Prawdopodobnie najstarszy trener w Polsce. Zdrowia mógłby mu pozazdrościć niejeden młodzian

"Przegląd Sportowy" / kk
data13.04.2019 08:00

(fot. Nik Shuliahin / Unsplash)

Pan Jan Słaby jest tylko z nazwiska. Ma 91 lat, ale nadal pracuje jako trener, co czyni go prawdopodobnie najstarszym działaczem sportowym w Polsce.

 

Urodził się we Lwowie w 1928 roku, dziś mieszka w niewiele starszym domu na wrocławskim Kozanowie. Chętnie rozmawia z dziennikarzami o ile nie przeszkadzają mu w treningu. Wtedy zaprasza ich do siebie.

 

"Mieszkanie pachnie historią: na ścianach fotografie dawnego Lwowa, na kumódce lśnią pamiątkowe medale i odznaczenia. Nie tylko za wieloletnią działalność sportową, którą Jan Słaby jako trener bramkarzy Parasola nadal kontynuuje, ale także za działalność w AK" - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".

 

Jego biografia nadaje się na film. Wojna i działalność w AK-owskim podziemiu, ukrywanie broni i sfałszowanych dokumentów przed Niemcami. Po wojnie aresztowanie przez Rosjan, a wszystko, gdy miał jeszcze "naście" lat. Z całą rodziną przesiedlono go do Wrocławia. Nie było łatwo, bo w pobliżu mieszkania stacjonowali czerwonoarmiści, którzy grabili okolicę. Jan miał ze sobą pistolet, którym skutecznie odstraszył sekretarza partyjnego dobierającego się do jednej z kobiet. Z czasem znalazł pracę jako poborca podatkowy.

 

Znany piłkarz: zmieniły mnie rekolekcje ignacjańskie >>

 

"Nigdy się nie kłóciłem z ludźmi, którzy zalegają z podatkami. Miał do zapłacenia 20 tysięcy, to pytałem: «Masz pan 500? Dawaj, przynajmniej coś będzie uregulowane». W innym sklepie mówili: «Siadaj pan, zjedz lody». Ale raz frajer z siekierą się porwał na mnie gdzieś na Krzykach. A przecież nie groziłem… - wspomina w rozmowie z Michałem Guzem z "Przeglądu Sportowego".

 

Od niemal 70 lat prowadzi karierę sportową. W tym czasie był już związany nie tylko z kilkoma klubami. Zajmował się nie tylko piłką nożną, lecz również hokejem na lodzie - w obu dyscyplinach grał na bramce. Niekiedy jego pasja prowadziła do zarywania nocy, a rano musiał chodzić do pracy zarobkowej. Od ćwierć wieku wiernie trenuje Parasol Wrocław, gdzie pracuje jako kierownik drużyny seniorów i prowadzi trening bramkarzy.

 

"Jan Słaby jest niesamowicie uczciwy. Darzę go taką estymą, że choć sam go znam od ponad 40 lat, nie mówię do niego inaczej niż na «pan». W inny sposób nie wypada" - opisuje prezes Parasola.

 

Pan Jan pracuje tam niemal wolontaryjnie, bo obecnie otrzymuje minimalne wynagrodzenie, ale sam mówi, że nie robi tego dla pieniędzy, tylko dlatego, że czuje się potrzebny.