Egipt a Rzeczpospolita wielu narodów

Jacek Siepsiak SJ Jacek Siepsiak SJ
data29.04.2017 09:00

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

W Egipcie papież spotyka się z politykami i przedstawicielami muzułmanów, Koptów i prawosławia. Po co? Wielu uważa, by nie tylko zadeklarować, ale także skoordynować wspólne działania przeciw terroryzmowi.

 

Franciszkowi jednak nie chodzi tylko o zabezpieczenie się przed aktami terroru. Daje temu wyraz, nie przyzwalając na nadmierną ochronę jego osoby (nawet parę tygodni po zamachach w katedrze). Jemu chodzi o coś więcej.

 

Szuka tego, co integruje, a nie dzieli. Gromadzi różnych ludzi, często na co dzień skonfliktowanych (prezydent, imam, patriarcha). Świat dzieli się na tych, którzy chcą wszystko rozwalić w nadziei, że zostaną zauważone ich potrzeby, ich oddzielenie, wyrzucenie na margines społeczeństwa, traktowanie ich jak odpady, i na tych, którzy chcą zintegrować owych zepchniętych na margines, traktowanych jak odpady cywilizacji, by uratować świat przed dezintegracją, przed katastrofą. Jest jeszcze oczywiście masa tych, którzy chcą po prostu przeżyć: albo w spokoju odizolowani od napierających nędzarzy, albo żywiąc się odpadkami z pańskiego stołu.

 

Integracja ma różne oblicza. W Egipcie na przykład jest palącym problemem, bo trwa przebudowa stosunku państwa o większości muzułmańskiej do mniejszości koptyjskiej. Koptowie szczycą się swoimi egipskimi korzeniami. Powstali w Egipcie i od wieków tworzą jego kulturę. Nigdy nie byli importowani z Zachodu. A jednak wielu traktowało ich jak sektę. Nie obejmowała ich ochrona prawna. Pozwolenie na budowę budynku kościelnego otrzymywano jako wyraz nadzwyczajnej łaski rządu i niejednokrotnie trzeba było na nie czekać 20 lat. Teraz to się powoli zmienia. Parlament uchwalił prawo regulujące stosunki między państwem a wspólnotą koptyjską. Daleko mu jeszcze do doskonałości. Ale teraz decyzja o budowie kościoła została oddana w ręce władz lokalnych i oczekiwanie na pozwolenie to kwestia paru miesięcy.

 

Przedstawiciele władz też oficjalnie docenili wkład kultury koptyjskiej w budowanie kultury Egiptu. Uznano, że jest to jeden z wielu filarów wielokulturowego państwa i to istotny, skoro mówimy o dziesiątkach milionów chrześcijan egipskich. Prezydent Egiptu (muzułmanin) był na Boże Narodzenie w katedrze koptyjskiej. Koptom nie odmawia się już prawa do patriotyzmu.

 

Gdy zauważy się te aspekty podróży Franciszka "papieża pokoju" do Egiptu "kraju pokoju", jakoś jeszcze bardziej znacząco brzmią słowa Episkopatu Polski o patriotyzmie. Oprócz jego pozytywnej roli jest tam sporo ostrzeżeń przed wypaczeniami, z jakimi mamy do czynienia w naszej ojczyźnie.


Trudno podsumować ten długi dokument jednym zdaniem. Chciałbym tylko zauważyć, że wpisuje się on w aktualną dysputę pomiędzy zwolennikami integracji a tymi, którzy swoje bezpieczeństwo widzą w budowaniu murów z zasiekami.

 

Ludzie pytają, na czym opierać siłę czy wręcz potęgę państwa. Wspomniany dokument mówi o Polsce jagiellońskiej jako budowanej na wielu kulturach i religiach, a jednocześnie potężnej. To wytrąca oręż z rąk tym, którzy chcą nam wmówić, że będziemy silni tylko wtedy, gdy odepchniemy lub wręcz wyrzucimy tych trochę odmiennych. Że w naszym interesie leży izolacjonizm. Lub innymi słowy: mamy tylko jeden filar naszej kultury, inne powinniśmy odrzucić. I tu naigrywają się z "multikulti", sugerując, że jest ona winna za ataki terrorystyczne np. we Francji.

 

Francja nie jest krajem "multikulti". Oficjalnie buduje tylko na jednej laickiej kulturze. To życie w gettach, życie na marginesie kultury prowokuje sympatie proterrorystyczne. Zupełnie inaczej jest np. w Kanadzie, która przyjęła ogromne masy imigrantów z całego świata, ale prowadzi świadomą politykę integracji i budowania na wielu kulturach.

 

W Egipcie dotkniętym plagą terroryzmu papież i jego rozmówcy chcą pokazać, czym są fundamenty, na których można budować społeczeństwo silne i jednocześnie żyjące w pokoju, i jaką rolę pełnią w nim chrześcijanie Koptowie. U nas biskupi piszą o patriotyzmie, przytaczając następujące słowa Jana Pawła II: "Naprzód, w okresie zrastania się plemion Polan, Wiślan i innych, to polskość piastowska była elementem jednoczącym: rzec by można, była to polskość «czysta». Potem przez pięć wieków była to polskość epoki jagiellońskiej: pozwoliła ona na utworzenie Rzeczypospolitej wielu narodów, wielu kultur, wielu religii. Wszyscy Polacy nosili w sobie tę religijną i narodową różnorodność. Sam pochodzę z Małopolski, z terenu dawnych Wiślan, silnie związanych z Krakowem. Ale nawet i tu, w Małopolsce - może nawet w Krakowie bardziej niż gdziekolwiek - czuło się bliskość Wilna, Lwowa i Wschodu.


Niezmiernie ważnym czynnikiem etnicznym w Polsce była także obecność Żydów. Pamiętam, iż co najmniej jedna trzecia moich kolegów z klasy w szkole powszechnej w Wadowicach to byli Żydzi. W gimnazjum było ich trochę mniej. Z niektórymi się przyjaźniłem. A to, co u niektórych z nich mnie uderzało, to był ich polski patriotyzm. A więc polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie. Wydaje się jednak, że ten «jagielloński» wymiar polskości, o którym wspomniałem, przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym".

 

I od siebie biskupi dodali jeszcze: "Chcemy dziś zatem przypomnieć, że w czasach historycznej świetności, Rzeczypospolita, zachowując swe tradycje i tożsamość, stała się wspólnym domem ludzi różnych języków, kultur, przekonań, a nawet religii. Pod polskim niebem i na polskiej ziemi obok siebie żyli, zabiegali o powszedni chleb, modlili się, tworzyli własny obyczaj i kulturę katolicy różnych obrządków, prawosławni, protestanci, żydzi i muzułmanie. A lojalnymi obywatelami Rzeczypospolitej Obojga Narodów obok etnicznych Polaków byli również Żydzi, Ukraińcy, Rusini, Litwini, Niemcy, Ormianie, Czesi, Tatarzy i przedstawiciele innych narodowości. Przypomnijmy też, że w czasach, gdy trawiły Europę wojny i prześladowania religijne, Rzeczypospolita pozostawała ostoją gościnności i tolerancji".

 

Egipt szuka swojej siły, a my swojej. Nie ma w tym nic zdrożnego. Czy historia będzie dobrą nauczycielką? Czy pozwoli uniknąć nacjonalizmu wykluczającego i osłabiającego? Czy posłuchamy nauczania obojga papieży?

 

Jacek Siepsiak SJ - redaktor naczelny kwartalnika "Życie Duchowe".