To prawdopodobnie najstarsza zakonnica na świecie

CNA / br / kk
data05.12.2017 07:00

(fot. Dean Keough / shutterstock.com // twitter.com/Var_Matin)

Mając 113 lat siostra André jest jedną z najstarszych sióstr zakonnych na świecie.

 

Francuski dziennik Le Parisien niedawno odkrył, że siostra André jest jedną z najstarszych osób we Francji i prawdopodobnie najstarszą zakonnicą na świecie.

 

Jak wyznaje w rozmowie z La Croix najbardziej tęskni za tym, że w wieku 113 lat nie może już "czytać, pisać, rysować, haftować i robić na drutach". Jednak nadal wielką przyjemność sprawia jej dobra pogoda.

 

Zakonnice udają prostytutki, by ratować inne kobiety. Papież chce się z nimi spotkać >>

 

Urodziła się jako Lucille Randon 11 lutego 1904 roku w miasteczku Ales około 225 km na północny zachód od Toulon.

 

Zakonnica w wywiadzie dla magazynu La Croix przyznaje, że wychowała się w ubogiej, protestanckiej rodzinie. Jej dziadek był "bardzo surowym pastorem". Twierdzi, że z tego powodu jej rodzice przestali praktykować. Gdy ukończyła 27 lat nawróciła się na katolicyzm.

 

"Stopniowo robiłam postępy podążając za katolicką wiarą" - powiedziała.

 

 

Jako młoda dziewczyna pracowała jako nauczycielka i guwernantka dla różnych rodzin, między innymi Peugeotów, właścicieli słynnej firmy produkującej samochody.

 

W wieku 40 lat dołączyła do Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo i przybrała imię André na cześć jej brata André, który, jak mówiła, był dla niej rodzicem.

 

Zakonnice otworzyły hipsterską restaurację. Jest jeden warunek, by zjeść darmowy posiłek >>

 

Gdy wybuchła II wojna światowa, zakonnica rozpoczęła pracę w szpitalu w miasteczku Vichy w centralnej Francji, opiekując się ludźmi starszymi i dziećmi.

 

"Niektóre z nich były sierotami, inne znalazły się tam choć miały rodziców, ale oni nie byli w stanie ich karmić" - wspomina. Opiekowała się dziećmi w tym szpitalu przez blisko 30 lat. Mówi, że niektóre z nich odwiedziły ją po dłuższym czasie i wciąż to robią.

 

W 2009 roku zakonnica przeniosła się do domu spokojnej starości Sainte-Catherine-Laboure w Toulon.

 

"Gdy miałam 70 lat zmarli moi bracia. Pomyślałam wtedy, że wkrótce moja kolej" - powiedziała. Minęło jednak kilka dekad, trwa w niezłym zdrowiu i jest wdzięczna za wszystkie błogosławieństwa, którymi Bóg ją obdarzał.

 

"Miłosierny Pan dobrze mnie prowadził" - przyznaje.