3 zasady modlitwy o uzdrowienie

WAM Mary Healy
data03.10.2016 15:00

(fot. shutterstock.com)

Czy są sytuacje, w których powinniśmy przestać modlić się o uzdrowienie? Jak je rozpoznać? Na te pytania nie ma prostej odpowiedzi, nie istnieje bowiem w tej kwestii twarda zasada. Modlitwa o uzdrowienie to nie wypełnianie książkowych instrukcji, lecz pozwolenie Duchowi Świętemu, aby tańczył. 

 

Można jedynie dać kilka prostych zasad pomocniczych:

 

Po pierwsze, Pan często daje nam wewnętrznie odczuć, że czas na zmianę modlitwy. Na przykład, gdy modlimy się za osoby posunięte w latach, mogą one bardziej potrzebować łaski gotowości na spotkanie z Panem. Ludzka śmiertelność jest w końcu faktem bezspornym, dotyczącym w którymś momencie każdego.

 

Po drugie, możemy zmienić modlitwę, gdy w jej trakcie chora czy niepełnosprawna osoba doświadcza głębokiego pokoju i radości. Dostrzegając, że Pan wyciąga z jej cierpienia jakieś wielkie dobro, może ona nie pragnąć już uzdrowienia. Cierpienie staje się wtedy kapłańską ofiarą, zgodnie z zaleceniem św. Pawła: "Proszę was bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu miłą, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej" (Rz 12, 1).


Po trzecie, nie wahajmy się jednak prosić Boskiego Lekarza o pomoc. Traktujmy zwrócenie się do Niego tak, jakbyśmy udawali się do zwykłego lekarza. Wołał Jeremiasz: "Uzdrów mnie, Panie, bym stał się zdrowy; ratuj mnie, bym doznał ratunku. Ty bowiem jesteś moją chlubą" (Jr 17, 14).


Doktor Bob Sawyer jest emerytowanym lekarzem, specjalizującym się w chorobach uszu, nosa i gardła. Bóg korzystał z jego umiejętności, aby przez dziesiątki lat leczyć ludzi na poziomie naturalnym. Bob nie dostrzegał przy tym nadprzyrodzonej mocy, dostępnej dla niego w Chrystusie. Kilka lat temu zaczął jednak modlić się o wypełnienie jego życia łaską. Wspomina:


"Prosiłem Pana, aby Jego obecność we mnie uczynił namacalną, aby ludzie wokół mnie czuli jakoś Boga, nawet gdy będę tylko wchodził do windy. Nie żeby ciągnęło ich do mnie, ale żeby w ten sposób stali się bardziej świadomi Boga. Pewnego ranka przyszła do mnie przełożona pielęgniarek i powiedziała: «Pracuje tu moja koleżanka pielęgniarka, której zdiagnozowano guza mózgu. Może zechciałby się pan za nią pomodlić?». Zapytałem, czy pielęgniarka ta mnie zna. «Nie, ale prosi pana o modlitwę». Oczywiście zgodziłem się. Godzinę później znalazła się w moim gabinecie. Wyjaśniła, że pewnego dnia wsiadła do windy, spojrzała na mnie i gdy przez chwilkę patrzyła na moją twarz, coś ją tknęło, że jestem właściwą osobą, która mogłaby się za nią pomodlić.


Od lat nie chodziła do kościoła, desperacko szukała jednak ratunku. Następnego dnia miała pójść na badania sprawdzające, czy guz ten oznacza raka. Miała dwójkę małych dzieci, bardzo nie chciała ich zostawiać. Chociaż nie miałem wiary, że cokolwiek się stanie, powiedziałem: «W porządku, chętnie się za panią pomodlę». Najpierw poprowadziłem ją w modlitwie ponownego oddania życia Jezusowi. Potem pomodliłem się o chrzest w Duchu Świętym. Następnie o jej uzdrowienie. Podziękowała mi i wyszła.


Następnego dnia poszła na badania. Nie było śladu żadnego guza.


Jakiś rok później spotkałem ją, czekając na windę, z której ona wychodziła. «Jak się sprawy mają?» - zapytałem. «To niesamowite. Wszystko się zmieniło. Składam teraz przed moimi pacjentami świadectwo, co Jezus uczynił w moim życiu, aby wiedzieli, co może uczynić i dla nich» - odpowiedziała. Razem z dziećmi regularnie chodziła teraz do kościoła".


Bob natomiast, mając pełne wsparcie ze strony archidiecezji, często prowadzi teraz spotkania z modlitwą o uzdrowienie w różnych parafiach w Baltimore. Dzięki jego posłudze regularnie dokonują się uzdrowienia.

 

*  *  *

 

Tekst pochodzi z książki "Uzdrowienie. Boża miłość nie ma granic".