Milczenie, które boli

Karol Kleczka Karol Kleczka
data27.02.2019 13:12

(fot. AJ)

Próbowaliście kiedyś wsadzić palec do ucha? Bardzo boli, prawda? Jeszcze mocniej zabolała prawda o Kościele, z którą musimy się zmierzyć.

 


Publikujemy ponownie tekst wstępny z Magazynu z lutego tego roku. Trudno wracać do tego tematu i do tego bólu, ale po obejrzeniu filmu Tomasza Sekielskiego "Tylko nie mów nikomu" jeszcze mocniej widzimy, jak bardzo jest to potrzebne. Dziś prawdę o skandalach w Kościele trzeba wykrzyczeć. Ze względu na dobro Skrzywdzonych. 


 

Mógłbym zacząć od słów "byliśmy głusi", ale to za mało. Jeśli ktoś nadal uważa, że ujawnienie zbrodni seksualnych w Kościele jest atakiem na Mistyczne Ciało Chrystusa, to jest albo podły, albo głupi. Gdy Jezus uzdrawiał głuchoniemego, włożył palec w jego uszy i śliną dotknął języka. To bolało i musi boleć. Spróbujcie sami, gwarantuję, że to nic przyjemnego.

 

Nasze uszy - świeckich, księży i biskupów były zalepione. Nie słuchały, a może nie chciały słyszeć, głosu ofiar i trzeba było całego roku okrutnych wieści, aby je otworzyć. Dymisja biskupów z Chile, raport z Pensylwanii, sprawa kardynała McCarricka, a ostatnio kardynała Pella. W Polsce: proces chrystusowców, zarzuty wobec prałata Jankowskiego, które doprowadziły do obalenia jego pomnika oraz raport fundacji "Nie lękajcie się". Do tego dochodzi skandal molestowania seksualnego nie tylko dzieci, lecz także dorosłych - osób świeckich i konsekrowanych. Skala zbrodni seksualnych, które ujawniły się w Kościele w ostatnim roku może sparaliżować. Przestępstwa, które papież Franciszek sam określa jako diaboliczną ofiarę, zostały ujawnione i spadły na opinię publiczną jak bomba. Bo przecież nie na Kościół - z Kościoła ten wybuchowy ładunek wyszedł.

 

Tej fali się już nie zatrzyma, bo gdy w obecności przedstawicieli episkopatów z niemal całego świata wybrzmiały słowa: "Wyznajemy, że biskupi, prezbiterzy, diakoni i zakonnicy w Kościele dopuścili się przemocy wobec dzieci i młodzieży i że nie zdołaliśmy ochronić tych, którzy szczególnie potrzebowali naszej troski. Wyznajemy, że chroniliśmy winnych i zmusiliśmy do milczenia tych, którzy doznali zła", to nikt nie może powiedzieć, że to się nie zdarzyło. Że nie wiedział o zbrodniach i że one go nie dotyczą. Że jeśli były w Stanach, to z pewnością nie mają miejsca w Polsce. Trzeba mieć tupet, by sądzić, że w kraju, w którym niemal całe społeczeństwo tworzą katolicy, zbrodnie seksualne księży nie miały miejsca.

 

Mimo tego nie wiemy jaka jest dokładna skala zbrodni seksualnych w Kościele. Ile z nich to czyny pedofilskie, a ile dotyczy osób dorosłych. Nie mamy takich statystyk co do Polski, a co tu marzyć o danych na temat całego Kościoła. Jeszcze niedawno, gdy papież Franciszek podawał "anegdotkę" o szczelnych kanałach informacji w Watykanie, które odosabniały Jana Pawła II od wiedzy na temat przestępstw, rzesze katolików buzowały z oburzenia. Teraz kardynał Marx wprost mówi o praktyce niszczenia archiwów, zaś Adam Żak SJ, dyrektor Centrum Ochrony Dziecka, stwierdza wprost, że dane na temat licznych zbrodni w Polsce nigdy nie ujrzą światła dziennego, bo przez lata stosowano zasadę, że "im mniej papierów w archiwach, tym lepiej". Kościół ukrywał przypadki wykorzystywania seksualnego, a umożliwiała to zamknięta, nietransparentna struktura. To musi się zmienić, albo Kościół będzie pogrążać się w kryzysie.

 

Nie wyobrażaliśmy sobie, żeby ten numer "Czytaj Dalej" poświęcić innemu tematowi. To jest największa próba wiary, przed jaką stoi współcześnie Kościół i z którą będziemy się mierzyć. Jeśli tego nie zrobimy, to najzwyczajniej w świecie zachowamy się nie po chrześcijańsku. Wiemy, że najważniejsze są ofiary i to one powinny być w sercu Kościoła, w samym jego centrum niezależnie od tego, czy to właśnie duchowni zadawali im ból, czy też ktoś inny - rodzic, sąsiad, nauczyciel.

 

Nie potrafię sobie wyobrazić cierpienia człowieka, który doświadczył molestowania seksualnego i to w miejscu, które powinno być synonimem przystani dla strudzonych i umęczonych. To ofiarom oddajemy pierwsze głosy w tym numerze. Zaczynamy od bolesnego świadectwa osoby molestowanej w dzieciństwie, która odpowiada na szereg bezmyślnych zarzutów stawianych w "dyskusjach" o pedofilii". Drugim jest tekst Szymona Żyśki, w którym autor zebrał perspektywy pokrzywdzonych i to, jak starają się przepracować traumę z przeszłości. Odwagi do walki dało im otwarte opisywanie problemu pedofilii w Kościele i nie wolno ich głosu zbywać milczeniem.

 

Przyjrzeliśmy się również temu, jak wygląda samo zjawisko pedofilii. Piotr Kosiarski przeprowadził obszerną rozmowę z doktorem Sławomirem Jakimą, psychiatrą i seksuologiem, który zawodowo zajmuje się osobami o zaburzonych preferencjach seksualnych. Dowiadujemy się z niej m.in. o tym, co może być źródłem pedofilii, jak przebiega terapia, a także co jest największym problemem Kościoła z perspektywy eksperta od tego typu zaburzeń. Publikujemy także homilię księdza Piotra Studnickiego, w której obecny koordynator medialny Centrum Ochrony Dziecka zwraca uwagę na trzy rzeczy, o których nie wolno zapominać, gdy mówimy o pedofilii w Kościele.

 

Kolejny materiał to wywiad Anny Goc z Adamem Żakiem SJ, wyjątkowym księdzem będącym na pierwszym froncie walki z krzywdą doznaną przez ofiary przestępstw duchownych. To szczególnie istotna rozmowa, która zdaje sprawę ze skali niewiedzy polskiego Kościoła o przestępstwach pedofilii jakie miały w nim miejsce. Gdy przeprowadzono wywiad, jeszcze nie na wszystkich stronach diecezjalnych pojawiła się informacja dotycząca tego, jaki ksiądz pełni na terenie diecezji funkcję delegata do spraw ochrony pokrzywdzonych dzieci. Niedawno w związku z oskarżeniami skierowanymi w stronę zmarłego księdza Henryka Jankowskiego, poszukiwałem namiarów do delegata na odświeżonej witrynie archidiecezji gdańskiej. Niestety, lata lecą, a nadal nie da się jej tam znaleźć. Bardzo dobrze, że Centrum Ochrony Dziecka, którym kieruje ksiądz Żak, upubliczniło pełną listę delegatów, z której mogą i powinny korzystać ofiary. Tutaj znajdziecie listę delegatów diecezjalnych, a tu zakonnych.

 

Przywołujemy również dwa fundamentalnie ważne dokumenty. Pierwszym jest list papieża Franciszka do Ludu Bożego, powstały jako odpowiedź na skandal w Chile. To tekst, który dotyczy nas wszystkich - nie tylko wiernych tamtejszego Kościoła. Drugi to stanowisko polskich biskupów, opublikowane pod koniec 2018 roku. Choć to dokument o nieprzecenionej wadze, to jednak nie został odczytany z ambon w całym kraju. Tym bardziej zależy nam by poznali go wszyscy nasi czytelnicy.

 

Tradycyjnie przypominamy kilka tekstów z zeszłego miesiąca, dlatego prócz tematu głównego, w najnowszym "Czytaj Dalej" dowiecie się o kursie, którym przez najbliższą dekadę popłyną jezuici - a zatem również DEON.pl; o wadze pracy kobiet, które stanowią siłę napędową dla Kościoła; oraz o murze, który zabija nasze siostry i braci tysiące kilometrów stąd.

 

Nie dawajcie sobie zamknąć uszu i ust, bo jak mówiła na niedawnym szczycie Valentina Alazraki do biskupów z całego świata zgromadzonych w Watykanie:

 

"Jeżeli nie zdecydujecie się, aby w sposób radykalny być po stronie dzieci, matek, rodzin, społeczeństwa obywatelskiego, to możecie się nas słusznie obawiać, ponieważ my, dziennikarze, którzy chcemy wspólnego dobra, będziemy wtedy waszymi najgorszymi wrogami"

 

"Which side are you on?" śpiewał Billy Bragg i my wiemy, że stoimy po stronie pokrzywdzonych. Oni są Kościołem, a my chcemy jego dobra. Ono nie przyjdzie inaczej, niż przez rachunek sumienia, spowiedź, pokutę i zadośćuczynienie.

 

Karol Kleczka - redaktor DEON.pl, doktorant filozofii na UJ, współpracuje z Magazynem Kontakt. Prowadzi bloga Notes publiczny.