Zbawienne zejście z drogi

Wspólnota z Taizé Wspólnota z Taizé
data09.09.2016 11:30

(fot. © Maciej Biłas / taize.fr)

Zainspirowani przykładem Mojżesza, chcemy zbliżyć się do Boga. Objawia się On w ogniu, który rozgrzewa nie niszcząc. Przemienia nasze bunty i nasze rozczarowania w twórczą energię.

 

Gdy Mojżesz pasał owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził pewnego razu owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Mojżesz widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: «Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala?» Gdy zaś Pan ujrzał, że Mojżesz podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!» On zaś odpowiedział: «Oto jestem». Rzekł mu Bóg: «Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą». Powiedział jeszcze Pan: «Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga.


Pan mówił: «Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemiężców, znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód, na miejsce Kananejczyka, Chetyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebusyty. (...) Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu».

 

(Księga Wyjścia 3,1 - 8, 10)

 


brat Éric, Taizé : Płonący krzew (Księga Wyjścia 3)
© Ateliers et Presses de Taizé 71250 TAIZÉ, France

 

Rozważanie biblijne


W czasach Mojżesza istniały wielkie nierówności społeczne i Mojżesz był wstrząśnięty wyzyskiem ludzi. Pewnego dnia, widząc Egipcjanina bijącego Hebrajczyka, zbuntował się i zabił go. Chcąc walczyć przeciwko niesprawiedliwości w społeczeństwie, szukał rozwiązania opartego na własnej sile, odpowiedział przemocą na przemoc i popełnił przestępstwo. Jego czyn nie był rozumiany ani przez Egipcjan, ani przez Hebrajczyków, więc Mojżesz ratował się ucieczką w dalekie strony. Czy uciekając od Hebrajczyków, od Egipcjan nie uciekał od siebie samego, od swych problemów, czy nie uciekał od swych ograniczeń, których nie chciał uznać?


Niepowodzenie sprawiło pewnie, że Mojżesz odłożył na bok swoje pragnienie zaangażowania na rzecz innych i zaczął szukać miejsca na osiedlenie się i spokojne życie. Ale Bóg budzi i oczyszcza pragnienie Mojżesza prowadząc go na pustynię, na miejsce samotne, gdzie musimy zmierzyć się sami z sobą i z tym, co jest w nas. Bóg uczyni go pasterzem, aby go przygotować do prowadzenia swego lud. Ukaże mu się w płonącym krzaku, który się pali, ale nie spala, i wzywa go po imieniu. Mojżesz widzi ogień, jest zadziwiony i zadaje pytania, schodzi z drogi, by zobaczyć lepiej, przybliża się.


Podobnie jak w czasach Mojżesza, również dziś istnieje wiele problemów w naszych społeczeństwach. Zgromadzeni w Taizé nie chcemy zamykać oczu na te problemy, by spędzić razem spokojny tydzień, obojętni na to, co dzieje się w świecie. Odwrotnie, staramy się spojrzeć na wyzwania naszych czasów, by nieść je w modlitwie i zastanowić się nad tym, w jaki sposób Bóg zaprasza nas, abyśmy sobie z nimi poradzili. Wiemy, że odpowiedzi nie znajdziemy tylko w naszych możliwościach i że nie znajdziemy magicznych rozwiązań. Ale zainspirowani przykładem Mojżesza, chcemy zbliżyć się do Boga. Objawia się On w ogniu, który rozgrzewa nie niszcząc. Przemienia nasze bunty i nasze rozczarowania w twórczą energię.

 

Bóg wzywa Mojżesza, aby zdjął sandały. Zaprasza nas do milczenia, byśmy nie słuchali siebie samych i naszych gotowych na wszystko odpowiedzi. Nawet odgłos naszych kroków może odciągnąć nas od słuchania Jego Słowa. Należy zestroić się z rytmem Boga, nie naszym. To wewnętrzne miejsce spotkania z Bogiem jest święte, oddzielone, inne od tego wszystkiego, co znamy. Uratujemy wtedy naszą zdolność do zachwytu i otwartości, aby usłyszeć coś całkiem nowego. Pozwólmy, by to Słowo nami potrząsnęło, by stało się dla nas wyzwaniem.


Mojżesz zakrywa swą twarz. Boże światło oświetla nam drogę, ale jest zbyt olśniewające, byśmy mogli na nie patrzeć. W tej postawie Mojżesz zrozumie, że to nie on ma rozwiązać problemy swego czasu, to sam Bóg przybędzie, by uwolnić ludzi od ucisku. Ale Bóg chce Mojżesza włączyć do swej misji i wysyła go do faraona.


Mojżesz zbacza ze swej drogi, spotyka Boga, a Bóg posyła go, by wyprowadził lud z niewoli. My także zostawiliśmy teraz na boku nasze zwykłe czynności, aby spotkać Boga i przyjąć Jego Słowo. Gdzie On nas pośle?

 

Dwa pytania do osobistej refleksji lub do wymiany myśli w małych grupach

 

  • Jaki obraz Boga przekazuje mi to biblijne opowiadanie?

 

  • Jakie są wyzwania naszych czasów, które mnie dotyczą najbardziej? Czy już próbowałem sobie z nimi radzić? W jaki sposób?

 


***

 

Rozważania biblijne z Taizé - ten tekst jest pierwszym z cyklu krótkich rozważań biblijnych, które będziemy publikować w każdą sobotę na stronach naszego portalu. Zostały one przygotowane przez braci z Taizé i wygłoszone przez nich podczas jednego z tygodniowych spotkań, które przez cały rok gromadzą w tej małej francuskiej wiosce dziesiątki tysięcy młodych ludzi ze wszystkich krajów Europy i z innych kontynentów. Dla przybywających na wzgórze Taizé wspólna modlitwa, osobista refleksja w ciszy, spotkania z braćmi Wspólnoty oraz wymiana myśli w małych grupach są okazają do pogłębiania wiary i poszukiwania sensu własnego życia. Więcej informacji znajdziesz na stronie taize.fr