Mocny wpis ojca na temat billboardu antyaborcyjnego. "Błagam Was!"

Krzysztof Skórzyński / facebook.com / kw
data06.10.2017 13:03

(fot. shutterstock.com / Krzysztof Skórzyński)

"Aborcja zabija" - taki napis towarzyszący ogromnej fotografii porozrywanego i zakrwawionego ciałka kilkutygodniowego dziecka zobaczył dziennikarz, Krzysztof Skórzyński. Zaapelował do autorów akcji.

 

(fot. Krzysztof Skórzyński)

 

Kontrowersje wywołał (nie po raz pierwszy) ogromny billboard Fundacji Pro - prawo do życia, która 5 października wywiesiła cztery billboardy (trzy w Warszawie i jeden w Krakowie), na których wyeksponowano przede wszystkim zdjęcia ciał abortowanych dzieci. 

 

Działacze Fundacji nazywają zawieszanie billboardów "działaniami prolife" oraz "głoszeniem prawdy o aborcji". Na swojej stronie otwarcie deklarują, że billboardy ma zobaczyć jak najwięcej osób i że liczą na "duży odzew".

 

Jednym z pierwszych głosów na temat wywieszonych wczoraj billboardów był wpis Krzysztofa Skórzyńskiego. Na swoim prywatnym profilu na Facebooku dziennikarz ostro skrytykował akcję. 

 

"To będzie wpis oburzonego ojca" - czytamy - "Od kilku dni, na trasie którą codziennie, co najmniej dwa razy przemierzam samochodem, mijam POTĘŻNY billboard akcji STOP aborcji. Kieruję moje pytanie do Autorów tej akcji i innych osób, które za nią odpowiadają: czy Wy upadliście na głowę? Porąbało Was moi drodzy?"

 

Jak wskazuje dziennikarz, nie chodzi tutaj o dyskusje światopoglądowe czy stosunek do usuwania ciąży, ale o to, że na krwawe billboardy patrzy codziennie tysiące dzieci. 

 

5 powodów, dla których nie jestem pro-life >>

 

"Wiem oczywiście, jaka idea stoi za tym, żeby na jednej z najbardziej ruchliwych wylotówek z Warszawy postawić ogromny plakat z porozrywanym, rozkrwawionym, rozczłonkowanym ciałkiem kilkutygodniowego dziecka" - pisze Skórzyński - "Ale błagam Was - rozpędźcie się i walnijcie głową w ścianę, potem jeszcze raz usiądźcie i zastanówcie się, co zrobiliście! Wy, którzy równolegle walczycie o to, aby separować dzieci od przemocy". 

 

Dziennikarz apeluje również do autorów akcji, by zastanowili się nad faktem, że szokując dorosłych widokiem zakrwawionych zwłok, wpływają też na wyobraźnię dzieci. "Czy przez moment zastanowiliście się, co na tym plakacie widzą kilku-, kilkunastoletnie dzieci? Jestem wstrząśnięty! Waszą bezmyślnością!"