Codziennie przytula chore niemowlaki. "Nie mam dzieci, ale czuję, że otaczają mnie anioły"

youtube.com / toteraz.pl / jp
data04.05.2019 08:00

(fot. youtube.com)

Nazywa siebie "przytulaczem". Zaznacza, że nie sprawdza temperatury, nie pobiera krwi, ale na oddziale intensywnej opieki zajmuje się dawaniem miłości.

 

Kiedy wychodzi na oddział "podrywają jej się uszy". Najpierw nasłuchuje płaczu, zwłaszcza jeśli nikogo tam nie ma, a dzieci są rozdrażnione. Wtedy przychodzi na pomoc.

 

>> Ośrodek poszukiwał wolontariuszy do przytulania. Odpowiedzieli... celebryci

 

"Nazywam się Joan Hart i jestem <<przytulaczem>>. To tacy ludzie, którzy przytulają niemowlęta z prawdziwą miłością. Nie sprawdzamy temperatury, nie pobieramy krwi, jesteśmy po prostu chodzącą miłością".

 

Joan zawsze była wolontariuszką, opiekowała się dziećmi, wiele razy była matką chrzestną. Podkreśla, że z nimi rozmawia, ale nie w dziecinny sposób. Mówi im miłe rzeczy. Chłopcom, że są przystojni, a dziewczynkom, że są słodkie. Śpiewa im.

 

Oddział intensywnej opieki dla noworodków wydaje się radosny i pełen światła, ale, jak przyznaje Joan, "jest też trochę straszny", ponieważ cierpią. Często rodzice pracują albo muszą się zająć resztą dzieci w domu i nie mogą być caly czas w szpitalu.