Trzy mądre historie, które pomagają w sytuacjach "bez wyjścia"

Norbert Lechleitner
data05.05.2019 08:00

(fot. depositphotos.com)

Często wydaje nam się, że pewne sytuacje nas przerastają, a od naszej dyspozycyjności i poświęcenia zależy wszystko. Czy tak jest na pewno? Poznaj trzy krótkie opowieści, których morał może przynieść ulgę w trudnych momentach.


Względność rzeczy


Chmury pociemniały, a w oddali przeszyła niebo pierwsza błyskawica. Na wznak, z wyciągniętymi sztywno ku niebu nóżkami, leżał kos. Zbliżył się do niego zaciekawiony tym zając i spytał ze zdziwieniem, cóż takiego robi.


- Podpieram niebo, aby na mnie nie spadło - stękał, drżąc z wysiłku, kos.


- Chcesz na swoich cienkich nóżkach utrzymać niebo? To przecież niemożliwe - dziwił się zając.


- Zmykaj stąd, bo nic z tego nie rozumiesz - zipał kos. - Każdy ma swoje własne niebo!


Wtem wiatr zerwał z pobliskiej lipy liść, który spadł na ziemię obok kosa. Ten zwiastun końca świata tak bardzo go przestraszył, że jednym zwinnym ruchem przekręcił się o sto osiemdziesiąt stopni i czym prędzej odfrunął. Niebo pozostało jednak na swoim miejscu.

 

***

 

Po co są oczy?


Pewna kobieta była urodzoną beksą - nieprzerwanie zanosiła się płaczem. Przez całe życie wprost rozpływała się we łzach. Płakała tak długo i tak dużo, że jej oczy były całe czerwone od łez, a spojówki męczył stan zapalny, co sprawiało, że płakała jeszcze więcej. Sprowadzono lekarza.


- Kobieto, będę ci mógł pomóc tylko wówczas, gdy mi coś obiecasz - powiedział lekarz.


- Co takiego? - łkała kobieta.


- Że przestaniesz wreszcie płakać! W przeciwnym razie nie będę w stanie uratować twoich oczu!


- Ale - odrzekła kobieta, szlochając - do czego właściwie są oczy, jeśli nie do płaczu?

 

***


Zawodność wzroku


Zmęczony i wyczerpany wędrowiec kroczył noga za nogą. Dawno już zapadła noc, a do schroniska było jeszcze bardzo daleko.


Nagle zatańczyło przed jego oczyma światełko i kiedy tak migotało w żwawych esach-floresach, to unosząc się, to znów opadając, rozpoznał w nim robaczka świętojańskiego, który mu przyświecał. Wówczas zrobiło mu się raźniej na sercu i zapytał:


- Powiedz mi, robaczku świętojański, dlaczego świecisz jedynie w ciemnościach?


- Wy, ludzie, widzicie nas tylko, gdy otaczają was ciemności. Ale my świecimy zawsze. W świetle nas nie dostrzegacie. Nie możemy mierzyć się ze słońcem.

 

Chcesz przeczytać więcej historii? Wszystkie opowiadania pochodzą z książki Norberta Lechleitnera "Witaminy dla duszy".