Zagadkę pierwszych kościołów odkryli... archeologowie

Misyjne drogi Kinga Puchała
data23.01.2019 07:00

(fot. Enrique Duprat / cathopic)

Tak właśnie modlili się i budowali swoje wspólnoty pierwsi chrześcijanie. Poznaj zagadkę pierwszych kościołów.

 

Św. Hieronim (+ ok. 420) komentuje prośbę o gościnę skierowaną do Kolosanina Filemona przez św. Pawła (Flm 1, 22), który miał nadzieję, że zostanie uwolniony z więzienia w Rzymie i przybędzie jeszcze raz do Kolosan: "Nie chodziło o przygotowanie gościny Pawłowi jako prywatnej osobie, lecz apostołowi. Ponieważ przybywał do nowego miasta, by przepowiadać Ukrzyżowanego i rozszerzać jeszcze nie słyszaną naukę, przeto ze względu na oczekiwany napływ ludzi należało dysponować odpowiednio dużym i łatwo dostępnym domem dla wszystkich. Winien on być dostatecznie przestronny, a także położony z dala od teatrów czy innych cieszących się złą opinią lokali rozrywkowych" (PL 26, 616b).

 

Komentator czyni aluzję do mieszkania św. Pawła w Rzymie (Dz 28, 30n.), które jego zdaniem odpowiadało powyższym wymogom.


Kościół-dom

 

Dzisiaj uczeni mówią o domowej strukturze pierwotnego Kościoła, tzw. "oikos-ekklesía", składającego się ze wspólnot chrześcijańskich, których rdzeniem była konkretna rodzina.

 

Paweł w listach powtarza wielokrotnie słowo "oikos" (dom), co wydaje się być aluzją do domowego charakteru pierwszych wspólnot. "Oikos" skłaniał do gościnności i przynosił poczucie duchowej wspólnoty. Struktura pierwotnego chrześcijaństwa uformowanego we wspólnoty domowe dobrze służyła integracji wewnętrznej jej członków, kształtowaniu się ducha braterstwa. Przełożony wspólnoty chrześcijańskiej, sprawując swoją funkcję, miał pewien wzór kulturowy, mianowicie ojca rodziny ("pater familias"). W analogicznym sensie mógł rozumieć siebie we wspólnocie kościelnej jako opiekuna, także w sensie społecznym, materialnym, wszystkich wiernych.


Kościoły tytularne


W późnostarożytnym Rzymie wyłoniły się z owych wspólnot jednostki kościelne odpowiadające późniejszym parafiom, z własnym miejscem zgromadzeń, duchowieństwem, chrzcielnicą, cmentarzem.

 

Nazywano je "títuli", czyli "tytularnymi" (títulus - tytuł).

 

Spośród starożytnych "títuli" być może 9 nosi imiona osób z okresu I-II w. W późniejszych źródłach wymienia się 25 takich "títuli" i, co ciekawe, większość z nich po dziś dzień zachowała swoje wezwania.

 

Nie przetrwały wiarygodne źródła dotyczące samych ich początków. Relacje na temat powstania "títuli" pochodzą z późniejszego okresu i mają charakter legendarny. Legendarny przekaz może jednak zawierać ziarno prawdy i pomóc przynajmniej w lokalizacji owych kościołów.

 

Nazwa "títulus" pochodzi z czasów przed Konstantynem Wielkim (+ 337). Nawiązuje do napisu znajdującego się nad wejściem do domu czy mieszkania, w którym odbywało się zgromadzenie wspólnoty. Rzymianie umieszczali taki napis, wskazując właściciela danej posiadłości. W przypadku domu goszczącego chrześcijan napis wskazywał na jego gospodarza. Pierwotne inskrypcje na takich chrześcijańskich domach nie zawierały imion świętych, ale po prostu właścicieli domów.

 

Na przykład Tigrida, Byzas, Equitius wyrażały imiona pierwotnych właścicieli posiadłości. Tak było nie tylko w Rzymie. Dopiero później imiona nieznanych osób zostały zamienione na znanych świętych, np. Byzas na św. Jana i Pawła Apostoła.


"Títulus" Praksedy i Pudencjany


Z "titulus Praxedis et Pudentianae" wiąże się cała historia rodziny, którą poznajemy z legendarnych akt męczeńskich. Rzymski senator Pudens miał gościć w swoim domu apostołów Piotra i Pawła.

 

Owocem małżeństwa Pudensa i Sabinelli były św. Prakseda i św. Pudencjana. Siostry sprzedały majątek, aby opiekować się ubogimi i troszczyć się o groby męczenników. Prakseda często przyjmowała w domu chrześcijan na sprawowanie Eucharystii. Jej dom stał się miejscem kultu. Również Pudencjana przyjmowała chrześcijan, w podobnym celu, w domu odziedziczonym po swoim ojcu. "Títulus Pudentianae" miał poświęcić biskup Rzymu Pius I (140-155 r.).

 

Z kolei "titulus s. Caeciliae wiąże się ze znaną męczennicą św. Cecylią, z drugiej połowy II w. Przed śmiercią męczeńską miała ofiarować swój dom gminie chrześcijańskiej. Jej dom został poświęcony przez biskupa Urbana i przeznaczony na świątynię.

 

Sakralna adaptacja domów


Badania archeologiczne ujawniły istnienie pomieszczeń domowych, które zostały odpowiednio zaadaptowane na cele kultu i, jak można sądzić, wyłączone z codziennego użytku.

 

To już krok w kierunku kościoła jako osobnego budynku sakralnego.

 

Poza rzymskimi kościołami tytularnymi taką ewolucję przeszły m.in. sala Ostatniej Wieczerzy w Jerozolimie, grota Zwiastowania w Nazarecie, dom Piotra w Kafarnaum, kościoły-domy w Qirk-Bize i Dura-Europos w Syrii. Najlepiej zachowany kościół-dom znajduje się w Dura Europos, odkryty w 1932 r. To obszerny dom prywatny, który po nielicznych przeróbkach został zaadaptowany do nowego zadania. Prywatne domy w różny sposób służyły zebraniom chrześcijan.


Na zgromadzenia nadawało się najlepiej "triclinium", czyli pokój gościnny. Było to centralne pomieszczenie w rzymskiej willi, a więc w okazalszym domu, w którym normalnie znajdował się stół, otoczony z trzech stron sofami.

 

Bogaty dom rzymski miał nawet dwa "triclinia": zimowe i letnie. Istniały na ogół dwie możliwości adaptacji chrześcijańskiej domu: albo "triclinium" domu nie wymagało przeróbek architektonicznych, albo poszczególne pomieszczenia czy cały dom mógł zostać oddany na miejsce zebrań religijnych po pewnych przeróbkach. Przy większej frekwencji wiernych, poza "triclinium" oddawano do dyspozycji "atrium", a więc przedsionek prowadzący do głównego pomieszczenia.

 

Pierwsza ewangelizacja opiera się na rodzinie. Na misjach bardzo często rodzina jako taka decyduje o przystąpieniu do wspólnoty Kościoła wszystkich swoich członków - np. w Czechach, na Madagaskarze czy w innych krajach. W rodzinie wiara znajduje też najlepsze warunki do rozwoju. Tak było i w pierwszych wiekach. 


Kinga Puchała - doktor misjologii, sekretarz Olimpiady Znajomości Afryki