Dlatego katolik powinien chodzić na siłownię

Monika Chrzanowska
data02.01.2018 07:00

(fot. unsplash.com)

Pięknie wyrzeźbione ciało, nienaganna figura i zdrowa cera, te rzeczy najbardziej przyciągają nasz wzrok. Po nich od razu postrzegamy daną osobę jako wysportowaną lub po prostu dbającą o swoje zdrowie. Zatem, czy dbanie o swoje ciało jest zgodne z tym, co naucza Kościół?

 

Reklamy odchodzą od zwyczaju, w którym pokazywano tylko produkt. Dziś poznajemy produkt przez jego historię. Dowiadujemy się, ile dobrych rzeczy można doświadczyć poprzez jego zakup. Ilość sprzedaży produktów też jest zależna od tego, kto je reklamuje. Największą popularnością cieszą się reklamy, w których występują celebryci lub piękne kobiety. Ich ciała są nam znane. Bez problemu większość z nas potrafi rozpoznać kultową postać. To właśnie ich ciało robi na nas wrażenie. W tym miejscu pojawia się problem - czy ciało nie jest zbyt eksponowane i nie poświęcamy na nie zbyt wiele czasu.

 

Człowiek może w pełni osiągnąć swoją dojrzałość chrześcijańską poprzez solidną pracę nad sobą. Rozwija się on na trzech płaszczyznach - duchowej, fizycznej i psychicznej. Tylko w momencie, gdy te trzy płaszczyzny są na równi, można uznać, że człowiek jest dojrzały i odpowiedzialny. Na przykład, gdy sfera duchowa zacznie dominować w naszym życiu, pozostałe zostaną zaniedbane. Pragnienie Boga jest pięknem samym w sobie, ale w nim nie można pominąć tego, czym nas obdarował, czyli ciała i psychiki. Zgodnie z powiedzeniem: w zdrowym ciele, zdrowy duch, tylko w szacunku do swojego ciała, odnajdziemy jego głębie.

 

Wyobraźmy sobie sytuację: pewien człowiek zaczyna fascynować się sportem. Z dnia na dzień jego wyniki są coraz lepsze. Zaczyna brać udział w zawodach, odnosi zwycięstwa. Po kilku latach dostrzega, że stał się pracoholikiem. Jego ciało, choć pięknie wyrzeźbione jest puste w środku. W czasie swojego rozwoju całkowicie zapomniał o swojej rodzinie, przestał dbać o przyjaciół, kilku z nich stracił. Do Kościoła chodził tylko od święta, bo każdą niedzielę spędzał na treningach. Aż w końcu popadł w depresję, przestały cieszyć go liczne sukcesy, bo zdał sobie sprawę z tego, że stracił szansę na odkrycie piękna w miłości. Jego miłością było tylko jego ciało, nic poza tym. Zatracił swoją psychikę i duchowość, przez to nie potrafił sobie poradzić z presją, jakiej doświadczył w pracy.

 

Z takimi postawami mamy do czynienia, gdy ceną za realizację swoich planów życiowych jest zaniedbywanie obowiązków rodzinnych. Taki neopogański bożek pragnie ofiar z tego, co za jego sprawą robimy. Na przykład modelki, które chcą za wszelką cenę być szczuplejsze, upadają na zdrowiu, a ich kariera zostaje przekreślona. Często zapominamy, że to, co istnieje dla oka, jest doczesne i przeminie. Jest jednak druga strona medalu. Sam Bóg dał nam ciało, którym mamy się opiekować, bo to ono jest Jego świątynią. Bóg, który przyjął ludzkie ciało i ofiarował je dla naszego zbawienia. Przez to pokazał, jak ważne jest zwracanie się do Niego w chwilach bezradności i cierpienia.

 

Trzy płaszczyzny różne od siebie, a jednak dopełniające się stanowią klucz do odkrycia piękna w życiu człowieka. W Katechizmie Kościoła Katolickiego  [2289] czytamy:

 

Chociaż moralność wzywa do poszanowania życia fizycznego, nie czyni z niego wartości absolutnej. Sprzeciwia się ona koncepcji neopogańskiej, która zmierza do popierania kultu ciała, do poświęcania mu wszystkiego, do bałwochwalczego stosunku do sprawności fizycznej i sukcesu sportowego. Z powodu selektywnego wyboru, jakiego dokonuje między silnymi a słabymi, koncepcja ta może prowadzić do wypaczenia stosunków międzyludzkich.

 

Z drugiej strony, jeśli zaniedbamy swoje ciało, nie będziemy mieli siły na rozwój pozostałych obszarów życia. Dlatego warto jest od czasu do czasu zrobić sobie "dzień dziecka". W wirze pracy i obowiązków znajdźmy przynajmniej cztery godziny na prawdziwy odpoczynek. W tym czasie warto iść do kina, na basen, do parku rozrywki, spokojny spacer, czy po prostu się wyspać. Te czynności dadzą nam chwilę wytchnienia. Na spokojnie przeanalizujemy swoje postępowanie, to jak to się odnosimy w stosunku do naszych bliźnich. To przyniesie ulgę na ciele, duszy i psychice, a przez to jeszcze pełniej będziemy mogli widzieć obraz Boga.