To czyni "Grę o tron" niezwykłą produkcją

PAP / pz
data15.05.2013 14:53

(fot. PAP/Tomasz Gzell)

Akcję trzeciego sezonu serialu "Gra o tron" telewidzowie w Polsce mogą śledzić od kwietnia. Podczas środowego spotkania z dziennikarzami w Warszawie, aktorzy Maisie Williams i Liam Cunningham, opowiadali o pracy nad kolejnym sezonem serialu.

 

"Scenariusz trzeciego sezonu 'Gry o tron' czytałem z otwartymi ustami. Wydał mi się niesamowity" - powiedział Liam Cunningham, odtwórca roli Davosa Seawortha, podczas środowej konferencji prasowej w Warszawie.

 

"W serialu jest bardzo wiele postaci, więc trudno jest mi skupić się na wszystkich wątkach. Bohaterowie są niejednoznaczni; mnóstwo osób mówiło mi, że z początku serialu nie lubili jakiejś postaci, którą dziś darzą sympatią. Trudno przewidzieć, co się stanie, jak potoczą się losy gry o władzę, kto w niej wygra. To czyni 'Grę o tron' niezwykłą produkcją, dojrzałym serialem dla dojrzałych ludzi" - dodał aktor.

 

"Zazwyczaj staram się nie czytać całego scenariusza; koncentruję się jedynie na mojej roli. Dzięki temu, mogę później ze zdumieniem śledzić losy bohaterów. Wszystko jest dla mnie zaskoczeniem, czuję się nie tylko jak aktorka, ale także jak widz i fan serialu. Gdy serial się skończy, z przyjemnością usiądę i w spokoju przeczytam całą sagę. Dowiem się wtedy, co naprawdę stało się z moją bohaterką" - dodała Maisie Williams. Aktorka, grająca w serialu Aryę Stark, nawiązała w ten sposób do rozbieżności między scenariuszem a jego pierwowzorem - powieści sagi "Pieśń lodu i ognia", amerykańskiego pisarza George'a R. R. Martina, jednego z najpopularniejszych twórców fantastyki.

 

Akcja serialu toczy się w Siedmiu Królestwach, państwie zajmującym kontynent Westeros. Po obaleniu "Szalonego Króla" Aerysa II Targaryena, przedstawiciele różnych rodów ubiegają się o pierwszeństwo do tronu. Serial podejmuje tematy hierarchii społecznej, religii, wojny domowej, zbrodni i kary.

 

"Bardzo podoba mi się, że serial nie jest przewidywalny także w materii obyczajowej. Gdy jeden z bohaterów ratuje Aryę, w nagrodę odcina mu się dłoń. Za czynienie dobra, spotkała go surowa kara. Nie ma dobrego gościa, który przechodzi konflikt wewnętrzny, przezwycięża samego siebie i żyje długo i szczęśliwie u boku dobrej dziewczyny" - ocenił Cunningham.

 

W Warszawie aktorzy opowiadali o szczegółach pracy nad rolą a także o dodatkowych wymaganiach, jakie stawiał przed nimi scenariusz. "Praca bywa bardzo obciążająca fizycznie. Moja bohaterka uprawia szermierkę i jeździ konno; musiałam do tego troszkę poćwiczyć. Szczególnie w pierwszym sezonie miałam dużo pracy i treningów jeździeckich. A potem okazało się, że większość tych scen usunięto w produkcji!" - opowiadała Williams.

 

Aktorzy wypowiedzieli się także o naturze świata, przedstawionego w powieściach Martina. "Nigdy w życiu nie chciałbym żyć w takim świecie. Zdecydowanie wolę rano napić się spokojnie cappuccino, bez strachu, że zostanie mi odcięta głowa. Paranoja, zazdrość, obsesja, władza to tematy serialu. Wydaje mi się, że w pewien sposób oddaje to rzeczywistą sytuację ludzi na szczytach władzy, zwłaszcza politycznej. Nie wiem, jak można chcieć zostać politykiem. Nie mam najmniejszej ochoty na władzę nad kimś innym, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś, czyhający na twój najmniejszy błąd. To straszny sposób życia" - ocenił irlandzki aktor.

 

Na pytanie o to, kto powinien wygrać w grze o władzę, Williams nie ukrywała niezdecydowania: "Za każdym razem, gdy ktoś zadaje mi to pytanie odpowiadam inaczej. Później jest mi to wypominane, przy kolejnych wywiadach. Ale prawda jest taka, że wciąż zmieniam zdanie, tym bardziej, że zmienia się sytuacja i działania serialowych bohaterów" - powiedziała.

 

Trzeci sezon "Gry o tron" oglądać można od 1 kwietnia na antenie kanału HBO.