Czy uczucia mogą być grzechem?

Tomasz Gaj OP i Magdalena Pajkowska
data21.07.2017 14:18

(fot. shutterstock.com)

Grzech zaczyna się wtedy, gdy świadomie działamy pod wpływem jakiegoś uczucia, krzywdząc siebie lub innych.

 

Magdalena Pajkowska: Co jest ważniejsze - uczucia czy myślenie?

 

Tomasz Gaj OP: Serce czy rozum? Nie ma tu alternatywy - jest współpraca. Małżeństwo, a nie wojna.

 

Jak mają się uczucia do woli i rozumu?

 

Rozum i wola nie są po to, żeby panowały nad uczuciami. Mają one co prawda nad nimi władzę - nie jest to jednak władza dyktatorska, tylko dyplomatyczna. Skoro Bóg dał nam rozum, wolę i uczucia - to dał po to, żeby działały w harmonii. Nie w walce. Im bardziej ktoś stara się kontrolować swoje uczucia siłą woli, tym bardziej one wyskakują, jak diabeł z pudełka, gdyż zepchnięte wracają inną drogą. Osoby, które dążą do nadmiernej poprawności, bywają zwykle zamknięte, spięte i drażliwe. Rozumne traktowanie smutku, lęku, złości i innych uczuć nie polega na ich eliminowaniu. Polega raczej na akceptacji ich działania zgodnie z tym, do czego zostały stworzone. Święty Tomasz z Akwinu miał bardzo optymistyczne podejście do uczuć. Widział w nich pozytywną siłę. Uważał, że mają one naturalną zdolność współpracy z rozumem i wolą. Uczucia i emocje to nie krnąbrne dzieci, które rozum i wola niczym surowi rodzice mają

poddawać żelaznej dyscyplinie. Rozum, wola i uczucia to raczej rodzina, w której wszystkim zależy na zgodzie i dobrych relacjach. Zaufaj emocjom, ale używaj głowy i woli.

 

Czym jest spokój? Czy to brak emocji, czy ich opanowanie?

 

Pokój rodzi się z przyjęcia, a nie z walki. Uczucia i emocje łatwiej się poddają naszej woli i rozumowi, gdy najpierw uznamy je za "nasze". Harmonia uczuciowa to nie spokojny błogostan i brak emocji, ale adekwatne reagowanie na to, co przynosi życie. Jeśli mamy z czymś walczyć, to nie z emocjami, ale z usztywnionymi mechanizmami obronnymi. To one, a nie uczucia są przyczyną naszych problemów.

 

Czy uczucia mogą być grzechem?

 

Uczucia nigdy nie są grzechem! Katechizm Kościoła katolickiego mówi wyraźnie, że uczucia nie są ani dobre, ani złe. Grzech zaczyna się wtedy, gdy świadomie działamy pod wpływem jakiegoś uczucia, krzywdząc siebie lub innych. Choć wśród siedmiu grzechów głównych jest złość i zazdrość, to nie chodzi tu o uczucia, tylko o to, co z nimi robimy. Jeśli nasza złość przeradza się w agresję, a zazdrość w zawiść - wówczas stają się grzechem. Poza tym uczucie gniewu ma swoje miejsce w naszym życiu moralnym. Wiele cnót potrzebuje złości. Przecież sprawiedliwy człowiek oburza się na niesprawiedliwość, uczciwy nie znosi kłamstwa. Odważny potrzebuje energii gniewu, żeby znieść, przyjąć i przejść lęk.

 

Czym jest dojrzałość emocjonalna?

 

Najprościej - to umiejętność kochania i bycia kochanym. Jeśli nasze emocje działają dojrzale, to potrafimy budować dobre i trwałe relacje z innymi. Dawniej mówiło się, że dojrzałym emocjonalnie jest człowiek opanowany, który nie działa pod wpływem uczuć. Dziś wpadamy w drugą skrajność, myśląc, że dojrzałość polega na wyrażaniu wszystkich uczuć bez względu na okoliczności. Często słyszę, że nie można tłumić emocji, bo to szkodzi zdrowiu. Dojrzałość emocjonalna leży pomiędzy tymi skrajnościami.

 

Jak do niej dążyć?

 

Dostrzegaj wszystkie uczucia. Nie ignoruj żadnego z nich. One nigdy nie są dla ciebie zagrożeniem.

 

Nawet te nieprzyjemne?

 

Szczególnie one mówią o nas więcej, niż myślimy. Dojrzały człowiek potrafi przyjąć także przykre uczucia. Należy doceniać wszystkie emocje. Nazwać je, nie oceniać, ale starać się zrozumieć ich przesłanie.

 

To emocje mają dla nas jakiś komunikat?

 

Są jak termometr. Zawsze mówią coś ważnego albo o świecie, albo o nas samych. Jeśli ktoś mnie uderzy, to gniew mówi mi: "Broń się!". Jeśli jednak wściekam się za każdym razem, gdy ktoś krzywo na mnie spojrzy, to moja złość nie tyle mówi mi o świecie zewnętrznym, ile o mnie samym. Krzywe spojrzenie dotknęło we mnie czegoś, o czym nie wiedziałem. Lubię pouczającą historyjkę św. Doroteusza z Gazy: A zdarza się, że komuś się wydaje, że trwa w spokoju i skupieniu, ale gdy mu brat powie przykre słowo, oburza się i uważa, że się w tej sytuacji uniósł słusznie. Twierdzi: "Gdyby to on nie przyszedł, nie odezwał się i nie zdenerwował mnie, nie musiałbym zgrzeszyć". A to jest błąd i kpiny. Czyż ten, kto się do niego odezwał, zasiał w nim namiętność? On ujawnił namiętność, która już w nim była, żeby z nią, jeśli zechce, walczył.

 

Po co mi ta wiedza?

 

Tylko wtedy możesz mądrze i współmiernie zareagować. Obronisz się, gdy ktoś cię bije, ale nie zaczniesz atakować albo uciekać, gdy ktoś na ciebie krzywo spojrzy. Ważne jest też, żeby odróżniać odczuwanie od reagowania. Mamy prawo przeżywać wszystkie uczucia, lecz nie pod wpływem wszystkich musimy działać. Jeśli podejmujemy działanie, róbmy to tak, żeby nie krzywdzić innych. Jeśli jestem wściekły na kogoś, dojrzałym podejściem będzie powiedzenie mu, że jestem wściekły i o co jestem wciekły. A niedojrzałym działaniem będzie to, jeśli wyleję mu wiadro pomyj na głowę albo go uderzę czy zwymyślam. Dojrzałość emocjonalna polega nie tylko na dobrym kontakcie z własnymi uczuciami, ale również na umiejętności zauważania, rozpoznawania i reagowania na emocje innych.

 

Co oznacza pamięć uczuć?

 

Czym innym jest pamięć o uczuciach i emocjach, a czym innym pamięć emocjonalna. Dzięki tej pierwszej pamiętamy wydarzenia, sytuacje, ludzi oraz towarzyszące im uczucia i emocje. To wspomnienia, o których możemy opowiadać, ale niekoniecznie musimy czuć to samo, co wtedy. Kilka lat temu złapaliśmy w klasztorze złodzieja, który ukradł pieniądze. Zadzwoniliśmy po policję. W międzyczasie złodziej wyciągnął zza pazuchy gotówkę i odłożył ją na stół. Po przyjeździe policji wszystkiego się wyparł. Pamiętam to wydarzenie doskonale. Przypominam sobie, że byłem wtedy wściekły, ale tamta złość już dziś mi nie towarzyszy. Nawet w momencie opowiadania tej historii. To przykład pamięci o emocjach.

 

Czy wobec tego pamięci emocjonalnej towarzyszy żywe przeżywanie dawnych emocji?

 

Tak, pamięć emocjonalna to przeżywanie tu i teraz tej emocji, którą przeżyłem kiedyś. Gdy się rodzimy, posługujemy się tylko emocjami. Nie mamy słów, myśli, symboli. Wszystkie emocje zapamiętujemy wtedy nie w formie słów, ale w formie doświadczenia. Jeśli jakiś element wydarzenia, w którym bierzemy obecnie udział, wydaje się podobny do wydarzenia, które zapisane jest w naszej pamięci emocjonalnej jako niebezpieczne, to reagujemy na obecne wydarzenie, wyzwalając uczucia i zachowania, które towarzyszyły zapamiętanej sytuacji. Emocje są po to, abyśmy mogli szybko, a więc bez myślenia, odebrać rzeczywistość i natychmiast zareagować. Nasz organizm nieustannie weryfikuje bodźce, korzystając z pamięci emocjonalnej. Oczywiście dotyczy to reakcji bardzo prostych: przyjemne - nieprzyjemne, zagrażające - bezpieczne. Tłumaczy to, dlaczego niejednokrotnie nasze reakcje emocjonalne są nieproporcjonalne. Pasują one bardziej do wydarzeń przeszłych, a pamięć emocjonalna uruchamia je w podobnych sytuacjach.

 

 

Tomasz Gaj OP - od sierpnia 1995 roku podąża drogą św. Dominika. W zakonie zajmuje się formacją - był wychowawcą studentów, magistrem nowicjatu. Obecnie jest promotorem formacji stałej, czyli dba o rozwój starszych braci. Skończył psychologię i pracuje jako psychoterapeuta. Organizuje warsztaty i prowadzi wykłady z psychologii i duchowości. Lubi słuchać i obserwować ptaki.

 

Magdalena Pajkowska - od sierpnia 1995 roku żona, matka trzech synów. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, polonistka, dziennikarka, lektorka i tłumaczka języka włoskiego. Znalazła własny klucz do nauczania Jana Pawła II i według niego wydała serię czterech książek: Piękna jesteś przyjaciółko moja… - słowa o kobietach, Mój miły jest mój, a ja jestem jego… - dokumenty o rodzinie, Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy! - przemówienia do młodzieży, Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości - teksty o miłosierdziu. Za dwie ostatnie otrzymała wyróżnienie Stowarzyszenia Wydawców Katolickich Feniks 2017.

 

Nota o książce:

 

Tomasz Gaj OP i Magdalena Pajkowska w swojej książce o tajemniczo brzmiącym tytule Sankofa, niepostrzeżenie wciągają czytelnika w rozmowę o… życiu. Skomplikowany świat "ja", uczucia, powołanie, miłość, poczucie winy, komunikacja, konflikt, duchowość i psychoterapia to kolejne punkty na mapie wędrówki, do której zapraszają autorzy.

 

 

 

 

Autorzy: Tomasz Gaj OP i Magdalena Pajkowska

Tytuł: Sankofa. Nie zmarnuj życia

Wydawca: Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze

Rok wydania: 2017