Spowiedź u księdza - czy to aby konieczne?

Abp Bruno Forte/opr. Andrzej Hołowiński SJ
data12.12.2009 06:34

(Fot. sxc.hu)

Nie raz można usłyszeć: “po co mam opowiadać obcemu człowiekowi o moich grzechach, przecież Pan Bóg i tak wszystko wie, i tak mi przebacza?” Jest jeszcze gorzej, jeśli dowiaduję się z różnych źródeł, że człowiek który siedzi po drugiej stronie kratek konfesjonału też ma wiele na sumieniu... A jednak jest sens!

 
 

Dlaczego się spowiadać?

 
Jest to pytanie, które powraca w różnych formach: dlaczego trzeba iść do księdza i powiedzieć mu, jakie mam grzechy, a nie można tego zrobić bezpośrednio wobec Boga, który zna nas i rozumie lepiej niż jakikolwiek rozmówca-człowiek? Dlaczego mam mówić o moich sprawach, zwłaszcza o tych, których się wstydzę nawet przed sobą samym, z kimś, kto tak jak ja jest grzesznikiem i kto być może w całkiem inny sposób niż ja ocenia to, co przeżyłem, albo w ogóle tego nie rozumie? Czy on wie, czym dla mnie jest grzech? Ktoś może dodać: a czy grzech istnieje naprawdę, czy może jest tylko wymysłem księży, stworzonym w tym celu, aby utrzymać nas w ryzach?
 
Na to ostatnie pytanie można odpowiedzieć od razu i bez obawy rozminięcia się z prawdą: grzech istnieje i nie tylko jest złem, ale także czyni zło. Wystarczy spojrzeć na codzienne wydarzenia na świecie, w którym tak wiele przemocy, wojen, niesprawiedliwości, ucisku, egoizmu, zazdrości i aktów zemsty (przykładów takiego ,dziennika wojennego" dostarcza nam każdego dnia prasa, radio, telewizja i Internet). Ten, kto wierzy w miłość Bożą, postrzega jako grzech również taką miłość, która zwraca się ku samej sobie (w średniowieczu nazywano ją amor curvus), niewdzięczność tego, kto odpowiada na miłość obojętnością lub odrzuca ją.
 
Takie odrzucenie ma konsekwencje nie tylko dla kogoś, kto go doświadcza bezpośrednio, ale także dla całej wspólnoty, ponieważ w ten sposób tworzy się odpowiedni klimat do rozwoju egoizmu i przemocy, którymi łatwo „zarazić" innych ludzi i w tak zaczynają umacniać się prawdziwe „struktury grzechu" (pomyślmy tylko o niesprawiedliwości społecznej, o tym, co dzieli kraje bogate i biedne, o wielkim zgorszeniu, jakim jest panujący na świecie głód...).
 
Właśnie dlatego należy z naciskiem podkreślić, że wielkim złem jest zarówno tragedia grzechu, jak i utrata poczucia grzechu - które jest zgoła czymś innymi niż choroba duszy, którą nazywamy „poczuciem winy" - osłabia bowiem serce wobec działania zła i pokus szatana, wroga, który usiłuje oddzielić nas od Boga.
 
 

Doświadczenie przebaczenia

 
Mimo wszystko nie chcę stwierdzić, że świat jest zły, a czynienie dobra jest bezużyteczne. Przeciwnie, jestem przekonany, że dobro istnieje i że jest o wiele większe niż zło, że życie jest piękne i że naprawdę warto żyć uczciwie, dla miłości i z miłością.
1 2