Lekcje etyki to nie apostazja

Konrad Sawicki
data09.09.2014 09:06

(fot. pareeerica/flickr.com)

Wydział Katechetyczny kurii diecezjalnej w Kaliszu wydał nową instrukcję duszpasterską, która dotyczy uczniów wybierających lekcje etyki zamiast katechezy. Od 1 września tamtejsi księża i katecheci mają obowiązek informowania, że "jest to forma pisemnej apostazji". Dokument podpisali kanclerz kurii oraz wikariusz biskupi ds. katechetycznych.

 

Po zmianach wprowadzanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej nie będzie już możliwa sytuacja, w której uczeń nie uczęszcza ani na religię, ani na etykę. Teraz trzeba będzie wybierać, a szkoły mają obowiązek zorganizowania lekcji nawet dla małej grupy chętnych. Wspomniana instrukcja odnosi się właśnie do tej zmiany. Komunikat mówi, że wymagane jest obecnie złożenie pisemnej deklaracji woli uczestniczenia w nauczaniu religii - przez rodziców czy też prawnych opiekunów dziecka lub przez samego ucznia, jeśli jest pełnoletni.

 

Mowa jest też o tym, że obecnie możliwe jest uczęszczanie zarówno na religię, jak i etykę. Kuria nie ma nic przeciwko temu. Jednak w punkcie poświęconym uczniom, którzy wybiorą etykę zamiast katechezy pojawia się wyraźne polecenie: "Nie mamy na to wpływu bezpośredniego, ale kapłani i katecheci mają obowiązek poinformowania, że jest to forma pisemnej apostazji".

 

Nieuprawnione uogólnienie

 

Jest to instrukcja niezwykle zaskakująca. Z kilku powodów. Apostazja to całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej (kanon 751 KPK). Czy zrezygnowanie z lekcji religii można utożsamiać z porzuceniem wiary? Z pewnością nie. Poza tym kwestia formalnej apostazji została uregulowana przez Episkopat w 2008 roku dokumentem zatytułowanym "Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła". Wydział Katechetyczny kurii diecezjalnej w Kaliszu powinien wiedzieć, że wybranie etyki w szkole - nawet jeśli podane jest na piśmie - nie spełnia wymogów zawartych w tym obowiązującym wszystkie polskie diecezje dokumencie.

 

Jeśli nawet uznać, że sformułowanie "forma pisemnej apostazji" w intencji autorów oznacza "jakiś rodzaj apostazji" czy też "pewien rodzaj apostazji", to i tak będziemy mieli do czynienia ze sformułowaniem błędnym. Apostazja jest terminem ściśle określonym. W przypadku wybrania etyki zamiast katechezy naturalnie można podejrzewać (u rodziców lub ucznia) jakąś formę kontestowania Kościoła, buntu, a może faktycznego odchodzenia od wiary. Ale czymś błędnym i niestosownym jest wrzucanie wszystkich przypadków do jednego worka z napisem "apostazja".

 

Tym bardziej, że możliwe tu są sytuacje nieoczywiste. Na przykład rodzina mocno jest zaangażowana w jakiś ruch katolicki, dzieci są dobrze wyedukowane przez rodziców i moderatorów, a poziom szkolnej katechezy pozostawia wiele do życzenia. Rodzice w takich okolicznościach mają prawo zrezygnować z lekcji religii. Wariantów podobnych sytuacji może być wiele, co oznacza, że nie każdy wybór etyki zamiast religii oznacza kłopoty w wiarą. O apostazji już nie wspominając.

 

Instrukcja do zmiany

 

Instrukcja ta jest więc niezgodna z kościelnym prawem oraz z regulacjami przyjętymi przez polski Episkopat. Dodatkowo napisana została w sposób nieprzemyślany, ponieważ nie bierze pod uwagę sytuacji wyjątkowych. Co więcej trzeba uznać, że w ten sposób sformułowany dokument jest szkodliwy. Pokazuje bowiem Kościół, który chce do wiary przymuszać, strasząc poważnymi karami.

 

Zupełnie inaczej do tej samej sprawy podszedł kard. Kazimierz Nycz. Podczas odprawy katechetycznej, odnosząc się do lekcji etyki, wyraźnie podkreślił, że strona kościelna opowiada się za organizacją tego typu zajęć nawet dla jednego ucznia. "Zawsze mówiliśmy, że chcemy uczciwej alternatywy religia-etyka" - powiedział warszawski metropolita. Dodał też, że katecheci nie powinni się bać konkurencji nauczyciela etyki.

 

Kaliska instrukcja domaga się więc zmian. A zamiast straszenia apostazją można by pomyśleć nad pozytywną akcją informacyjno-promocyjną, która by rodziców i uczniów zachęcała do wyboru lekcji religii. I która by pokazywała tę prawdziwą, czyli dobrą twarz Kościoła.