Podręcznik do nauki miłości

s. Małgorzata Chmielewska
data04.05.2017 09:15

(fot. Danuta Węgiel)

Jest tylko jeden dobry podręcznik do nauki miłości. Zostało nam wiele materiału do przerobienia. Jedno jest pewne - Pan Bóg nas nie zostawi na drugi rok w tej samej klasie.

 

Jadę do Warszawy, odbieram telefon. Spoko, mam takie coś, co głośno mówi, chociaż wcale nie jestem pewna, czy obsługa tego nie jest bardziej absorbująca niż odbiór z aparatu. Ale władza tak chce, to władza ma i ja to mam. Jakiś młody mi dziękuje, a ja początkowo nie łapię za co, bo szumy i trzaski. A on, że kupił sobie spodnie, buty i podkoszulki. Aaaaa, dotarło do mnie, to nasz nowy stypendysta!

 

Byłam u niego kilka dni temu i złapawszy się za siwą głowę nadałam sprawę jako pilną naszej p. Kasi od stypendiów. Szczęście w głosie gimnazjalisty, który niewątpliwie pierwszy raz od lat ma nowe spodnie i buty, podniosło mi humor na drodze szybkiego ruchu przed Grójcem, w ulewnym deszczu.

 

Pipi, czyli Kaśka, nas opuściła, wybrawszy kraj mocno północny na kolejny życiowy przystanek. Kuchnia nagorzycka podupadła i zanim nowe siły ogarną sytuację, wracam do pilnowania garów. Tym bardziej, że horda jezuicko-studencka z Opola obsiadła nasz dom, a młodzież zjeść potrzebuje i babcia Gosia nie pozwoli, żeby nas potem studenciaki obgadywały, że głodne były. Modlą się oni zażarcie i żarcie być musi. Może kiedyś któryś z nich lub któraś, zupę w opolskim parku komuś poda albo też inny dobry uczynek wykona wobec głodnego.

 

Panie dwie w domu dla matek pomyliły nieco dom z knajpą i nadużyły alkoholu, tym samym nadużywając naszej gościnności i szczodrości tych, dzięki którym ten dom istnieje. Jedna dzieci już ma odebrane, druga "wisi na włosku". Są to sytuacje bardzo trudne, bo pal sześć panie, ale dzieci…

 

Co prawda mamuśka po zabraniu dzieci przez odpowiednie służby udała się bystrym krokiem z konkubinem pod rękę w nieznanym kierunku, nie oglądając się za siebie, ale dla Tosi i Kasi prowadzących ten dom to zawsze trauma, bo każda z nich sama jest matką. Takie sytuacje nie są częste, ale niestety są. Walkę o człowieka czasem się przegrywa, choć Bóg nigdy nie rezygnuje i może za lat parę obudzi się serce i rozum.

 

Na Łopuszańskiej zamieszkała św. Faustyna. Impreza była, wspaniały ksiądz wikary wszystko odbył jak należy, z mieszkańcami zjadł i gadał. Parafia zafundowała nam zamrażarkę i tu już widać rączkę świętej. W obecnej sytuacji warszawskich domów i "twórczej" pracy tych, którzy zostali zatrudnieni przez nas - obywateli do wspierania najsłabszych, trzeba zastępu mocnych niebiańskich fachowców od miłosierdzia, żeby ludzie bezdomni zostali z-domni i nie umierali na ulicy.

 

Bo na ziemskich fachowców nie ma co liczyć, choć po wielu fakultetach są ponoć uczonymi od pomocy. A Faustyna kilka klas skończyła i jest specjalistką. Jest tylko jeden dobry podręcznik do nauki miłości. "Ewangelia" ma tytuł. Reszty uczy życie. Życie Ewangelią. Zostało nam wiele materiału do przerobienia. Jedno jest pewne - Pan Bóg nas nie zostawi na drugi rok w tej samej klasie.

 

Helena Kowalska, późniejsza s. Faustyna, zdała bez poprawki w krótkim czasie 33 lat.

 

Nad-obowiązkowo

 

Nauczyli mnie mnóstwa mądrości,
Logarytmów, wzorów i formułek,
Z kwadracików, trójkącików i kółek
Nauczali mnie nieskończoności.
Rozprawiali o "cudach przyrody",
Oglądałem różne tajemnice:
W jednym szkiełku "życie w kropli wody",
W innym zaś - "kanały na księżycu".

Mam tej wiedzy zapas nieskończony;
2piR i H2S04,
Jabłka, lampy, Crookesy i Newtony,
Azot, wodór, zmiany atmosfery.

Wiem o kuli, napełnionej lodem,
O bursztynie, gdy się go pociera…
Wiem, że ciało pogrążone w wodę
Traci tyle, ile… etcetera.

Ach, wiem jeszcze, że na drugiej półkuli
Słońce świeci, gdy u nas jest ciemno!
Różne rzeczy do głowy mi wkuli,
Tumanili nauką daremną.

I nic nie wiem, i nic nie rozumiem,
I wciąż wierzę biednymi zmysłami,
Że ci ludzie na drugiej półkuli
Muszą chodzić do góry nogami.

I do dziś mam taką szkolną trwogę:
Bóg mnie wyrwie - a stanę bez słowa!
- Panie Boże! Odpowiadać nie mogę,
Ja… wymawiam się, mnie boli głowa…

Trudna lekcja. Nie mogłem od razu.
Lecz nauczę się… po pewnym czasie…
Proszę! Zostaw mnie na drugie życie

Jak na drugi rok w tej samej klasie.

 

/J.Tuwim/

 

* * *

 

Chcesz wesprzeć działalność siostry Małgorzaty Chmielewskiej i Wspólnoty Chleb Życia? Wszystkie potrzebne informacje znajdziesz na stronie: chlebzycia.org
 

Tekst pierwotnie ukazał się na blogu: siostramalgorzata.chlebzycia.org