Najważniejsze przemówienie papieża w 2018 roku

ks. Artur Stopka ks. Artur Stopka
data28.12.2018 13:52

(fot. giulio napolitano / Shutterstock.com)

Przez całe lata tradycyjne przedświąteczne spotkanie Następcy św. Piotra z jego najbliższym współpracownikami w Watykanie przechodziło bez szczególnego echa.

 

Papieże wykorzystywali je, aby dokonać podsumowania mijającego roku w życiu Kościoła, przypominając najważniejsze wydarzenia z ostatnich dwunastu miesięcy. Papież Franciszek już w pierwszym roku swego pontyfikatu zmienił charakter tych spotkań. Od 2013 roku słowa, które wygłasza do Kurii Rzymskiej tuż przed Bożym Narodzeniem, okazują się jednym z najważniejszych wystąpień papieskich, są szeroko cytowane i komentowane.

 

Na czym polega wprowadzona przez Franciszka zmiana? Przede wszystkim na wskazywaniu i nazywaniu po imieniu problemów, z jakimi zmaga się aktualnie Kościół katolicki w swej sferze instytucjonalnej.

 

Całe przemówienie papieża Franciszka do pracowników kurii rzymskiej o walce z pedofilią >>

 

Również tegoroczne papieskie przemówienie do Kurii Rzymskiej przykuwa uwagę. Franciszek nie zrezygnował z podsumowania odchodzącego do historii roku. Najpierw mówił o cierpieniach, które dotykają ludzi na całym globie, dopiero później wskazał radości. Co ważne, skupił się na cierpieniach, których sprawcami są przede wszystkim ludzie. Właśnie w tym kontekście mówił o imigrantach i uchodźcach, o przemocy, strachu, uprzedzeniach, torturach, wojnach, ubóstwie i nędzy, bestialstwie i brutalności. Także w tym kontekście określił jednoznacznie aktualną sytuację chrześcijaństwa i Kościoła: "Żyjemy w nowej epoce męczenników". Przypominając o wyznawcach Chrystusa, żyjących dzisiaj pod jarzmem prześladowań, marginalizacji, dyskryminacji i niesprawiedliwości w wielu częściach świata, mówił o tym, jak trudno tam żyć wiarą, bo brakuje wolności religijnej i wolności sumienia.

 

I właśnie w tym momencie dokonał zaskakującego zestawienia. Powiedział: "Z drugiej strony, heroiczny przykład męczenników i bardzo wielu miłosiernych Samarytan, czyli ludzi młodych, rodzin, ruchów charytatywnych i wolontariatu oraz wielu wiernych i osób konsekrowanych nie pozwala nam jednak zapominać o antyświadectwach i zgorszeniu, powodowanych przez niektórych synów i sługi Kościoła". Franciszek nie pozostawił wątpliwości, że oni również są sprawcami cierpienia, które dotyka świat i Kościół. Ustawił ich w jednym szeregu z najokrutniejszymi prześladowcami wierzących w Jezusa Chrystusa.

 

Papież skupił się tym razem tylko na dwóch kwestiach - na nadużyciach i niewierności ludzi "namaszczonych". Powiedział jasno, że Bóg nigdy nie zapomina o cierpieniu doświadczanym przez wielu małoletnich z powodu dokonywanych przez duchownych i osoby konsekrowane nadużyć władzy, sumienia i nadużyć seksualnych. Stwierdził, że także i dzisiaj są liczni "namaszczeni przez Pana", ludzie konsekrowani, którzy nadużywają słabych, wykorzystując swoją władzę moralną i siłę przekonywania. Przyznał, że dopuszczają się oni obrzydliwości i dalej sprawują swoją posługę, jakby nic się nie stało, że nie boją się Boga ani Jego sądu, a jedynie obawiają się, że zostaną wykryci i zdemaskowani. To są "duchowni, którzy rozdzierają ciało Kościoła, powodując zgorszenie i dyskredytując zbawczą misję Kościoła oraz poświęcenie wielu swoich współbraci".

 

Franciszek zapowiedział, że Kościół nie będzie już próbował ukryć ani bagatelizować żadnego przypadku nadużyć, ale zrobi wszystko, aby sprawców przekazać wymiarowi sprawiedliwości. Przyznając, że w przeszłości z różnych powodów (beztroski, niedowierzania, braku przygotowania, braku doświadczenia lub lekkomyślności ludzkiej i duchowej) ludzie biorący odpowiedzialność za funkcjonowanie Kościoła traktowali wiele przypadków bez należytej powagi i gotowości reagowania. "To nie może się powtórzyć. Taka jest decyzja i postanowienie całego Kościoła" - oświadczył Papież z całą determinacją.

 

Podziękował też dziennikarzom, którzy "byli uczciwi i obiektywni i którzy próbowali zdemaskować te wilki oraz dać głos ofiarom", nagłaśniając sprawę nadużyć duchownych wobec nieletnich. To bardzo ważne słowa i warto potraktować je jako istotną wskazówkę również w aktualnej sytuacji w Polsce.

 

W obszernym i wielowątkowym przemówieniu Franciszka, wygłoszonym tu przed Bożym Narodzeniem do Kurii Rzymskiej, koniecznie trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Na kolejną grupę sprawców cierpienia. To ci, którzy są niewierni, to znaczy "zdradzają swoje powołanie, swoją przysięgę, swoją misję, swoją konsekrację dla Boga i Kościoła; tych, którzy ukrywają się za dobrymi intencjami, aby zadać cios swoim braciom i zasiać niezgodę, podział i zamieszanie; osób, które zawsze znajdują usprawiedliwienie, nawet logiczne i duchowe, aby dalej iść w spokoju drogą zatracenia". Jak widać, nie chodzi tu tylko, a nawet nie przede wszystkim o tych, którzy porzucają kapłaństwo. Chodzi o tych, którzy pełniąc różne, nieraz bardzo wysokie funkcje w Kościele, faktycznie działają na jego szkodę. Nie bez powodu Papież przywołał słowa św. Augustyna, który przed wiekami mówił wprost: "Również na katedrach biskupich jest dobra pszenica i kąkol; i pośród różnych wspólnot wiernych jest dobra pszenica i jest również kąkol".

 

Mimo ostrych słów i twardych diagnoz, wymowa całego przedświątecznego przemówienia Franciszka nie jest pesymistyczna. Papież mówił również o radościach, spośród których być może najważniejsza na dziś jest wielka liczba konsekrowanych mężczyzn i kobiet, biskupów i kapłanów, którzy na co dzień przeżywają swoje powołanie wiernie, w milczeniu, świętości i z poświęceniem.

 

Papieskie przemówienie nie było i mogło być być w swej wymowie dołujące i pesymistyczne, ponieważ "wszystkie grzechy, upadki i zło popełnione przez niektórych członków Kościoła nigdy nie mogą przesłonić piękna jego oblicza, a wręcz dają pewny dowód, że jego siła nie polega na nas, ale tkwi przede wszystkim w Jezusie Chrystusie".

 

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI