Nie lękajcie się spowiedzi. Bóg jest Ojcem.

Gazeta Krakowska Józef Augustyn SJ
data22.03.2013 19:15

“Oblicze Boga to oblicze miłosiernego Ojca, który zawsze ma cierpliwość do każdego z nas. Rozumie nas i na nas czeka. Przebacza nam, gdy powracamy do niego ze skruszonym sercem. Wielkie jest miłosierdzie Pana - jak mówi jeden z Psalmów" (Papież Franciszek).

 

"Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan, szczęśliwy człowiek, który się do Niego ucieka" (Ps 34, 9).

 

Choć w spowiedzi przed księdzem wyznajemy nasze upadki, to jednak przed Bogiem stajemy w całej prawdzie o naszym życiu: odsłaniamy przed Nim nie tylko ułomności, lecz także nasze zmagania, zwycięstwa, pragnienia. Bóg, odpuszczając nam grzechy, błogosławi nam, wspomaga i wspiera nasz ludzki trud w dążeniu do prawego życia.

 

Istotą sakramentu pojednania nie jest przecież koncentracja na złu, ale zanurzenie się w miłosierdziu, którego ostatecznym źródłem jest sam Bóg. Tylko On jest dobry i miłosierny. “Orędzie Jezusa to miłosierdzie - powiedział nowy Papież. Dla mnie - mówię to z pokorą - najmocniejszym orędziem Pana jest miłosierdzie: Ale to On sam powiedział: Nie przyszedłem dla sprawiedliwych, sprawiedliwi usprawiedliwią się sami. Jezus przyszedł do grzeszników".

 

Dzięki spowiedzi zaczynamy rozumieć, że wszystko, kim jesteśmy i czym dysponujemy, to czysty dar. Poprzez sakrament pojednania, w którym wyrzekamy się zła, grzechu i szatana, odkrywamy, że wszystko jest przejawem nieskończonej miłości Boga do nas.

 

O jakości naszej spowiedzi decyduje nie tylko samo przygotowanie do niej, lecz także całe nasze życie. Zwykle tak się spowiadamy, jak żyjemy. Istnieje ścisła zależność między spowiedzią a życiem. Niedbałe i mało uważne spowiadanie się objawia pewną powierzchowność naszej więzi z Bogiem, z drugim człowiekiem, lekkie traktowanie obowiązków i zadań. Spowiedź doroczna to doskonałe lustro naszego życia duchowego i moralnego.

 

Jak należy się spowiadać, jak wyznawać grzechy w spowiedzi? Oto zwięzła, ale doskonała podpowiedź, jaką znajdujemy w książce "Szczere opowieści pielgrzyma":

 

"Po pierwsze, nie należy się spowiadać z grzechów, które już wyznałeś, za które żałowałeś i które miałeś odpuszczone, chyba że się powtarzały, bo byłoby to brakiem wiary w moc sakramentu spowiedzi.

 

Po drugie: nie należy mówić o innych osobach, mających związek z twoimi grzechami, a obwiniać tylko siebie.

 

Po trzecie: święci ojcowie zabraniają wyznawania grzechów ze wszystkimi szczegółami, a polecają czynić to w ogólności, by poprzez szczegółowe rozpatrywanie ich nie wzbudzać pokus w sobie samym i w spowiedniku.

 

Po czwarte: przyszedłeś żałować, a nie żałujesz tego, że nie potrafisz żałować, bo skruchę wyrażasz ozięble i niedbale.

 

Po piąte: wyliczyłeś wszystkie drobiazgi, ale tego, co najważniejsze, nie zauważyłeś, nie wyjawiłeś bowiem grzechów najcięższych, nie uświadomiłeś ich sobie: nie wyznałeś tego, że Boga nie kochasz, bliźniego nienawidzisz, Słowu Bożemu nie wierzysz, że przepełnia cię pycha i ambicja.

 

Te cztery grzechy zawierają w sobie całą otchłań zła i całą deprawację naszego ducha. To one są korzeniami głównymi, to z nich wyrasta cała gęstwina naszych grzechów, upadków".

 

Niektóre sformułowania cytowanego tekstu brzmią może surowo, nieco przesadnie. Jednak gdy wczytamy się w ich sens, mogą nam one pomóc stanąć w prawdzie przed Bogiem.

 

W sakramencie pokuty objawia się tajemnicza przepaść pomiędzy śmiercią a życiem. Grzechem uśmiercamy nasze życie z Bogiem. Dzięki sakramentowi pojednania zmartwychwstajemy do nowego życia. Tylko Bóg może nam odpuścić grzechy, ponieważ tylko On jest Panem śmierci i życia.

 

"Nikt nie powinien wątpić w Boże miłosierdzie. On zawsze przebacza, rozumie. Nie lękajcie się! Bóg jest Ojcem! (Papież Franciszek)."