała zbroja

 

Mleko matczyne ma również bezpośredni wpływ na zdrowie maluszków. Znajdujące się w nim składniki wzmacniają system immunologiczny - zmniejszają ryzyko infekcji układu pokarmowego i oddechowego, a także ostrych infekcji ucha środkowego. Chronią także przed alergiami i nietolerancjami pokarmowymi. Czołowe znaczenie mają tu immunoglobuliny (IgA), które w aktywny sposób zwalczają drobnoustroje i przyczyniają się też do wytworzenia tolerancji na alergeny pokarmowe. Badania naukowe dowiodły, że przez pierwsze półtora roku życia maluszka przeciwciała te przenikają przez delikatne jeszcze ściany jelita i przedostają się do krwiobiegu.

 

Wspomagają tam w walce jego wciąż niedojrzały jeszcze układ odpornościowy. U starszych dzieci IgA nadal pracują, choć zawężają swoje działania do gardła i pozostałych części przewodu pokarmowego. W mleku mamy znajduje się jeszcze cały szereg innych substancji bakterio- i wirusobójczych, których nie uświadczymy w mieszance modyfikowanej lub występują tam w stężeniu tysiące razy niższym.

 

Co więcej odporność budują specyficzne cukry - oligosacharydy, mikroelementy i witaminy pobudzające rozwój zdrowej i zrównoważonej mikroflory w przewodzie pokarmowym. Ich stężenie jest tak wysokie, że mleko ludzkie można zakwalifikować do niezwykle modnej obecnie żywności probiotycznej. Korzystna flora jelitowa utrzymuje też w zdrowiu przewód pokarmowy. Proces trawienia wspomagany jest ponadto przez obecne w mleku enzymy rozkładające tłuszcze i cukry. Laktuloza - pochodna cukru laktozy - wspomaga perystaltykę jelit  i reguluje ilość wydalanej wody. Mucyna działa natomiast osłonowo na błony śluzowe jamy ustnej i przełyku. Wreszcie ssanie naturalnego smoczka - piersi - przyczynia się do prawidłowego rozwoju szczęk i zębów.

 

Lokata na przyszłość

 

Naukowcy przebadali także długofalowe oddziaływanie karmienia naturalnego. Okazuje się, że oseski przystawiane do piersi jako starsze dzieci mają wyższy iloraz inteligencji i czynią większe postępy w nauce. Wynika to z ogólnie lepszej ich kondycji, dowiedziono jednak, że istnieją też specyficzne substancje pobudzające układ nerwowy do rozwoju np. kwas sjalowy. Jego najwyższe stężenie notowane jest w mleku produkowanym dla wcześniaków - dzieci, którym przedwczesny poród odebrał ostatnie tygodnie ciąży, a co za tym idzie czas spokojnego, ale niezwykle intensywnego dojrzewania mózgu.

 

Niestety, mieszanka modyfikowana jest kiepskim źródłem kwasu sjalowego. Jego zawartość jest tu zbliżona do tej obserwowanej u innych ssaków, czyli ma około 25% tego, co oferuje niemowlakowi jego własna mama. Bardzo pozytywny wpływ na rozwój mózgu mają również wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-6 i omega-3 (WNKT). Warto tu jednak podkreślić, że ich stężenie (podobnie jak zawartość toksycznych izomerów trans) zależy od diety mamy. Jeśli w jej diecie znajdują się ryby i oleje roślinne, maluszek otrzyma spore dawki  WNKT, jeśli jednak gustuje ona w fastfoodach i ciasteczkach z kremem, mleko nie będzie miało aż tak optymalnego składu.

 

Długookresowy wpływ mleka matczynego nie ogranicza się do rozwoju inteligencji. W trakcie swojego życia ludzie wykarmieni w dzieciństwie piersią rzadziej cierpią na otyłość, cukrzycę typu I i II, zaburzenia układu krążenia. Są w mniejszym stopniu narażeni na inne choroby cywilizacyjne. Jednocześnie karmienie działa korzystnie na matkę. Zmniejsza ryzyko zachorowania na raka piersi i jajników oraz cukrzycę typu II. Pozwala jej też szybciej wrócić do wagi sprzed ciąży. Wbrew obiegowym opiniom chroni także przed osteoporozą. Jeśli mama będzie się zdrowo odżywiać nie grozi jej "wyssanie wszystkiego", jak wieszczą liczne starsze panie.

 

Bardzo wartościowy skład mleka, a także jego precyzyjne dopasowanie do potrzeb konkretnego maluszka powoduje, że zostało ono nazwane przez międzynarodowe grono ekspertów "zindywidualizowanym środkiem leczniczym". Jak głosi periodyk medyczny "Lancet" ci sami specjaliści zobowiązali również rządy poszczególnych państw do promocji karmienia piersią, tak by mieszanki ponownie stały się alternatywą stosowaną wyłącznie w sytuacji wyższej konieczności. Mamy planujące długie karmienie mają też pełne poparcie Polskiego Towarzystwa Gastroenterologicznego. Zaleca ono wyłączne karmienie piersią do 6 miesiąca życia maluszka, a po upływie 12 miesiąca życia zachęca do kontynuowania go tak długo, jak będzie to pożądane przez matkę i dziecko. Wiedza ta może być dla nas asem wyciągniętym z rękawa, gdy troskliwa Pani Sąsiadka oświadczy ponownie, że karmienie naszego roczniaka jest  kompletnie bez sensu.