Groźna sytuacja na stoku narciarskim. Ale taka postawa ludzi budzi wielki szacunek

CNN / ml
data10.03.2019 08:00

(fot. YouTube.com)

Ośmiolatek o mały włos nie uległ poważnemu wypadkowi. Na szczęście znaleźli się tacy, którzy zadziałali odpowiednio szubko.

 

Na kanadyjskim stoku narciarskim Grouse Mountain w Vancouver doszło do groźnie wyglądającej sytuacji. Ośmioletni chłopiec zsunął się z wyciągu narciarskiego i w ostatniej chwili złapany za ręce przez ojca, zawisł kilka metrów nad ziemią.

 

 

Kiedy całą sytuację zauważyli inni na stoku, postanowili działać. Wśród nich był czternastoletni James McDonald. "Chłopiec panikował, próbował się podciągnąć" - przyznał w rozmowie z dziennikarzami. Nastolatek wpadł na pomysł wykorzystania siatki, którymi otacza się stok, jako zabezpieczenia przed potencjalnym upadkiem młodego narciarza z kilku metrów. McDonald nie był sam, szybko dołączyli do niego kolejni narciarze.

 

 

W czasie kiedy siatka była przygotowywana, "ratownicy" uspokajali chłopca i kazali mu odpiąć narty, co miało zminimalizować ryzyko związane z planowanym upadkiem.

 

Po wielu chwilach napięć i nerwów ośmiolatek bezpiecznie wylądował na siatce. Julia Grant, rzeczniczka prasowa Grouse Mountain, młody narciarz trafił do szpitala, gdzie stwierdzono, że nie posiada żadnych obrażeń. Poinformowała również, że wszelkie okoliczności związane z wypadkiem zostaną zbadane. "Bezpieczeństwo jest naszym najwyższym priorytetem i będziemy podejmować odpowiednie działania w oparciu o wyniki dochodzenia" - poinformowała.

 

 

Zarządzający stokiem nie zapomnieli o szybkiej reakcji młodych bohaterów. Otrzymali podziękowania oraz darmowe karnety wejścia na stok.