Siła stop-klatek. Zatrzymaj się i pokonaj kryzys

Aneta Cieśla
data28.06.2019 13:13

(fot. unsplash.com)

Pęd nieubłaganie prowadzi do kryzysu. A gdyby tak nauczyć się robić stop-klatki?


Żyjemy niewątpliwie w dobie pędu i pośpiechu. Brak czasu stał się powszechną chorobą naznaczoną obsesją efektywności. Z tej gonitwy wyrywają nas pojedyncze wydarzenia, silne emocje albo małe i wielkie kryzysy. Kiedy czujemy cierpienie, szukamy szybkiego ratunku. Wpadamy w błędne koło aktywności: robimy coś, żeby uśmierzyć ból. To działanie w końcu staje się nieskuteczne, więc szukamy dalej i dalej...  Jeśli nie pochylimy się wystarczająco nad tym, co nam się w życiu przytrafia, to nie zrozumiemy własnych odczuć. Jeśli nie przystaniemy choć na moment, tracimy ciągłość własnej historii, nie uczymy się na bazie swoich doświadczeń i wciąż powtarzamy te same błędy… A gdyby tak potrafić zatrzymywać się w codzienności? Czy dzięki temu kryzysy mogą być konstruktywne? Czy mogą prowadzić do pozytywnych przełomów w życiu?

 

Jak na haju

 

Na początku czujemy się jak na haju. Wszystkie granice znikają. Próbujemy scalić ze sobą przeróżne role, zmieniając je z godziny na godzinę: matka-pracownik- żona- studentka-przyjaciółka. A nieraz wykonujemy je jednocześnie. Potrafimy doglądać dziecko, robiąc zamówienie na Allegro, prowadząc przy tym rozmowę telefoniczną z przyjaciółką i gotując obiad. Tak bardzo niepopularne jest zwyczajne życie bez różnorakich pasji, tysiąca znajomych i łączenia wielu spraw. Społeczeństwo na każdym kroku przynagla: "widziałeś?", "byłaś?", "czytałeś?", "kiedy do pracy po macierzyńskim?", "już czas na zmiany".  Do pewnego momentu jest to nawet przyjemne. Czujemy radość, podziw innych, swoją wszechmoc, więc bierzemy na siebie więcej i więcej…Kupujemy kolejne sprzęty, które mają zaoszczędzić nasz cenny czas, ale ten czas przeznaczamy na kolejne aktywności (kto ostatnio pomyślał uruchamiając roombę, że zyskał na odkurzaniu kwadrans, więc teraz może przez ten kwadrans wypocząć?).

 

Gdy czas przyspiesza

 

Z czasem jednak zaczynamy czuć, że nie nadążamy. Wtedy zazwyczaj pojawiają się myśli: "byle do wakacji", "to już grudzień i kolejne święta?" Przegapiamy wiele "momentów pomiędzy", które są kluczowe dla naszego życia i decyzji.
Może na korytarzu w pracy poczułaś nagłe kołatanie serca, gdy przechodziłaś obok pokoju szefa? W pierwszym momencie do głosu doszedł niepokój. Potem uspokoiłaś się myślą, że to pewnie zmęczenie i pomyślałaś o tym, że trzeba odpowiedzieć na tego e-maila, który już od rana na czeka w skrzynce. Przyspieszyłaś więc kroku… Rok później "nagle" poczułaś dojmujący smutek i lęk jednocześnie, kołatanie serca przybrały na sile. Zrozumiałaś, że dusisz się w tej firmie, chcesz uciec i nie masz pojęcia jak mogłaś tam tak długo wytrzymać.


Albo właśnie wczoraj rzuciła cię dziewczyna, a jeszcze miesiąc temu byliście na wspaniałym wyjeździe. Nie masz pojęcia co się mogło wydarzyć. Pytanie "dlaczego?" wraca jak boomerang. Jesteś w rozsypce. Gdy zaczynasz szukać w pamięci, to przypominasz sobie mglisty obraz kiedy usłyszałeś, że ona nie jest pewna czy jest gotowa na bliską relację. Poczułeś złość i niepokój jednocześnie, z tego napięcia gwałtownie złapałeś ją za rękę i zmieniłeś temat. Potem już tak wspaniale się rozmawiało, tyle was łączyło. Odczuwałeś radość, ale może i jakiś lekki, ulotny niepokój… Tak, teraz to widzisz jak bardzo śpieszyłeś się, żeby pójść dalej w tej relacji, żeby wiedzieć, działać, zdobywać ją. Tylko ten niepokój… Gdybyś wcześniej się zatrzymał…

 

Stop-klatki

 

Powyższe przykłady ilustrują, co się dzieje, gdy nie robimy stop-klatek w naszym życiu i nie zatrzymujemy się dostatecznie. Jeśli ciągle przewijamy jego taśmę do przodu, albo biernie śledzimy treści - nie wchodzimy w doświadczenie. Nie doświadczając, przegapiamy momenty, w których możemy dokonać realnej zmiany lub jakiejś korekty. Spychamy w nieświadomość uczucia i myśli, które były jego częścią i idziemy dalej. Tym sposobem doprowadzamy siebie do silnych kryzysów, mamy obniżony nastrój, bóle niewiadomego pochodzenia, ale także poczucie braku sensu i celu w życiu jak to było u Pani G.


Pani G. zgłaszała nagłe wybuchy złości, czuła, że traci kontrolę nad sobą wobec bliskich osób, a im częściej to się zdarzało, tym częściej sięgała po swój kalendarz i zapisywała w nim kolejne zadania. Lista z tygodnia na tydzień stawała się dłuższa. Dziwiło jej, że inni tyle nie robią, ale przecież ona chciała czegoś więcej od życia. Irytacja przybierała jednak na sile: z powodu opóźnionego autobusu, marudzenia dzieci - nieprzewidziane sytuacje burzyły jej misterny plan. Robiła wiele, ale w zasadzie nie wiedziała po co. W jej kalendarzu nie było rzeczy ważnych i tych mniej istotnych, wszystko stało na równi. Zamiast pytania: "CZY TO ZROBIĆ?", w jej głowie pojawiało się pytanie: "W JAKI SPOSÓB TO ZROBIĆ?"  Jednak, gdy dotarła do granic swojej wytrzymałości, zaczęła ciężką i konsekwentną pracą brać siebie pod uwagę i sprawdzać co jest przyjemne, a co nie, co ważne, a co może odpuścić. Wróciła do doświadczania swojej codzienności i odczuła ogromna ulgę.

 

Doświadczanie

 

Czym zatem jest doświadczanie? To esencja życia, moment zatrzymania, prawda o tym co teraz w Tobie się dzieje. To Twoje uczucia, Twoje ciało, intuicje, a także znaczenie tego, co się wydarza. To świadomość tego, co się w Tobie dzieje. To również moment wyboru. Skoro doświadczanie to esencja życia, dlaczego wiele z tych momentów nam ucieka? U podłoża najczęściej stoi lęk i osobista historia. Być może nikt nie nauczył nas brać siebie pod uwagę, ani nie pokazał, że można zajmować się tym, co się nam przytrafia: emocjami, odczuciami płynącymi z ciała, powracającymi myślami. Może częściej słyszałeś, że to nie ważne, albo byłeś od razu uciszany w płaczu, złości, czy niepokoju. Może tylko wielkie sprawy były brane pod uwagę, a te drobne chwile pomijane. Nie znając siebie, boimy się wchodzić w doświadczenie, bo obawiamy się odkryć jakąś straszną prawdę o sobie. Zadania nie ułatwia kultura pędu i sukcesu. Warto również pamiętać, że używki, szczególnie alkohol czy narkotyki spłycają nasze doświadczanie, przeinaczają je: zamiast smutku czujemy rozluźnienie, zamiast złości - euforię. Taką rolę mogą spełniać oczywiście inne zachowana: emocjonalne jedzenie, zakupy, seks… Dlatego warto przyglądać się swoim sposobom radzenia sobie z uczuciami.

 

Jak tego dokonać?

 

Żeby zatrzymać się w chwili obecnej, złapać dystans do natłoku spraw, w cale nie trzeba wyjeżdżać w Alpy czy zaszywać się w pustelni. Najłatwiej uczuć się tej sztuki, gdy nie jesteśmy na wzburzonym morzu, tylko spokojnie dryfujemy w aktualnym momencie życia. Nie czekajmy na kryzys, zatrzymujmy się "tu i teraz", w zwyczajnej codzienności. Wówczas w chwilach poważnych trudności, stop-klatki przyjdą nam znacznie łatwiej i będziemy mogli skorzystać z tego co zauważymy w danej chwili, żeby ruszyć dalej. Kryzys stanie się czymś twórczym. Jak zatem zwolnić w codzienności i potrafić się zatrzymać? Na początek warto odzyskać dostęp do naturalnego upływu czasu, który nie przypomina szalonej jazdy na karuzeli, a raczej tempo dziecięcej zabawy. Jeśli masz dzieci, odłóż wszystko na bok i po prostu usiądź obok, obserwuj, chłoń ich widok, albo pobaw się z nimi. Przyglądaj się przyrodzie, w ciągu dnia raz na jakiś czas spójrz w niebo. Podczas drogi do pracy zauważ źdźbło trawy, poczuj podmuch wiatru. Oddychaj choć przez chwilę ze świadomością. Przyglądaj się mijanym ludziom, budynkom. Kontempluj. Zwolnij o poranku. Wejdź nieśpiesznie w dzień, niech Twoja pierwsza myśl będzie dziękczynieniem lub błogosławieństwem. Ominie cię wówczas gonitwa myśli, poranny niepokój, który wybija z teraźniejszości. Choć raz dziennie pytaj siebie: "co ja teraz czuję?" Nie oceniaj tych uczuć, przyjmij je i zastanów się jaką informację ze sobą niosą, wtedy dotrzesz do tego, czego w tym momencie naprawdę potrzebujesz. I już wiesz, w którą stronę podążać, nawet w głębokim kryzysie. Zauważaj momenty kiedy Twój umysł przyspiesza,  kiedy działasz schematami (bo tak trzeba, wypada, powinno się). Stwórz swoją myśl ratunkową, która doda ci otuchy, sprawi, że znajdziesz w takich momentach inny punkt odniesienia.

 

Tylko tyle i aż tyle.

 

Pytania pomocnicze do wykorzystania w czasie kryzysu i nie tylko:

 

Co ja teraz czuję (również w ciele)?
Z czym to jest związane?
Czego w związku z tym potrzebuję?
Co zamierzam?

 

Aneta Cieśla jest psychologiem i psychoterapeutą humanistycznym integrującym różne podejścia. Pracuje z kobietami z syndromem "kochania za bardzo" oraz osobami doświadczającymi trudności w relacjach. Z ludźmi w depresji i kryzysach życiowych. Prowadzi własną praktykę terapeutyczną: www.anetaciesla.pl