Jak ogarnąć biegającą piątkę dzieci z szóstym na rękach? Wyzwania Matki Polki

TakRodzinie Aneta Wardawy
data18.06.2019 07:00

(

Jak każda mama mam ze sto zawodów. Mogłabym wymieniać je godzinami. Czy robię coś niezwykłego, nadludzkiego? Nie. Czy to, co robię, jest ponad moje siły? Tak. Ale wszystko zależy od podejścia do tematu. Ja poczułam wielką wolność, kiedy uświadomiłam sobie coś ważnego.

 

Kim jest matka? Kobieta może wykonywać tysiące różnych prac i funkcji, ale wszystko, co w macierzyństwie najważniejsze, kryje się w jednym prostym zdaniu.


Mam sto zawodów


Jak każda mama mam ze sto zawodów. Mogłabym wymieniać je godzinami. Czy robię coś niezwykłego, nadludzkiego? Nie. Czy to, co robię, jest ponad moje siły? Tak. Ale wszystko zależy od podejścia do tematu. Ja poczułam wielką wolność, kiedy uświadomiłam sobie, że nic nie muszę, za to mogę wszystko. Wszystko to robię z wyboru. To decyzja, żeby nie być najlepszą mamą na świecie, ale wystarczająco dobrą.

 

Rodzicem, który może mieć gorszy dzień, w którym po prostu nie ogarnia. I to wystarczy. Daję sobie prawo do popełniania błędów, słabości, gorszego czasu czy pomyłek, do wybuchu gniewu, kiedy mam krótkie nerwy, do poganiania, gdy się spieszymy, do niesprawiedliwej oceny w sytuacji konfliktowej.


Jestem kaskaderką

 

Sto razy dziennie mam wrażenie stąpania po bardzo śliskim i kruchym lodzie. Balansując, łapię równowagę, w panice tracąc oddech, kiedy do świadomości dochodzi ciężar odpowiedzialności. Za jedno, za dwoje, za każde…

 

Tylu ludzi, których życie zależy od tego, co tu i teraz. Często nie ma możliwości dłuższej refleksji, czasu na zastanowienie się, na rozważenie opcji lub przypomnienie sobie wszystkich przeczytanych czy zasłyszanych mądrych rad. Jest tu i teraz. Trzeba reagować, bo potem odkręcać jest trudno, a i nie zawsze się da, bo słowa ranią dotkliwiej niż nóż.


Jestem mediatorem

 

Jeszcze zanim otworzę rano oczy, łagodzę spory, negocjuję, konfrontuję strony konfliktu. Zachrypniętym głosem rozmawiam, zabawiam, rozładowuję napięcie, rozśmieszając, odwracam uwagę, tłumaczę jednemu język drugiego i na odwrót.

 

Szukam dobrych intencji nawet tam, gdzie św. Matka Teresa miałaby problem, żeby je zobaczyć.  Jestem. Staram się być przy tym bezstronna i neutralna jak Szwajcaria.


Jestem lekarzem i stomatologiem

 

Opatruję stłuczone kolana i guzy na czole. Leczę urażone ego i złamane serca, bolące ucho i brzuchy. Wyrywam mleczaki tym, którzy zamarudzili, i łagodzę ból wychodzących nowych zębów.

 

Nocami czuwam przy łóżkach gorączkujących i trzymam włosy nad miską, kiedy szwankuje żołądek.


Jestem kucharką i dietetykiem

 

 Gotuję jak dla małej armii, karmię, a w wolnych chwilach wertuję książki w poszukiwaniu, "jak zdrowiej, lepiej, smaczniej" i najlepiej bez substancji alergizujących naszych atopików. I jeszcze żeby smakowało. I wyglądało smacznie.

 

I bez kaszy, bo panna Klara nie lubi. I bez masła, bo panna Weronika nie zje za nic na świecie. I z dużą ilością zielonego, bo to ulubiony kolor pana Gabriela. I żeby było dużo i często, jako że pan Dominik ma niespożyty apetyt. Bywają dni, kiedy nie wychodzimy z kuchni. Całkiem często. Prawie codziennie ;)


Jestem managerem

 

Organizuję wyjścia, ogarniam imprezy towarzyskie wszystkich dzieci, dbam o ubranie i prezent, ewentualne wyżywienie gości i dekoracje. Pilnuję terminów wizyt lekarskich, opłat, wycieczek, zwrotów książek do biblioteki czy wysłania kartki z życzeniami do cioci.

 

Pilnuję wizyty na urodzinach babci i tego, komu kończy się bilet miesięczny.


Jestem sprzątaczką i dekoratorką wnętrz

 

Krzątam się, zastanawiam się, co zmienić, co przeorganizować, przemeblować czy odmalować, żeby dom był domem, w którym nam wszystkim będzie ciepło, przyjemnie, do którego będziemy wracać z uśmiechem.

 

Dom, w którym będziemy cieszyć się sobą i celebrować życie. W którym będzie miejsce dla nas wszystkich.


Jestem nauczycielką i wychowawcą

 

Uczę nasze dzieci polskiego, historii, przyrody, angielskiego, ogłady, literatury i kultury osobistej, pokazuję ciekawe filmy i sztuki. Uczę religii i życia. Sztuki dobrego zachowania i konwersacji. Rozmawiamy godzinami o wszystkim, co ważne, i o drobiazgach.

 

Jestem, kiedy chcą zapytać o zawiłości językowe, o działanie układu krwionośnego człowieka, o to, co to ssak, jak mówi się "proszę" po angielsku, a jak po japońsku (?!?).


Jestem krawcową i fryzjerką

 

Te wieczory, kiedy okazuje się, że jutro jest bal karnawałowy i pilnie potrzeba przebrania. I nie takiego zwykłego.

 

Gabryś chce być robotem, Klara za nic nie przebierze się za księżniczkę, a już na pewno nie za wróżkę, w myśl zasady: "Kombinuj, mamo, noc jeszcze młoda".


Jestem ochroniarzem

 

Plac zabaw w parku. Stateczna matka dwójki dzieci pyta, czy nie boję się o swoje dzieci, wychodząc z nimi na dwór: "Wiesz, ja mam dwoje, a tu na placu zabaw muszę mieć oczy dookoła głowy. Jak ty ogarniasz biegającą piątkę z szóstym na rękach? Odważna jesteś". Ja, odważna…? No nie wiem… Może dlatego nie lubię chodzić z nimi na place zabaw…? Nie myślałam, żyłam.

 

Teraz ziarno niepewności zostało zasiane i zaczęło szybko kiełkować w strach, w ciężar odpowiedzialności, w… panikę! Głowa organizuje takie scenariusze, że nie powstydziłby się ich wytrawny autor horrorów. Nie mogę wyrzucić tych myśli. Rzeczywistość śmieje mi się w twarz, szczerząc ostre zęby przyszłych dni i wszystkich niebezpieczeństw, jakie grożą dzieciom. Przecież jestem jedna, ich sześcioro. Mam tylko jedną parę oczu i jedną parę rąk. Ale jestem. Mimo zaufania, jakim darzę nasze dzieci, zawsze jestem gdzieś obok, gdzieś w pobliżu.


Tyle zawodów, ja jedna, a dla moich dzieci liczy się i tak tylko jedno - to, że jestem. I próbuję być najlepszą mamą dla nich. Tu i teraz. Każdego dnia od nowa. Nie w kontekście tygodnia, miesiąca, roku czy całej historii ich dzieciństwa, ale dziś. Dopóki jestem.

 

Tytuł i lead pochodzą od redakcji