Szatan zaczął machać ogonem

Wojciech Żmudziński SJ Wojciech Żmudziński SJ
data16.02.2016 08:57

Demonstracja antymuzułmańska w Gdańsku (fot. youtube.com)

Szatan zaczął machać ogonem lęku i niewiedzy, złości i agresji. I przykro to stwierdzić, ale nasza Ojczyzna daje się coraz bardziej wciągać w spiralę nienawiści.

 

"Niechęć wobec obcych jest nie do pogodzenia z miłością bliźniego" - przypomina kardynał Stanisław Dziwisz. Gdy brakuje nam życzliwości wobec osób uciekających przed pożogą wojny, to diabeł a nie Pan Bóg się cieszy. Tym bardziej, że jako Polacy mamy dług do spłacenia. Niejeden kraj otworzył przed nami granice, gdy szukaliśmy schronienia i godnego życia.

 

"Dlaczego tylko sami młodzi mężczyźni, jak widzę w mediach, uciekają do Europy? - pyta mnie jedna z uczestniczek spotkania biblijnego. "Czy nie powinni zostać i bronić ojczyzny?"

 

Problem w tym, że nie jest to takie proste. Nie tylko jednej stronie konfliktu wydaje się, że walczy dla dobra ojczyzny. A dlaczego silni, zdolni, znający języki młodzi mężczyźni wiodą prym w migracyjnym kryzysie? Otóż liczne rodziny zbierają pieniądze, by wysłać tego, który sobie poradzi ze znalezieniem pracy i jak najszybciej ściągnie pozostałych członków rodziny w bezpieczne miejsce.

 

To konkretna odpowiedź na podejrzliwość rozdmuchiwaną przez niektóre media. Niestety rzadko to wyjaśnienie przebija się przez ksenofobiczny lęk. Nie chcemy również dostrzec uciekających tysięcy kobiet i dzieci, których nie było gdzie zostawić. Zdesperowani, a tym samym nieufni, skażeni wojną, pukają do naszych drzwi.

 

Mój przyjaciel, jezuita pracujący w Syrii, mówił na spotkaniu w Białymstoku, że przekonał kuzyna, by nie wyjeżdżał do Europy. Na drugi dzień jego ukochany kuzyn został zastrzelony. To nie takie proste, gdy ktoś musi wybierać między śmiercią, a ucieczką. Ojciec Franz, przełożony jezuitów w Homs (Syria), zdecydował się pozostać z wiernymi.

 

Mija rok od jego śmierci. Ale nie tylko chrześcijanie giną. Także alawici, Kurdowie, muzułmanie. Tracą wszystko i są brutalnie mordowani. Cierpienie upokorzonego człowieka, bez względu na to, jaką religię wyznaje i do jakiej partii politycznej należy, czy grzeszy więcej czy mniej, woła do Boga nie mniej niż krew niewinnych.

 

Pilnie potrzebna jest edukacja społeczeństwa, które nic nie wie o kulturze migrantów przybywających do Europy. Gdy czegoś nie znamy, bardziej się boimy. Kościół powinien zmobilizować katolickich nauczycieli, a przede wszystkim katechetów, by dawali przykład ewangelicznej życzliwości wobec uchodźców, by zapraszali ich na lekcje religii, by mówili z troską o różnicach kulturowych. Co przeciętny Polak wie o chrześcijanach na Bliskim Wschodzie? Niewiele.

 

Mój syryjski współbrat był wielokrotnie pytany o to, czy ludzie nie boją się przychodzić na mszę. "A dlaczego maja się bać?" - odpowiada. "W Kościele znajdują schronienie i nadzieję". A zapytany, jak wygląda msza w zburzonym mieście, odpowiada: "Bardzo podobnie jak u was, z tym, że u nas jest więcej ludzi w kościele i gdy spadają bomby, głośniej śpiewamy". Zburzony kościół, który udało mu się z wiernymi odbudować, na drugi dzień po ukończeniu rekonstrukcji, znowu został trafiony bombą.

 

"Niech zostaną w Syrii!" - wołają polscy nacjonaliści, a rząd deklaruje wysłanie pieniędzy, by odbudowywali, to co już raz odbudowane znowu legło w gruzach. Na jak długo?

 

Szatan zaczął mieszać nam w głowach i podpowiadać katolicyzm bez Ewangelii. Kardynał Christoph Schönborn, w jednym z wywiadów, przypomina nam o Sądzie Ostatecznym, na którym Chrystus zapyta każdego z nas o przybyszów. Co wtedy odpowiemy? "Czyż jestem stróżem kogoś obcego? Przecież troszczyłem się o siebie, o swoją rodzinę i tradycję. Czyż to nie wystarczy?" Będzie nam bardzo wstyd, że nie rozpoznaliśmy Chrystusa.

 

Prorocze słowa, jakie wypowiedział austriacki kardynał pod adresem "zaślepionych haniebną propagandą", pod naszym adresem, musimy wziąć sobie do serca i zrobić porządny rachunek sumienia: "To skandal - mówi kardynał - a odwoływanie się do chrześcijańskich wartości jest śmieszne. (…) Co się stało? Co się z wami stało?" Czytając to, niemal spaliłem się ze wstydu. Boże dopomóż nam w przemianie serc w Świętym Roku Miłosierdzia.

 

Wojciech Żmudziński SJ - dyrektor Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe, redaktor naczelny kwartalnika o wychowaniu i przywództwie "Być dla innych"