Kochać w grzechu, czyli sakrament pokuty

Wojciech Jędrzejewski OP
data20.04.2012 14:53

(fot. Thomas in't Veld / flickr.com)

Dobrze przeżyta spowiedź jest cudowną lekcją jak grzeszność prześwietlić miłością. Kto dwa razy do roku formalnie korzysta z tego sakramentu, ma dużą szansę, że nie skorzysta z tej lekcji.

 

Przewrotny doradca
 

Jestem przekonany, że do każdego wierzącego człowieka zostaje wydelegowany przez Kłamcę jego posłaniec. Ma on za zadanie wytrwale powtarzać pewien rodzaj demagogicznej zachęty. Brzmi ona następująco: "Kochaj Boga, ale tylko swoją doskonałością. Jedynie w chwilach, kiedy udało ci się zwyciężyć pokusę. Wznoś ręce, aby dziękować, że nie jesteś jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy. I że zachowujesz post dwa razy w tygodniu, dajesz dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywasz"(Por: Łk 18,11). Kochaj Go wyłącznie w momentach poważnych z Nim rozmów, gdy prosisz w istotnych dla Ciebie i innych bliźnich sprawach. Nie wolno ci Go kochać w swojej ułomności i nędzy. Jakże byś mógł nawet o tym pomyśleć! Patrz Mu w oczy, gdy uwielbiasz lub prosisz - unikaj zaś Jego spojrzenia, gdy się kajasz. A najlepiej wtedy - idź się powieś"!
 

Uciekinier


Większość z nas przyznaje, że naprawdę trudno kochać Boga własną słabością, a szczególnie poważnym duchowym lub moralnym rozbiciem. Pomimo "trąb jerychońskich" objawień o Bożym miłosierdziu - świadomość grzechu zamyka nas na spotkanie z Panem. Nie umiemy z Nim wówczas rozmawiać jak z przyjacielem, jak z kimś najdroższym o tym, co nas spotkało. O tym, jak bardzo czujemy się zranieni własną zdradą lub niestałością. Jak bardzo czujemy się tym rozbici i nie umiemy sobie sami poradzić. Mimo że On woła z całą mocą miłości - chowamy się w krzakach duchowego i emocjonalnego chaosu. Niekiedy jest to brnięcie w coraz większe manowce, w coraz większe oddalenie i obcość.
 

W jednej ze swoich piosenek zatytułowanej "Uciekinier" zespól Myslowitz wprowadza nas w taki oto świat przeżyć.
 

I znów mój duch połyka lęk
Jak martwy człowiek wchłaniam śmierć
Nie widzę nic, nie słyszę nic
Tracę puls i ciało swe

 

Na drodze krzyż zatrzymał mnie
Kazał mi żyć
Pozwolił wstać, pozwolił iść
Pozwolił mi być

 

To czerwień jest kolorem krwi
Maluje krwią na ciele mym
I wbijam gwóźdź głęboko tak,
By poczuć siłę i poczuć strach

 

Dotknij mnie i powiedz mi
Pozwól mi iść
I napisz krwią na ciele mym,
Że warto żyć!


Stworzony by biec
W pogoni za swoim dniem
Przed lękiem uciec chcę,
By dalej żyć


Stworzony by biec
Nie mogę zatrzymać sie
Na zawsze zostać chcę,
By dalej żyć!

 

Spotkanie


Ukrzyżowany staje na drodze uciekiniera, aby wypisać na nim swoją krwią: "Masz żyć! Nie chcę twojej śmierci, lecz, byś się nawracał i żył!"(Ez 18,23). Pan pragnie usłyszeć nasze confessio - czyli pełne żaru wyznanie, aby porwać nas za sobą. Grzesznik może wołać jak oblubienica z Pieśni nad Pieśniami: "Pociągnij mnie, ukochany, pobiegnijmy!" (Pnp 1,4).


Spowiedź jest genialnym sposobem, jaki wymyślił Bóg, by uczyć nas wyjątkowego spotkania z Nim. Jest to miejsce zatrzymania przy Ukrzyżowanym, nieprzerwanie spragnionym mojego życia. Spowiedź uczy, jak kochać Boga swoją niedoskonałością, grzechem. Uczy czegoś czegoś jeszcze głębszego: jak z tych grzechów uczynić język miłości!
 

Spowiedź jest spotkaniem z Tym, któremu chcę wyznać moją zranioną miłość. Tak jak w scenie opisanej przez św. Łukasza: gesty uwalnianej od długu śmierci kobiety są gestami czułości, pełne zapachu drogocennego olejku. Ona wyraża miłość łzami wzruszenia, oglądając ogrom obdarowania. Całuje stopy Tego, który wkracza w jej poraniony świat jako Miłosierny (Łk 7,36-48).
 

Płomień pragnienia

 

Wyznanie, którego uczymy się w spowiedzi sprawią, że, widząc jak połowiczna jest moja miłość do Boga, człowieka i samego siebie, nie załamuję się, lecz pragnę mocniej i pokorniej. Pragnienie zrodzone z przyjętej przez Boga skruchy staje się źródłem siły, by mój wysiłek, asceza, postanowienia, rachunki sumienia stały się również językiem miłości. Tym razem do samego siebie. Pokuta nie może stać się "mową nienawiści" do własnej egzystencji. Własnemu sercu wyznaję, jak ważny jest dla mnie jego stan. Wyznaję wreszcie człowiekowi - temu, którego przepraszam oraz kapłanowi jako przedstawicielowi Wspólnoty, że pragnę zadbać o nadwyrężone więzi.
 

Dobrze przeżyta spowiedź jest cudowną lekcją, jak grzeszność prześwietlać miłością. Kto dwa razy w roku formalnie korzysta z tego sakramentu, ma duże szanse, że nie skorzysta z tej lekcji.

 

 

Tekst o. Wojciecha Jędrzejewskiego OP jest tekstem otwierającym cykl o sakramentach - "Sakramenty są dla ludzi".