Rusza "Zupa w Kato" - przyjdź i pomóż potrzebującym

info. pras.
data06.11.2017 12:37

(fot. fanpage Zupa na Plantach na FB)

Zupa to dla nas próba wyjścia do człowieka, szczególnie tego na ulicy. Chodzi nie tylko o nakarmienie głodnych, ale przede wszystkim o przestrzeń spotkania - mówi Marta Pałasz, jedna z organizatorek "Zupy w Kato".

 
Już 7 listopada w Katowicach pierwsza zupa w ramach tej akcji trafi do osób, które mogą jej potrzebować. Do wspólnego gotowania zaproszeni są wszyscy, którzy chcą pomagać innym.
 
- Chcemy, żeby to było spotkanie na ulicy, bez robienia podziałów. Zapraszamy wszystkich chętnych z pomysłami, chętnych do gotowania zupy i tych, którzy będą z nią chcieli wyjść na miasto - mówi Marta Pałasz ze Wspólnoty Dobrego Pasterza, jedna z organizatorek "Zupy w Kato".
 
We wtorek 7 listopada od 16.00 w Klubie Wysoki Zamek w Katowicach (ul. Gliwicka 96a) będzie można ugotować zupę i podzielić się nią z innymi na ulicach Katowic. Będzie to pierwsze takie gotowanie w Katowicach, podczas spotkania ma zostać ustalony stały dzień tygodnia, w którym zupa będzie regularnie trafiała do potrzebujących. Można pojawić się 7 listopada w Wysokim Zamku, by pomóc gotować, mile widziane są także warzywa na zupę i termos, do którego trafi, by następnie na ulicy została rozlana do jednorazowych miseczek.
 
(fot.  fanpage Zupa na Plantach na FB) 
 
Inspiracją dla organizatorów "Zupy w Kato" jest "Zupa na Plantach". Zapoczątkowana w listopadzie 2016 "Zupa" działa prężnie w Krakowie i rozlewa się na kolejne miasta jak Sopot, Rzeszów czy Poznań. Jej idea jest prosta. To zaspokajanie głodu, nie tylko tego, który można uciszyć zawartością talerza.
 
- Ta zupa to tak naprawdę narzędzie do budowania relacji. Nie chcemy anonimowego spotkania, ale z konkretnym człowiekiem i jego problemami, starać się go zrozumieć. Jeśli on poczuje się bezpieczny i szanowany, to rodzi się szansa, że między nami wydarzy się coś dobrego. Bez prawdziwej relacji nie będziemy w stanie realnie pomóc - powiedział Piotr Żyłka, jeden z pomysłodawców "Zupy na Plantach", redaktor naczelny portalu DEON,.
 
Od roku tydzień w tydzień powstaje zupa, która na różne sposoby pomaga bezdomnym na krakowskich Plantach, a także tym, którzy ją gotują. Jej podstawowymi składnikami są wzajemny szacunek i zaufanie. Organizatorzy "Zupy na Plantach" podkreślają, że regularne spotkania przy zupie pozwalają stopniowo zmieniać życie innych na lepsze.
 
- Jestem szczęśliwy, że jestem z tymi ludźmi. Widzę, że kiedy daję im trochę mojego czasu, to w nich zaczyna się dziać coś dobrego. Nic piękniejszego spotkać człowieka nie może. To są czasem bardzo powolne i trudne rzeczy, z mnóstwem upadków i zakrętów, ale naprawdę warto być z wykluczonymi, budować bardziej solidarne relacje, uczyć się wrażliwości i czułości w konkrecie - przyznał w rozmowie Żyłka.
 
(fot.  fanpage Zupa na Plantach na FB) 
 
Zalać podziały zupą
 
Krakowska "Zupa" rozwinęła się na tyle, że obecnie obejmuje także m.in. regularną pomoc medyczną. Organizatorzy akcji w Katowicach chcą zacząć od gotowania, ale są otwarci na więcej.
 
- Na razie musimy rozeznać sytuację i potrzeby ludzi, których spotkamy - zaznacza Marta Pałasz. Jej zdaniem zupa powinna zalewać podziały i budować relacje. - Od początku rozumiemy "Zupę" jako przestrzeń spotkania. Jej celem nie jest tylko nakarmienie głodnych, ale przede wszystkim samo spotkanie. Marzy mi się w Katowicach takie miejsce, czas i klimat, w którym różni ludzie będą mogli ze sobą pobyć, przełamać swój strach, ignorancję. Chciałabym też, żebyśmy zauważyli, że w pięknie rozwijających się Katowicach są ludzie, którzy zostali zepchnięci na margines życia, bo albo nie nadążyli za rzeczywistością, albo z różnych innych powodów znaleźli się na ulicy - rozwija. Razem ze Wspólnotą Dobrego Pasterza, do której należy, ma duże doświadczenie w dostrzeganiu potrzeb innych i reagowaniu na nie.
 
- Posługujemy w Katowicach już od 25 lat. Od tylu lat jesteśmy wśród ubogich, zagubionych, uzależnionych, ludzi, których życie woła o nadzieję. Zupa jest dla nas jakąś kolejną próbą wyjścia do człowieka, szczególnie tego na ulicy. Ważne jest dla mnie to, że mogą na niej pojawić się ludzie, którzy jeszcze nie byli w stanie dotrzeć do innych miejsc, by prosić o pomoc - tłumaczy Pałasz. Jak dodaje, doświadczenia "Zupy na Plantach" opisywane przez jej wolontariuszy są jej bardzo bliskie i podobne do tych, które zna z działania w ramach swojej wspólnoty. Przemawia do niej także osoba siostry Małgorzaty Chmielewskiej, która jest inspiracją dla twórców "Zupy".
 
- To dla nas autorytet, jeśli chodzi o sposób pomagania ludziom w potrzebie. Zachęca nas także fakt, że "Zup" jest już kilka, mają swoje profile społecznościowe, a to pozwala lepiej rozreklamować inicjatywę, także wśród potencjalnych wolontariuszy. Chcemy podążać podobną drogą - rozwija jedna z organizatorek katowickiej akcji. Nie ma ona zastępować innych form pomocy, ale je uzupełniać. - Bardzo ważna jest dla nas współpraca pomiędzy wszystkimi organizacjami pomocowymi w mieście i nie tylko. Wierzymy, że razem będziemy mogli pomagać najskuteczniej - podkreśla Marta Pałasz.
 
Dodatki, które obudzą z letargu
 
"Zupa w Kato" chce budować społeczność osób wyczulonych na potrzeby innych. - Jako Wspólnota Dobrego Pasterza szczególną uwagę kierujemy w stronę młodych. Będziemy próbowali dotrzeć do nich także poprzez zupę, chcielibyśmy ich zaktywizować - mówi Marta Pałasz, dodając, że w akcję może się zaangażować każdy bez względu na wiek, status materialny czy wyznanie. Jej organizatorzy chcieliby także, żeby w samym gotowaniu brały również udział osoby w potrzebie.
 
- Pojawił się pomysł, żeby pod okiem wykwalifikowanego szefa kuchni osoby zagrożone ubóstwem czy uzależnieniem mogły się nauczyć umiejętności gotowania dla "Zupy", ale też dla siebie - wyjaśnia Pałasz. Choć ma nadzieję, że akcja rozwinie się w Katowicach na wielu różnych płaszczyznach, a pomoc nie będzie dotyczyła tylko żołądka, póki co skupia się na pierwszej zupie, która powstanie 7 listopada.
 
(fot.  fanpage Zupa na Plantach na FB) 
 
- Od 16. będziemy przygotowywać ją w Wysokim Zamku, a później wyjdziemy z nią na ulicę. Prawdopodobnie przejdziemy przez Załęże aż do Placu Wolności. Nie chciałabym, żeby robić z tego akcji dla bezdomnych, nawet jeśli po części nią jest. To ma być spotkanie na ulicy, bez robienia podziałów. Chcemy spotkania ludzi "domnych" i bezdomnych, pracujących i bezrobotnych, zdrowych i chorych, wyczulenia jednych na drugich - wylicza jedna z organizatorek "Zupy w Kato".
 
Zależy jej, żeby kojarzyła się jak najlepszy talerz domowej zupy przyprawionej dodatkami, które obudzą z letargu. - Taka zupa to spotkanie z drugim człowiekiem i jego problemami, szczególnie z ubogim na ulicy, konkretna pomoc zamiast ignorancji. Dla każdego może to być pierwszy krok do wyjścia z letargu. Może zyskać także ten zapracowany i zabiegany człowiek, który spotka się z tym bez domu, zauważy go i trochę się ocknie.