Namiętność - siła, wobec której jesteśmy bezbronni

ks. Krzysztof Wons SDS
data15.06.2018 07:00

(fot. JJ Jordan / Unsplash)

Wejście w stan grzechu prowadzić nas będzie do rozczarowania. Im większe nadzieje wiążemy z naszymi grzesznymi pragnieniami, im większa namiętność i chciwość zaprowadziły nas do grzechu, tym większe będzie rozczarowanie.

 

Taka jest też intencja szatana. Chodzi mu o to, aby ból rozczarowania był jak największy i dlatego wielkie są obietnice, które składa nam w pokusie. Wielki ból rozczarowania staje się wielką przeszkodą do spotkania się z sobą w prawdzie. Obnażenie prawdy o grzechu rodzi poczucie braku bezpieczeństwa i kusi nas do ukrycia naszej kruchości. Nagość własnej słabości oglądana jedynie własnymi oczyma zawsze będzie odbierała nam poczucie bezpieczeństwa.

 

Grzech brudzi nasze spojrzenie i sprawia, że gubimy Boży wzrok. Nie potrafimy popatrzeć na siebie z akceptacją. Często nie chcemy się przyznać, że tak właśnie patrzymy na siebie. Zmieniamy "ubrania", nakładamy "maski". Robimy dobrą minę do złej gry. Za "listkiem figowym" ukrywamy jednak cały ból rozczarowania i głębokiego prawdziwego wstydu, którego nie chcemy ujawnić; nie dajemy sobie prawa do jego przeżycia. I dzieje się to tak długo, jak długo patrzymy na siebie jedynie własnymi oczami. Fałszywy wstyd izoluje nas od prawdy, od innych, od Boga, którego w rzeczywistości bardzo potrzebujemy.

 

Warto uświadomić sobie, co sprawiło, że sugestia węża przedostaje się do serca Ewy. Skorzystajmy z mądrości ojców starożytnych. Uczą oni, że wszystko zaczyna się od złej myśli, która pochodzi "z zewnątrz" i próbuje utożsamiać się z osobą. Nie może jednak uczynić tego bez ludzkiego przyzwolenia. Ewa przyzwoliła na to. W jaki sposób? Na początku była sugestia i jej nie da się uniknąć, mówią ojcowie starożytni, ale można ją odrzucić. Należy to uczynić natychmiast. Dlaczego Ewa zaczyna ulegać sugestii? Gdyż zaczyna z nią dialogować. Ojcowie starożytni zwracają uwagę, że dialog ze złymi sugestiami nie stanowi jeszcze grzechu, natomiast pozbawia duszę sił, zakłóca modlitwę, niszczy wewnętrzny pokój. Ewa przez dialog z pokusą osłabia swoją więź z Bogiem, traci pokój duszy. W ten sposób łatwiej dopuszcza złe myśli do swego serca. Nie miałyby one przystępu do serca bez przyzwolenia Ewy. Jaką drogą przechodzą do serca? Drogą zmysłowych pragnień, rozbudzonych przez złe myśli. Jej serce staje się "zmysłowe". Widzi jedynie to co narzuca się zmysłom - że owoce są dobre (smaczne, pociągające) do jedzenia. Złe myśli i zmysłowe pragnienie zagłuszyły w niej słowa Boga. Nie zatrzymuje się na nich. Zatrzymuje się na tym co smaczne, co "w tej chwili" najbardziej pociągające.

 

Zakażenie serca nieuporządkowanym pragnieniem nie dokonuje się "mechanicznie". Serce ulega, ponieważ wcześniej osłabione zostało "wirusem" złej myśli; traci odporność i równowagę. To serce dokonuje decyzji: Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. I dodaje: Z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, (...) chciwość, przewrotność... (Mk 7,20-22). Jeśli pozwolimy, aby w sercu zagnieździły się myśli pożądliwe, wtedy serce stanie się pożądliwe.

 

To bardzo ważna obserwacja. Zły nie ma bezpośredniego dostępu do naszego serca. Próbuje dotrzeć do niego na drodze zmysłowych pragnień. Lecz to nie oznacza, że zmysły są czymś złym. Złe są myśli, które podsuwa szatan. Szatan dąży do zajęcia naszego serca złą myślą, aby następnie odebrać mu pokój, odebrać harmonię. Serce sparaliżowane złą myślą pozwala się zdominować przez zmysły. Zmysły bez "pracy serca" - bez panowania nad nimi mogą stać się dziką siłą, która potrafi zniewolić umysł, serce i wolę, potrafi tak nami "zakręcić", że patrzymy na życie jedynie przez sferę zmysłowych pragnień. I wtedy wartości duchowe, słowo Boga stają się abstrakcją. Przestają przemawiać do nas. Przemawia jedynie to co "smaczne i pociągające". Ojcowie starożytni mówią, że trzeba się ćwiczyć w trosce o serce. Trzeba zwłaszcza strzec w nim Bożego słowa. Ono skutecznie pomaga rozeznawać dobre i złe myśli, pomaga przeciwstawiać się tym drugim i odzyskać pokój serca.

 

Drugi stan pokusy przenikającej do serca Ewy, to rozbudzanie się namiętności. Serce Ewy zajęte złą myślą zapełnia się zmysłowymi pragnieniami. Zmysłowe pragnienia rozbudzają uczucia. Uczucia rozbudzone zmysłowo zamieniają się w namiętność. Słowo Boże odsłania nam to, co nazwalibyśmy uwiedzeniem estetycznym. Zło chętnie ubiera się w rozkoszne szaty. W Ewie rodzi się uczucie rozkoszy, ponieważ zakazany owoc jawi się jej jako coś przyjemnego i pięknego. Widzimy więc nakręcającą się spiralę pokusy. Złe myśli, które dostały się do serca zarażają zmysły, zarażone zmysły atakują uczucia. Jedne i drugie atakują "oczy". W pokusie Ewa otrzymuje jakby "nowe oczy". Są to oczy zaślepione namiętnością.

 

Sytuacja w raju wydaje się w tym momencie obrazować w sposób sugestywny czym w istocie jest pokusa namiętności. Oto widzimy kobietę w ogrodzie obfitym we wszelkiego rodzaju drzewa owocowe, z których mogła korzystać do woli. Jednak jej namiętne spojrzenie utkwione jest w jedno jedyne drzewo - jakby było jedynym źródłem rozkoszy na ziemi. Zachowuje się tak, jakby cały piękny świat przestał dla niej istnieć. Drzewo, które skupia jej wzrok staje się dla niej "całym światem". Ewa wchodzi w dziwną logikę pozornego szczęścia. Do tej pory jej szczęście wyrażało się w zupełnie innych kategoriach: w relacji z Bogiem, z Adamem, w poczuciu bezpieczeństwa, w pokoju i w miłości, których symbolem była jej nagość. To doświadczenie szczęścia otwierało ją na cały podarowany jej świat: na relacje z Bogiem, z drugim człowiekiem, z przyrodą. Natomiast od momentu, gdy rozbudza się w niej uczucie namiętności, jej spojrzenie się zawęża. Jedyną relację, jaką buduje, to "relacja" z zakazanym owocem, która burzy wszystkie inne. Widzi tylko jedno: smaczny owoc, pociągający, rodzący w niej rozkosz. Wydaje się, że nic nie może jej go zastąpić.

 

W obrazie Ewy wpatrzonej w zakazane owoce drzewa, ukryta jest także wiadomość o zbliżającej się śmierci. Jej perspektywa życia zawęża się do jednego drzewa, do upatrzonych owoców. Ewa skupiona na kontemplowaniu zakazanych owoców odwraca się plecami do całej przestrzeni raju, do Boga, do drugiego człowieka. Pozostaje jakby sama ze swoim bezwolnym uczuciem rozkoszy.

 

Słowo Boże przestrzega nas przed niebezpieczeństwem, któremu świat wydaje się dzisiaj coraz bardziej ulegać. Chodzi o ukryty podziw dla grzechu. Im bardziej świat będzie budował jedynie na zmysłowych pragnieniach, tym więcej będzie w nim namiętności. Im więcej namiętności, tym więcej ukrytego podziwu dla grzechu. Często nie potrafimy się do niego przyznać, ponieważ każdy grzech poprzedzony jest obietnicą pokusy. Jest to obietnica przyjemności i rozkoszy. I dlatego trudno jest zerwać więź z grzeszną rozkoszą.

 

Zachowanie Ewy, która nie widzi świata poza swoją rozkoszą, przypomina nam także, jak wielką siłę posiada nieopanowana namiętność, jak może zawężać i redukować nasze spojrzenie na życie. Złe myśli, które dopuszczamy do naszego serca, wypaczają nasze spojrzenie na życie. Wprowadzają nieporządek w naszych pragnieniach i uczuciach, podporządkowują je zmysłom. I wtedy nasze myślenie, pragnienie, odczuwanie przenika nieopanowana namiętność. Odbiera nam ona wewnętrzną wolność i uzależnia od namiętnych pożądań. Każdy z nas wie, jak smakuje doświadczenie namiętności i jaką presję potrafi wywoływać na naszych zachowaniach i postawach. Wiele grzesznych czynów rodzi się pod wpływem namiętności. Jak nieraz wszystkie nasze myśli, uczucia, marzenia potrafią krążyć wokół pożądanej rzeczy, osoby i jak ten mechanizm się nasila. Uczucie namiętności potrafi tak nas opanować, że nie jesteśmy w stanie myśleć o czymś innym. Potrafimy całą naszą energię życia zaangażować w pozyskanie "zakazanego owocu". Dopiero kiedy udaje nam się odzyskać dystans do naszej namiętności, powraca wewnętrzna równowaga i wtedy dostrzegamy jak niedorzeczne i głupie jest zachowanie w namiętności.

 

Namiętność dotyka każdego z nas niezależnie od stanu życia i stanowisk, które zajmujemy. Kiedy próbujemy ją ukryć lub stłumić nabiera na sile. Rozpoznana i wypowiedziana przed sobą i przed Bogiem traci moc. Pytajmy siebie: jak namiętność najczęściej atakuje moje myśli, zmysłowe pragnienia, uczucia? Jaka namiętność kryje się za moimi największymi upadkami?

 

Fragment pochodzi z książki "Przewodnik po stanach pokusy" ks. Krzystofa Wonsa SDS